Szukaj na tym blogu

11 lutego 2022

Wyprawa.

5. Odpłynęła.


Kiedy bandyta trafił w ten wrażliwy punkt, jej ciałem szarpnął niewyobrażalny skurcz. Nagle przed jej oczami zrobiło się kompletnie ciemno, jej i świadomość poleciała w kosmos. Zdążyła jeszcze tylko krzyknąć na całe gardło i odpłynęła.


Leżała na plecach z lekko przechyloną głową. Górował nad nią swoim cielskiem niczym dorodny buhaj.

Klap, klap, klap, klap, klap, klap, klap… rozbrzmiewały głośno mokre odgłosy jego uderzeń.

W tym samym czasie drugi z nich ułożył się wzdłuż jej ciała za jej plecami i, przekręcając ją w drugą stronę, sprawił, że leżała w tej chwili już na nim.

Miał łysinę i bródkę przyciętą na dostojnego jegomościa z dawnych czasów. Na jego nosie spoczywały okrągłe staromodne okulary. Chwycił ją w talii i mocno przyciskał do siebie. Szarpała się, próbując uwolnić nadgarstki. Jego fiut, jak jadowity wąż już wpychał się między jej pośladki.

Tymczasem, ten stojący nad nią, wciąż walił, nie przerywając ani na chwilę. Był niestrudzony jak maszyna. Nie reagował na jej jęki i westchnienia, nie zastanawiał się, co w tej chwili mogło się z nią dziać. Wyglądało na to, że w ogóle nic go nie obchodziło, nic poza kopulacją, poza zaspokojeniem swojej żądzy.

Jedną dłonią podparł się w biodrach, a drugą trzymał ją za głowę i walił, walił jak bezlitosny dziki zwierz. Myślała, że to, co się dzieje, nigdy nie będzie miało końca. Cały świat dla niej się zatrzymał.

Stopniowo opanowała oddychanie przez nos. Po pewnym czasie przestało to być już dla niej problemem. Nie dusiła się nie brakowało jej powietrza, pełnymi płucami wdychała zapach jego spoconego ciała.

Wykonał jeszcze kilka szybkich gwałtownych ruchów i, wchodząc do samego końca w jej gardło, zatrzymał się. Zesztywniał, napiął wszystkie mięśnie i trysnął. Czuła jak ogromna ilość nasienia zalewa jej gardło.

Topiła się. Była jeszcze bardziej przerażona niż wcześniej. Nigdy czegoś podobnego nie robiła. Nie łykała nasienia w taki sposób, nie w takiej ilości. Nie wiedziała, jak sobie poradzić. Niezbyt dobrze jej to wychodziło.

Gwałtownie z niej wyszedł i jeszcze szybciej wepchał się do środka. To było metodyczne, błyskawiczne pchnięcie. Cios zadany niczym mieczem samuraja, jak harakiri sam środek jej gardła. Stęknęła tylko donośnie i zamarła.

Mijały długie, straszne sekundy. Gęste, gorące męskie nasienie wypełniało w całości jej usta. W końcu jego fiut wyskoczył z niej wypchany samym ciśnieniem spermy.

-Uuuuuuuuuuch! - jęknęła, nabierając głęboko powietrza.

Spocona, krańcowo zmęczona, z twarzą zalaną nasieniem, opadła do dołu, ocierając się o jego wielkiego, twardego kutasa. Myślała, że to nigdy się nie skończy.

Próbowała uspokoić rozszalałe serce, próbowała uspokoić swój oddech. Była pół przytomna. Chciała zasnąć, ułożyć skroń na czymś, na czymkolwiek, nie ważne, że to było jego krocze, nie ważne, że to były jego jądra. Chciała po prostu ułożyć swoją głowę i trochę odpocząć.

Niestety nie był to jeszcze koniec jej męczarni.

Drugi osobnik, ten, który znajdował się pod nią, stopniowo przejmował inicjatywę. Mogła tylko się domyślać kolejnych zabiegów tych dwóch oprawców. Wielka łapa, która na chwilę opuściła jej krocze, znów bezceremonialnie wdzierała się w to czułe miejsce. Jeden ze środkowych paluchów wepchał się w sam środek jej szparki i, zgięty wpół, zahaczył o łechtaczkę. Pozostałe miętosiły i ściskały jej bułeczkę na wszystkie możliwe sposoby. Nie chciała tego, ale była mokra, podniecona, nie potrafiła zapanować nad swoim ciałem.

Kiedy bandyta trafił w ten wrażliwy punkt, jej ciałem szarpnął niewyobrażalny skurcz. Nagle przed jej oczami zrobiło się kompletnie ciemno, jej i świadomość poleciała w kosmos. Zdążyła jeszcze tylko krzyknąć na całe gardło i odpłynęła.

Trzęsła się jak galareta, szamotała, szarpała na wszystkie strony, jęcząc i wzdychając, a jego paluch poruszał się w jej cipce we wszystkie strony. Myślała, że zwariuje. Doznawała trudnego do opisania orgazmu.

-Uuuuuuuaaaaaaauuuuuuu!!! - wydarła się na całe gardło.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...