Szukaj na tym blogu

9 lutego 2022

Wyprawa.

3. Gdyby tylko mogła zaczerpnąć tchu.


W tym poniżeniu, odczłowieczeniu było coś bardzo podniecającego. Nie mogła w to uwierzyć, ale jej sutki zaczęły twardnieć, a w kroczu poczuła wilgoć między udami. Gdyby tylko chciał nieco zwolnić. Gdyby tylko chciał na chwilę przestać, gdyby tylko mogła zaczerpnąć tchu…


Wielki, czerwony kutas z odciągniętym napletkiem kołysał się kilka milimetrów od jej uchylonych ust. Przymknęła powieki, jakby była w transie, jakby nic ją nie obchodziło. Uniosła lekko głowę i uchyliła wargi, dając przyzwolenie do dalszych zboczonych poczynań.

Zaraz później wysunęła język i dotknęła czubkiem lśniącej głowicy. Dyszała  przy tym ciężko. Zdawało się, że jeszcze nie może podjąć tej ostatecznej decyzji. Jednak nie miała najmniejszych szans. Pistolet przystawiony do skroni nie dawał jej wyboru. Czas zdawał się ciągnąć w nieskończoność. Każda sekunda wydawała się wiecznością.

Jego fiut znajdował się tuż przed jej twarzą jak na talerzu. Chciała żyć. Językiem dotykała dolnej część żołędzi. Ciężko dyszała. Nikt nie wypowiedział ani jednego słowa. Zapach penisa drażnił jej nozdrza. Słychać było tylko jej ciężki oddech.

Doskonale wiedziała, w jakiej znajduje się sytuacji. Bandyta patrzył na jej piękną twarz i podniecał się coraz bardziej. W końcu zdenerwowany brakiem jej zdecydowania wyciągnął dłoń, w której trzymał pistolet i rękojeścią dotknął jej potylicy.

Dyszała ciężko. Nie miała pojęcia, co za chwilę się stanie. Bała się, że kolejny raz zostanie uderzona. Napastnik gapił się na jej piersi.

Po chwili stało się coś przerażającego, coś, czego nie spodziewała się w najczarniejszych koszmarach. Szarpnął tak mocno, że jego fujara znalazła się bezpośrednio gardle. Jej usta dotarły do jego jąder i zarostu na podbrzuszu. Szarpnięcie było tak silne, że jej twarz rozgniotła się w jego kroczu, niczym przejrzały słodki owoc.

W ostatniej chwili z jej gardła wydobył się stłumiony okrzyk. Nie zdążyła nabrać powietrza w płuca. Bandyta nie zwalniał uścisku. Dusiła się, szarpała w spazmach, pełna przerażenia.

Po chwili jeszcze raz spróbowała zaalarmować napastnika, że próbuje walczyć o życie. Nie słuchał jej jednak. Kilka sekund później, trzymając ją oburącz za tył głowy, zaczął rytmicznie poruszać biodrami. W powietrzu rozbrzmiewało mokre chlapanie jej śliny i ciężkie westchnienia.

W pewnym momencie, jednym, zdecydowanym szarpnięciem zerwał jej stanik. Klęczała w samych majtkach ze związanymi rękami pomiędzy jego szeroko rozstawionymi nogami. Na ugiętych kolanach poruszał tyłkiem, pakując kutasa w jej krtań. Nie był delikatny. Zachowywał się jak dzikie, wygłodniałe zwierzę.

Przerażona, kompletnie zaskoczona, co chwilę otwierała szeroko oczy, jakby nie dowierzając temu, co właśnie się działo. Facet nie traktował jej jak kobiety, nie traktował jej jak człowieka, robił swoje, ani trochę nie zwracając uwagi na jej reakcje.

Miała wrażenie, że jego wielka fujara przebije jej mózg i w końcu wyjdzie z tyłu czaszki. Chciała, żeby ten koszmar w końcu się skończył. Liczyła na to, że on się zmęczy, zrezygnuje, lub chociaż zwolni. Nic takiego jednak nie zaszło. Trzymał jej głowę z całych sił i mocno uderzał w jej gardło. To był koniec świata. Czuła coraz większy ból, dyskomfort. Czuła się poniżona, sponiewierana, jak ostatnia dziwka, jak szmata.

I nagle on jeszcze bardziej przyspieszył. Ruchy jego bioder stały się naprawdę bardzo szybkie. Łomotał jak robot, jak maszyna.

Raz, raz, raz, raz… chlap, chlap, chlap, chlap…

Miała wrażenie, że umiera. Przestała odróżniać pojedyncze uderzenia. Czuła, jak jej ciało faluje pod każdym uderzeniem. Czuła jak drżą jej piersi, biodra, pośladki. To było przerażające.

Mimo wszystko odczuwała coraz większe podniecenie. W tym poniżeniu, odczłowieczeniu było coś bardzo podniecającego. Nie mogła w to uwierzyć, ale jej sutki zaczęły twardnieć, a w kroczu poczuła wilgoć między udami. Gdyby tylko chciał nieco zwolnić. Gdyby tylko chciał na chwilę przestać, gdyby tylko mogła zaczerpnąć tchu…

Stękała, jęczała, w myślach błagała o odrobinę ulgi.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...