Szukaj na tym blogu

22 sierpnia 2024

Ostatnie wakacje.

263. Wydałyśmy na niego wyrok śmierci.


No cóż, z drugiej strony wiedziałem to, że prawdą jest przysłowie: "Co się tak źle czy to nie uciecze”. Z tyłu głowy już planowałem, że na pewno kiedyś jeszcze odwiedzę te dwie urocze bliźniaczki. To była naprawdę niezła miejscówka. Wiedziałem, że kiedy mój kutas będzie w potrzebie, śmiało będę mógł uderzyć to Amelii i Grace, aby zaspokoiły moje gorące potrzeby. Wiedziałem też, że zrobią to w sposób profesjonalny, a jednocześnie innowacyjne i niekonwencjonalny. Byłem przekonany, że ich młode, gorące, mokre cipki zawsze ugoszczą mojego twardego kutasa.

W tym momencie jednak nade wszystko dominowała potrzeba snu i regeneracji. Zaciszne miejsce za stodołą wujka w cieniu rozłożystych lip i klonów doskonale się do tego nadawało. W skwarze upalnego popołudnia dawało uprawniony cień. 

Kiedy zapadaliśmy w relaksacyjny sen, byłem w środku między nimi, wciśnięty jak kawałek szynki w kanapkę. Amelia przykleiła się do moich pleców, a Grace z piersiami rozgniatała mój tors. Obydwie ciasno obejmowały mnie swoimi dłońmi i choć było bardzo gorąco, nie przejmowałem się tym bo byłem naprawdę szczęśliwy.

Kiedy się obudziłem słońce schowało się już za lasem a powietrze zdawało się być bardziej rześkie i czyste. Odczułem niepokój, byłem sam. Wokół panowała niczym niezmącona cisza. Do moich uszu dobiegał szum pobliskiego strumyka, szelest liści, świergot wróbli i śpiew innych ptaków. Zastanawiałem się, co jest nie tak w tym sielskim krajobrazie. Dopiero po chwili zrozumiałem, że po moich towarzyszkach niedawnych zabaw nie ma śladu. Nie dobiegał do mnie i radosny śmiech ani rozmowy. Ba nie słyszałem nawet odgłosów innych ludzi. Ta niewielka wioska położona w głębi Mazur wydawała się jak opuszczona. Miejsce wydawało się jakby wymarłe.

Dopiero po chwili dotarło do mnie, że oprócz tych bodźców odbieram także cały zestaw innych, może mniej intensywnych, ale jednak bardzo charakterystycznych. Przede wszystkim zrozumiałem, że jestem bardzo głodny. W brzuchu mi burczało, a do moich nozdrzy napływał aromatyczny, smakowity zapach pieczonego mięsa. “Czyżby ktoś robił grilla”, – pomyślałem.

Rozejrzałem się nerwowo i zrozumiałem, że zapach dociera do mnie od strony domu. Postanowiłem więc szybko to sprawdzić. Podniosłem się i ubrałem, bo choć było bardzo ciepło, dostałem gęsiej skórki. Następnie szybkim krokiem ruszyłem w stronę drewnianej chaty wujka Romualda. Byłem ciekawy, co tam zostanę.

Kiedy tylko przekroczyłem próg starego domu dziewczyny, krzątając się przy kaflowej kuchni, nie zwracały na mnie uwagi. Zachowywały się tak, jakby mnie nie widziały, jakby mnie tam nie było. Dopiero po minucie Amelia uniosła głowę i, odlewając ziemniaki, rzuciła w moją stronę:

-Szybko umyj ręce, zaraz podajemy do stołu.

-O, obiad?! - zdziwiłem się. - Jestem bardzo głodny.

-Tak, obiad. A co myślałeś, że nie będzie dziś obiadu?

-No nie, ja tylko… no wiesz, przez te wszystkie nasze zabawy… a co dzisiaj będzie do jedzenia? - spytałem.

-Rosół z makaronem. A na drugie kurczak pieczony oraz mizeria do ziemniaczków z koperkiem.

-No, to brzmi bardzo ciekawie i apetycznie. Jestem głodny jak wilk. Nałóżcie mi podwójną porcję?

-Dobrze, szefie, - roześmiała się Amelia, za tą robotę, którą odwaliłeś, należy ci się nawet potrójna porcja.

-A skąd wzięłyście kurczaka, - spytałem, zastanawiając się nad tym, - bo w lodówce nie widziałem.

Znów spojrzały na mnie jak na wariata. Uświadomiłem sobie, że jeszcze raz popełniłem gafę.

-A jak myślisz mieszczuchu, skąd się biorą kurczaki na wsi?

-Ach tak, przepraszam, no przecież tutaj pełno ich biega. 

I zaraz później dodałem:

-Ojej, a któremu głowę obcięłyście?

-Wiesz co, - Amelia skrzywiła się jedną stroną ust, - mam dla ciebie dobrą wiadomość.

-Tak, a jaką?

-Ten straszny kogut już  nie będzie cię ganiał.

Teraz obydwie wybuchły szczerym, serdecznym śmiechem.

-A co się z nim stało, spytałem tak, jakbym nie wiedział, choć doskonale zdawałem sobie sprawę z położenia tego koguta.

-Za popełnione przez niego przestępstwa, wydałyśmy na niego wyrok śmierci. Pomyśl o tym, kiedy będziesz go jadł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...