7. Ciche przyzwolenie.
Po chwili już tylko cicho stękała. Zdawało się, że w tych jej odgłosach słychać ciche przyzwolenie na to, co robi. Jego fiut był niesłychanie gruby, długi, wchodził w nią bardzo głęboko, niemal rozrywał jej wnętrze, a ona tylko szerzej rozstawiała uda, czekając na kolejne pchnięcie, czekając na kolejne uderzenie jego bioder w swoje pośladki.
Próbowała się wyprostować i odwrócić głowę. Czuła, że coś zbliża się do jej pośladków. Napastnik był inny, niż ci, co poprzednio, nowy, bardziej kompletnie ubrany. Słyszała, że szamocze się z własnym rozporkiem, nie mogąc go rozpiąć.
W końcu poczuła jego szorstkie dłonie na swoich biodrach. Zapiął je na niej, jak się zapina uprząż na koniu, pewnie, ciasno i zdecydowanie.
- O Boże, - westchnęła, czując, że za chwilę w nią wejdzie.
Odwróciła lekko głowę i nasłuchiwała.
-Och nie, nie, - mówiła bardziej do siebie niż do niego.
Wiedziała jednak, że niewiele może w tej chwili zdziałać. Dyszała, czując, jak wielki łeb twardego kutasa przyciska się do jej podnieconej cipki. Mężczyzna nie spieszył się, jego fiut powoli wdzierał się w jej wnętrze. Kiedy już jego wielka głowica siedziała w środku, chwycił ją oburącz za biodra i mocno przytrzymał.
Jeszcze sekunda i nagle poczuła mocne pchnięcie.
-Łaaa!!! - krzyknęła.
Lecz kiedy dobił do końca, poczuła przeraźliwy, wszechogarniający prąd obezwładniający jej trzewia. Jej ciało zastygło w nagłym gigantycznym spazmie bólu i rozkoszy. Skręciła plecy w pałąk, naprężyła całe ciało. Jej oczy skierowane były w niebo. Gdyby mogła wzrokiem przeszyć ciemność, widziałaby chmury. Wstrzymała oddech, zastygła w takiej pozycji jak woskowa figura.
Z jej gardła wydobył się donośny szloch, płacz. Wyła, błagając, by go wyjął. Jego kutas był gigantycznych rozmiarów. Rozsadzał ją do środka.
Tymczasem napastnik ani trochę nie zwracał uwagi na to, co działo się z jej ciałem, na to, co odczuwała. Z miejsca podjął rytmiczną, miarową pracę, bezlitośnie masakrując jej delikatne wnętrze.
Na początku jego ruchy były dość wolne, ale z każdą sekundą stawały się szybsze i szybsze. W końcu walił z nią jak oszalały, a ona starała się tylko przeżyć, przetrwać.
Raz-dwa, raz-dwa, raz-dwa, - łomotał bez opamiętania. Wsparta łokciami na metalowej konstrukcji z plecami wygiętymi w łuk i pośladkami wypiętymi w jego stronę, stękała przy każdym uderzeniu. Robił swoje, trzymając ją za biodra. Każde kolejne pchnięcie było mocniejsze od poprzedniego, każde kolejne sprawiało jej coraz większy ból, każde kolejne przyprawiało ją o coraz większy zawrót głowy. Nie wiedziała, ile w tym jest przemocy, a ile rozkoszy. Nie wiedziała już, co jest czym.
-Uuuuuuuuch, aaaaaach!!! - jęczała coraz głośniej.
Wyginała plecy łuk, unosiła i co chwilę opuszczała głowę. Próbowała wstrzymywać oddech, krzyczała na całe gardło.
Łup, łup, łup, - rozchodziły się miarowe uderzenia.
Była mokra od potu, wielkie piersi kołysały się przy każdym pchnięciu. Trzymał ją mocno za biodra, jej pośladki były wypięte z jego stronę a uda szeroko rozsunięte. Wchodził w nią do samego końca. Był wyższy od niej, mocno zbudowany. Unosił ją na swoim korzeniu do góry. Ledwie dosięgała palcami stóp do podłogi. Jej ciało szarpało się intensywnych skurczach, z jej gardła wydobywał się błagalny szloch, drżała. Czuła, że jej kolana robią się miękkie.
-Och, och, och! - wyrzucała z siebie.
Czuła się jak ostatnia niewolnica, sponiewierana, poniżona, wykorzystana. Nie miała pojęcia, ile to wszystko będzie jeszcze trwało.
Mimo wszystko jakąś częścią siebie chciała tego, pragnęła, by nie przerywał, by robił swoje. To wszystko, co się działo, ta nietypowa sytuacja, ten brak możliwości oporu, obrony, decydowania o sobie, to wszystko sprawiało, że odczuwała dziwne, coraz bardziej intensywne podniecenie. Podniecenie to ogarniało każdą komórkę jej ciała, odczuwała je jako mrowienie w stopach, kłucie na plecach, łaskotanie między udami.
Po chwili już tylko cicho stękała. Zdawało się, że w tych jej odgłosach słychać ciche przyzwolenie na to, co robi. Jego fiut był niesłychanie gruby, długi, wchodził w nią bardzo głęboko, niemal rozrywał jej wnętrze, a ona tylko szerzej rozstawiała uda, czekając na kolejne pchnięcie, czekając na kolejne uderzenie jego bioder w swoje pośladki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz