242. Zaczęła walić mi gruchę.
Zacisnąłem zęby i śmiejąc się przez łzy, bo kogut już stroszył pióra, machał skrzydłami i przygotowywał się do skoku. Moje serce biło jak oszalałe, a w oczach miałem obraz zbliżającej się katastrofy. Nie mogłem nic na to poradzić, po prostu stałem tam, bezradny i poddany woli okrutnego losu. Zastanawiałem się tylko, z której strony mnie zaatakuje — od tyłu czy od przodu?
-Grace, proszę cię, - powiedziałem, patrząc na nią błagalnie, ale ona wciąż kontynuowała swoje histeryczne śmiechy.
Wydawało się, że w oczach dziewczyny ta sytuacja była najzabawniejszym widowiskiem, jakie mogła sobie wyobrazić.
Jednak to, co miało nastąpić, było jeszcze bardziej absurdalne. W pewnym momencie ten pomylony kogut, który wydawał się tak groźny i odstraszający, podjął decyzję o ataku. Wzbił się w powietrze, a jego pazury nóg zmierzyły prosto w moje nagie pośladki. Poczułem ostry, piekący ból, a strużki krwi od razu popłynęły z uszkodzonej skóry.
-O Boże! - wyrwało się z mojego gardła, gdy zacząłem odczuwać konsekwencje tego bolesnego ataku. - Grace, ty łajzo, zobaczysz, ja ci jeszcze pokażę!
Mimo bólu i wściekłości, które we mnie kipiały, nie mogłem oprzeć się pokusie, by rzucić na nią wzrok pełen gniewu. Jednak nawet w tej chwili, gdy krwawiący i sponiewierany, czułem, że ta absurdalna sytuacja ma w sobie coś z niedorzecznej komedii, której głównym bohaterem byłem ja sam.
Stałem tak, jak idiota, ze spodniami w okolicy kolan, a moja pała w błyskawicznym tempie nabierała turgoru i zaczęła unosić się niczym... ponton napełniany powietrzem.
Byłem zdziwiony tym, jak ta niedorzeczna sytuacja bardzo intensywnie wpływa na moje podniecenie.
W tym samym momencie znów stało się coś, czego nie byłem w stanie przewidzieć. Grace, która stała gdzieś z tyłu i śmiała się do rozpuku, zamilkła i podeszła do mnie od tyłu. Była bardzo blisko, swoimi biodrami dotykała do moich nagich pośladków.
Nie miałem pojęcia, co ta zwariowana dziewczyna chce w tej chwili zrobić, ale czułem, że wszystko jest możliwe. Wykonała ruch, który kompletnie mnie zaskoczył. Objęła mój tors swoimi delikatnymi ramionami i bezceremonialnie, w sposób nachalny i bardzo zdecydowany obydwiema dłońmi chwyciła za moją sterczącą, i twardą pytę. Jej gest zaskoczył mnie tak bardzo, że całym moim ciałem szarpnął nagły i niespodziewany skurcz.
Tymczasem ona przytulając się do mnie, szepnęła mi do ucha:
-Nie ruszaj się, bo pobijesz te jajka.
Byłem zły, niesamowicie podniecony i jednocześnie zdezorientowany. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że taki scenariusz jest możliwy. Mogłem potłuc wszystkie jajka. Tylko dlaczego tego nie zrobiłem? Drżałem na całym ciele, prężyłem się i starałem się skupić na tym, aby utrzymać cenny skarb w górnej połówce dresu zawiniętej do góry. Może była to tylko wymówka, bo sytuacja prowadziła do jednego konkretnego celu.
Oczywiście moje przewidywania spełniły się w najbardziej realistyczny sposób. Grace nie próżnowała i wykorzystała tę sytuację. Zaczęła klasycznie, w sposób zuchwały i bezceremonialny walić mi gruchę. Jakby tego było mało, drugą dłonią chwyciła za worek mosznowy, ściskała go delikatnie i ciągnęła do góry, sprawiając mi tym samym jeszcze większą przyjemność.
-Grace, - warczałem przez zaciśnięte zęby, nie mogąc powstrzymać złości i podniecenia, - jeżeli zaraz nie przestaniesz, to nie wiem, co ci zrobię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz