Szukaj na tym blogu

14 lutego 2022

Wyprawa.

8. Wypełniła jej wnętrze.


Nagle, zupełnie niespodziewanie, bez jakiegokolwiek ostrzeżenia poczuła, że tryska w nią dużą porcją gorącego, gęstego nasienia. Sperma szybko wypełniła jej wnętrze.


Nagle stał się bardziej gwałtowny. Chwycił dłonią za jej długie czarne włosy i pociągnął mocno w swoją stronę. Jego uderzenia stały się jeszcze szybsze i jeszcze mocniejsze. Poczuła ból większy niż dotychczas.

-Uuuuuuuuuaaaaaaaaaa!!! - wydarła się na całe gardło.

Spojrzała w górę, jej oczy były zamglone, szkliste, jak po narkotykach.

Raz, raz, raz, raz... - zachowywał się jak ruszający pod górę pociąg.

Masakrował jej pizdeczkę. Miała wrażenie, że przeszywa ją na wylot, czuła się jak średniowieczna ofiara, skazaniec nadziewany na pal. Jego kutas wchodził i wychodził, wchodził i wychodził, przeszywał jej trzewia. Czuła, że jej cipka już dłużej nie wytrzyma takiej nawałnicy. Była obolała, spuchnięta, buchała gorącem.

-Aaaaaaaaa, aaa!!! - jeszcze raz wyrzuciła ze swojej krtani.

Wargi muszelki ciasno opinały się na jego dyszlu. Jej norka zachowywała się jak szalona, szarpała się w spazmach rozkoszy.

-Yh, aaaaaaaaaaaa!!!

To było czyste szaleństwo. Nagle przyspieszył tak bardzo, że poczuła, iż za chwilę zejdzie z tego świata. Odgłosy ich kopulacji przypominały tętent galopującego konia. Wykrzywiła usta w grymasie bólu, jej oczy zwęziły się do cienkich szczelin. Przestała reagować na jakiekolwiek bodźce z zewnątrz.

-Aaaah, ah…

Wpadła w trans. Zachowywała się jak marionetka, jak kukiełka poruszana przez kogoś za sznurki.

Klap, klap, klap, klap, klap, klap… - walił w nią bezlitośnie.

-Yyyyyyyyh…

Rozkosz zmieszana z bólem, przyjemność odrazą.

-Yyyyyyyh, aaaaaaah!!!

Cierpiała, ale chciała, chciała jeszcze.

Klap, klap, klap, klap, klap, klap…

Kolejne krzyki rozdzierały powietrze, mieszały się z odgłosami padającego deszczu i grzmotów. Miała wrażenie, że trafiła na dno samych piekieł.

Po chwili nie miała już sił, by krzyczeć. Jęczała i wzdychała coraz ciszej. Szaleństwo zdawało się nie mieć końca. Być może, gdyby wiedziała, kiedy to wszystko się skończy, byłoby jej lżej. Jednak w tej chwili nawet na to pytanie nie znała odpowiedzi.

Stękała i napinała się, jakby za chwilę miała urodzić. Jego penis poruszał się w niej niczym taran. Był jak potwór chcący wysadzić niej całe życie. Nie przypuszczała, że kiedykolwiek w bólu będzie doświadczała tak wielkiej rozkoszy.

Kompletnie naga, w dusznym burzowym powietrzu, oblana potem, gwałcona przez rosyjskiego bandytę, czuła się kompletnie oderwana od rzeczywistości. Zrobiłaby wszystko, żeby już skończył, jednak z drugiej strony pragnęła, by trwało to jeszcze i jeszcze bez końca. Jej pizdeczka wystawiona była w jego stronę, nie broniła jej żadna zapora, mógł zrobić z nią, co tylko chciał, a ona niczemu nie mogła zapobiec.

W tej chwili gdyby nawet nie była związana, nigdzie by nie uciekła. Zachowałaby się tak samo jak niewolnica. Jej krzyki i odgłosy rozkoszy oraz bólu mieszały się z głośnymi klapnięciami jego bioder o jej pośladki.

Nagle, zupełnie niespodziewanie, bez jakiegokolwiek ostrzeżenia poczuła, że tryska w nią dużą porcją gorącego, gęstego nasienia. Sperma szybko wypełniła jej wnętrze.

Ciśnienie było tak duże, a doświadczenie tak intensywne, że w jednej chwili zaczęła drzeć, jakby była chora na malarię. Jej źrenice uciekły pod powieki.

W kilka sekund później spuściła bezsilnie głowę, jakby nie była w stanie już drugi raz jej podnieść. Była kompletnie bez sił.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...