9. Na granicy wyczerpania.
Mimo że jej pizdeczka już przyzwyczaiła się do rozmiaru ogromnego fallusa, który przenikał ją na wylot, niezmienne, wciąż intensywne posuwanie sprawiało, że była na granicy wyczerpania.
Ciemne konary drzew majaczyły na bladym, niebieskim firmamencie. Panowała dziwna, nienaturalna cisza. Rozwiązali ją. Nie miała pojęcia w której chwili. Nie dali jednak spokoju.
Kompletnie naga, zlana potem stała w rozkroku na środku tego samego pomieszczenia a kolejny oprych podszedł do niej, chwycił, ją za nadgarstki, wykręcił jej ręce do tyłu i zmusił, by pochyliła się do przodu. Wypięła w jego stronę swój zgrabny tyłeczek.
Wszedł w nią od razu, bez przygotowania. Jej cipka jeszcze nie wyschła, nasienie spływało po jej udach, a już kolejny fiut penetrował jej zakamarki. Miała wrażenie, że ten jest jeszcze bardziej brutalny od poprzedniego. Posuwał ją na ugiętych kolanach, ukośnie do góry, podrzucając jej biodra. Jej piersi kołysały się do przodu i do tyłu.
-Aaaaaaaah, uuuuuuuuh!!! - krzyczała.
Klap, klap, klap, klap, klap…- rozbrzmiewały mokre odgłosy.
Prześladowca nie odzywał się. Trzymał ją za ręce i posuwał mocno od tyłu. Gdyby chciała, mogłaby tej chwili się wyrwać i spróbować ucieczki. Nie zrobiła tego jednak. Nie chciała. Czuła się jak dzika suka, jebana gdzieś w przydrożnym rowie. Chciała, by jego wielki fiut wypełniał jej cipkę w całości, wciąż chciała mieć go głęboko w sobie, odczuwać rozkosz bólu i cierpienia.
-Iiiiiiiaaaaaah, yyyuuuuuh…
Jego chwyt był mocny, sprawiał dodatkowy ból. Ostatnim wysiłkiem Woli próbowała odwrócić głowę, by choć przez chwilę zobaczyć jego twarz. Jednak było to niemożliwe, nie udawało się jej odchylić na tyle, by znalazł się w polu widzenia.
Jeszcze bardziej naciągnął jej ramiona. Czuła jak trzeszczą jej stawy. Nie zwalniał, był bezwzględny, stanowczy, agresywny. Z jej oczu samoczynnie popłynęły łzy. Z gardła co chwilę wydobywał się okrzyk cierpienia i rozkoszy. W Pewnym momencie nie wytrzymała i złączyła uda. Myślała, że za chwilę upadnie, miała wrażenie, że już dłużej nie będzie mogła wstać o własnych siłach. Jej norka znowu szalała, zaczynała żyć własnym życiem.
Facet nagle przyspieszył. Uderzał dwukrotnie szybciej. Bardziej bolało. Wiedziała, że musi to przetrwać. Miała świadomość, że większy ból wiąże się z większą rozkoszą. Odgłosy jego ruchania przywodziły na myśl ubijanie masła. Wirowało jej w głowie. Nie była w stanie krzyczeć. Z jej gardła wydobywały się chrapliwe stęknięcia.
Upadła na kolana. Podparła się na dłoniach. Nie była w stanie dłużej wytrzymać w poprzedniej pozycji. Zmęczenie było zbyt wielkie. Po całonocnym ruchaniu jej organizm odmawiają posłuszeństwa. Zsunęła uda, a on stając za nią z szerokim rozkroku, ugiął kolana, i tak w przysiadzie pochylony nad plecami wpakował się cipkę.
Po chwili chwycił ją za piersi, mocno ścisnął i zaczął poruszać biodrami. Mogła teraz nieco odpocząć. Miała wrażenie, a właściwie była pewna, że to on wykonuje większą pracę, i że to on w tej pozycji będzie bardziej się męczył. Mogła bardziej skupić się na swoich doznaniach. Chciała tę sytuację wykorzystać dla siebie.
Rzeczywiście mniej bolało, odczuwała więcej przyjemności. Uścisk za cycki także dodatkowo ją stymulował. Nie mogła mu jednak o tym powiedzieć. Zresztą nie wiadomo, czy chciałby jej słuchać. Dyszała, stękała, napinała się i rozluźniała. Mimo wszystko nie mogła liczyć na jego delikatność i wyczucie. Był wysportowany, doskonale umięśniony, jego kondycja nie budziła najmniejszych zastrzeżeń. Mógł w ten sposób ruchać ją bardzo długo, a ona mimo wszystko wciąż stała.
Mimo że jej pizdeczka już przyzwyczaiła się do rozmiaru ogromnego fallusa, który przenikał ją na wylot, niezmienne, wciąż intensywne posuwanie sprawiało, że była na granicy wyczerpania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz