6. Do samego końca.
Usłyszałem tylko jej głębokie, słodkie westchnienie, kiedy zaskoczona zrozumiała, że tym razem chcę dojechać do samego końca.
Pół leżąc za jej plecami, pół podpierając się na lewej ręce, chwyciłem swojego napęczniałego penisa i zdecydowanie przycisnąłem do jej cipki. Miałem tylko jedno zadanie. W tej chwili chciałem go tylko się w nią wepchnąć. Zrobiłem to z cichym westchnięciem. Teraz już nie miałem zamiaru się z nią bawić. Wiedziałem, że nie można tego ciągnąć w nieskończoność.
Była już dość mokra wszedłem w nią bez większych oporów do połowy długości mojego kutasa. Zamknęła oczy, prężyła swoje ciało, lecz ja już tym tak bardzo się nie przejmowałem. Po chwili uniosłem jej udo nieco wyżej i przysunąłem się bliżej do jej ciała. Cicho stęknęła, ale uśmiechnęła się do mnie, starając się zobaczyć, jak mój gruby taran penetruje jej ciasną myszkę.
W ciszy powoli znów pchałem się głęboko. Wchodziłem coraz dalej, coraz dalej i dalej. Czułem, jak wargi jej cipki poddają się w końcu pod naporem zdecydowanego ataku, ustępują na boki, wpuszczając mnie jeszcze głębiej.
Kiedy już zostało tak niewiele do końca jej cipeczka zacisnęła się tak mocno, że nie mogłem posunąć się ani milimetra dalej. Zatrzymałem się więc i drżałem na całym ciele, bo wrażenie, którego doznawałem, było niesłychanie przejmujące.
Musiałem użyć całej swojej siły, by w tej chwili nie trysnąć w tę lateksową prezerwatywę. Wiedziałem, że wyroby tego typu są bardzo wytrzymałe, jednak wiedziałem też, jak bardzo jestem podniecony i jak długo nie miałem żadnej kobiety. Obawiałem się więc, że ciśnienie mojego nasienia może ją po prostu rozerwać, a tego bym nie chciał.
Orałem ją po same jaja.
Jeszcze raz mruknęła cicho, niczym tygrysica, a ja, trzymając ją za udo, delikatnie cofałem się, by po chwili wepchać się jeszcze głębiej. Zostało mi już tak niewiele, może dwa centymetry. Teraz każdy milimetr do przodu był walką z samym sobą. W zasadzie nie było już czegoś takiego, co by stało przed moją głowicą i zatrzymywało ją w miejscu, ale uścisk na ściany mojego kutasa był tak wielki, że prawie traciłem świadomość. Czułem, jak jej młodziutka pizdeczka pulsowała w coraz szybszych i coraz gwałtowniejszych skurczach.
Wyszedłem z niej prawie do końca. Nie wiedziałem, dlaczego tak zrobiłem. Dla mnie samego było to dość dużym zaskoczeniem. Jednak już w sekundę później pchałem się w nią ze zdwojoną siłą i jeszcze szybciej niż poprzednio. Zachowywałem się tak, jakbym chciał jej powiedzieć, że jednak to ja tu jestem panem i ja tu dominuję.
Usłyszałem tylko jej głębokie, słodkie westchnienie, kiedy zaskoczona zrozumiała, że tym razem chcę dojechać do samego końca. Wysiłek, jakiego musiałem użyć w tej chwili, by wepchać się w jej cipeczkę, a jednocześnie nie spuścić się w jej wnętrze, był nieprawdopodobny.
Z jej wnętrza wydobywało się przyciszone, słodkie, mokre mlaskanie. To był znak, iż była już tak podniecona, że jej środek wypełniły soki ułatwiające mi penetrację. Uniosła swoją głowę i spoglądała między uda, starając się jak najwięcej zaobserwować z tego, co w tej chwili się działo.
Leżałem za nią, poruszałem się w jej ciasnym wnętrzu. Niemal stało się już to rutyną. Pochyliłem się nad jej cycusiem, poczułem jego zapach i ciepło skóry. Uchyliłem swoje usta, by pochłonąć sutek w całości. Tym samym rozgniatałem jej pierś niczym dojrzałe winogrono.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz