Szukaj na tym blogu

10 lutego 2022

Wyprawa.

4. Palce na cipce.


W którymś momencie poczuła jakieś palce na swojej cipce. Wielka dłoń dostała się do jej krocza i bezceremonialnie rozwarła płatki róży. W jednej sekundzie poczuła niewyobrażalne podniecenie, zawirowało jej w głowie, poczuła, że odpływa, że odlatuje w kosmos.


W pewnym momencie rzeczywiście zwolnił, jednak tylko na tyle, by mogła zaczerpnąć haust powietrza. Później znów przyspieszył, znów był bezlitosny. Może jeszcze bardziej niż przedtem. Takie miała wrażenie. Zdawało się jej, że jego biodra poruszają się w zawrotnym, szybszym niż wcześniej, tempie. Protestowała głośnymi, stłumionymi odgłosami. On jednak nie zwracał na to uwagi. Za każdym uderzeniem jej twarz odbijała się od jego podbrzusza. Czuła na swoich w policzkach jego twarde, jak sitowie, owłosienie. Jego sękaty penis rozdzierał szeroko jej usta, odbijał się od jej gardła.

Raz raz raz raz.... chlap chlap chlap chlap....

Miała wrażenie, że za chwilę przestanie oddychać. Wstręt i odraza mieszały się, z coraz większym podnieceniem. Z jednej strony chciała, by to już się skończyło, z drugiej odczuwała niebywałą przyjemność z tego, że jest całkowicie bezbronna, bezradna, z tego, że nie może w tej chwili niczemu zapobiec, że nie może się bronić. Sama nie chciała dopuścić do siebie tej myśli, że tak naprawdę zawsze o tym marzyła, o tym, by jakiś dziki zwierz dopadł ją gdzieś pośrodku lasu i zgwałcił na wszystkie możliwe sposoby. Chciała się poczuć jak suka, jak prawdziwa kurwa, bez czci i honoru. Nie potrafiła tego wytłumaczyć, nie potrafiła wytłumaczyć tego, co działo się z jej ciałem. W tej chwili nie pragnęła niczego innego, jak tylko poczuć tego wielkiego fiuta swojej ciasnej i spragniony cipce. Była zła na siebie, była zła za swoje myśli, była zła za swoje pragnienia, za to, czego tak naprawdę chciała. Mimo wszystko nie potrafiła tego wytłumaczyć, to było silniejsze od niej.

Uderzenia stały się nieco wolniejsze, ale za to od bardziej rytmiczne i mocne. Bardziej bolało, było bardziej nieprzyjemne, a jednocześnie dużo więcej podniecało.

Raz, raz, raz, raz, raz… yh, yh, yh…

Co chwilę szeroko otwierała oczy, by za moment na powrót je zamknąć. Jakby jednocześnie chciała być świadoma wszystkiego, co się z nią dzieje, a z drugiej strony jakby chciała uciec, być gdzieś obok.

W końcu położył dłonie na czubku jej głowy i chwycił za włosy.

-Chwileczkę, poczekaj, - powiedziała tak, jakby miała nadzieję, że zmieni zdanie.

Wielki łeb jego penisa był już prawie jej ustach. Górną wargą dotykała dziurki na jego szczycie. Łobuz bezceremonialnie ciągnął jej głowę w swoją stronę.

W końcu zabrakło jej sił. Osunęła się na jeden bok, a później opadła nieco na plecy. On jednak wciąż trzymał jej głowę na wysokości swojego fiuta i szybko poruszał biodrami. Nie dawał jej ani sekundy wytchnienia. Szarpała związanymi nadgarstkami, próbując choć trochę poluzować węzły. Była bez szans. Drobna, szczupła, delikatna, nie mogła się równać z dobrze zbudowanym, wysportowanym złoczyńcą.

W którymś momencie poczuła jakieś palce swojej cipce. Wielka dłoń dostała się do jej krocza i bezceremonialnie rozwarła płatki róży. W jednej sekundzie poczuła niewyobrażalne podniecenie, zawirowało jej w głowie, poczuła, że odpływa, że odlatuje w kosmos.

Facet obok niej upadł na kolana. Chciał lepiej penetrować jej gardło. Nawet na chwilę nie przerwał akcji, nie zwolnił.

Klap, klap, klap, klap, klap… - rozlegało się miarowe uderzanie w jej policzki.

Po minucie było jeszcze szybsze. Zacisnęła mocno powieki, tracąc kontakt z rzeczywistością. Czuła się, jak kukła jak przedmiot. Walił w jej gardło, jak w deskę, bez opamiętania. Jego dłonie tak mocno trzymały jej głowę, że trudno jej było to znieść. Jego ruchy stały się tak szybkie, że przestała już się nawet odróżniać.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...