243. Spinacz od bielizny
Przykleiła się do moich pleców, opinając mnie ciasno ramionami. Prawą dłonią trzymała w połowie długości mojego sztywnego prącia. Poruszała nią w jedną i w drugą stronę. Lewą natomiast zacisnęła na moich jajach i delikatnie ciągnęła do dołu. Jej usta znajdowały się tuż przy moim uchu.
-Stój grzecznie i nie ruszaj się, - szepnęła cicho, ale wymownie, - a wszystko będzie dobrze. Tylko stój, a ja zajmę się resztą, Julian.
Czułem, że cały się spinam, że drżę, a moje nogi robią się coraz bardziej miękkie. Przenosiłem ciężar z jednej na drugą, nie mogąc utrzymać równowagi. Przymknąłem powieki, a przed moimi oczami wirowały już kolorowe kółeczka i gwiazdki.
-Grace, przestań. Boże, przestań. Co ty robisz? Przecież... Boże, trzymam te jajka. Grace, wykorzystujesz sytuację. Grace, tak nie można. Och! Och! - dyszałem, ale mój opór z każdą chwilą słabł.
Wcale nie miała zamiaru przestać. Stałem jak idiota ze spodniami spuszczonymi do kolan. Mój fiut paradował w pełnej okazałości, w świeżym powietrzu poranka, a ona wykorzystując sytuację, napadła mnie od tyłu i nie zamierzała odpuszczać.
Robiło mi się coraz cieplej, coraz bardziej przyjemnie, oddychałem głęboko i pogrążałem się w coraz większej rozkoszy.
Można powiedzieć, że byłby to problem dość mały i na dłuższą metę niewarty denerwowania się, gdyby nie to, co stało się zaraz później.
Nie mam pojęcia, skąd to wzięła. W pierwszej chwili nie zdawałem sobie sprawy, co to było. Po prostu poczułem palce, jej palce w okolicy swojego pępka. Przestała zabawiać się moim twardym penisem i na krótką chwilę przeniosła się nieco wyżej. Kiedy tylko wyczuła dolną krawędź mojego pępka, poczułem na nim intensywny, mocny uścisk i o mało nie upadłem.
Wiedziałem tylko, że zapięła na nim coś ciasnego, twardego i mocnego. Nie byłem w stanie dojrzeć, co to jest przez ten dres pełen jajek. Dopiero później zorientowałem się, że był to zwykły, ale mocny spinacz od bielizny.
-O Matko Święta, - westchnąłem głęboko, trzęsąc się na całym ciele.
Miałem wrażenie, że nie dam rady dłużej utrzymać swojego ciężaru na moich nogach. Czułem, że za chwilę upadnę. Nigdy wcześniej nie doświadczyłem czegoś podobnego. Wiedziałem, że mój pępek jest pod tym względem bardzo wrażliwy. Czasami go dotykałem, pieściłem się, ale delikatnie. Teraz, jednak kiedy poczułem ostry uścisk graniczący z bólem, doświadczyłem niewyobrażalnej rozkoszy, wyrzucającej moją świadomość na krańce wszechświata. W ciągu kilku sekund byłem kompletnie gotowy do ponownego seksualnego zbliżenia. Przestałem myśleć, miałem ochotę tylko działać, rozładować moje potężne i wciąż rosnące napięcie.
Przestałem protestować. Stałem i trząsłem się na całym ciele, nie mogąc znieść słodkiego, wszechogarniającego uczucia bólu i rozkoszy. To było coś, co na zawsze zmieniło mój umysł i skierowało poszukiwania na całkiem nowe doświadczenia.
-Och, Julian, i tu cię mam, - westchnęła wprost do mojego ucha rozpromieniona Grace.
W momencie, kiedy przeszedłem na drugą stronę, pokonałem granicę, za którą było mi już wszystko jedno, ona odpięła ten spinacz i schowała go gdzieś. Jednocześnie podciągnęła moje spodnie z powrotem na biodra. Następnie klepiąc mnie w tyłek, roześmiała się słodko, ale szyderczo.
-No, Julian, idź, zanieś wreszcie te jajka, bo Amelia chce przygotować śniadanie, - powiedziała do mnie, tak jakby w ogóle nic się nie stało.
Niestety nie mogłem się z tym zgodzić. Dla mnie było to przekroczenie pewnej granicy, wkroczenie w nowy świat doznań i rozkoszy. Nie było powrotu do tego samego miejsca, w którym byłem przed chwilą. Zarówno ona, jak i ja doskonale zdawałem sobie z tego sprawę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz