260. Nie ma już nawet rezerwy.
W tym samym czasie Amelia, przełknąwszy to, co miała w ustach, spojrzała na siostrę, i kiwnęła do niej porozumiewawczo. Później po prostu ustąpiła jej miejsca, jakby oddając pole bitwy pod jej dowództwo. No tak, one się zmieniały, a ja wciąż byłem sam. Równowaga sił była nierówna, no ale cóż, takie jest życie.
Pomimo tego, czego doświadczałem, moja sytuacja była nie do pozazdroszczenia. Wciąż byłem związany, moje nadgarstki i kostki były skrępowane srebrną taśmą i przymocowane do słupków wbitych w ziemię. Wciąż byłem nagi. Leżałem rozciągnięty jak struna, skrępowany, nie mogąc się ruszyć. Mogłem tylko patrzeć, jak Grace zbliża się do mnie, jak masuje swoją cipkę i przygotowuje ją do przyjęcia mojego wciąż sterczącego kutasa. Miałem w nią wejść i kolejny raz zrobić jej dobrze. Ona nie przyjmowała odmowy.
Wszystko miała dokładnie rozplanowane. Nie zastanawiała się nawet przez chwilę. Wlazła na mnie, niczym sprawna dżokejka, przerzuciła udo przez moje biodra, zawisła nade mną w rozkroku, a później chwyciła dłonią penisa i skierowała go pionowo do góry. Jej słodka, rozgrzana, wilgotna cipeczka znajdowała się kilka centymetrów nad moją głowicą. Oczekiwanie na to co się stanie, znów rozwaliło mi mózg.
-Och Grace, Grace, Boże, proszę, weź mnie! - błagałem, - Weź mnie w swoje posiadanie, wykorzystaj mnie, tak żebym nie miał sił!
Uśmiechnęła się, krzywiąc jedną stronę ust i znacząco pokiwała głową. Wiedziałem, że spełni moją prośbę, że pozostawi mnie bez tchu.
-Okej chłopaku, masz to jak w banku. Niech się stanie tak, jak chcesz, - powiedziała i dosiadła mnie, powoli opadając na mojego wymęczonego, choć wciąż spragnionego kutasa.
Opadała powoli. Wszystko widziałem. Miałem wrażenie, że wszystko dzieje się w zwolnionym tempie. Wchodziłem w nią centymetr po centymetrze. Jej wnętrze było gorące, ciasno opinało moją napęczniałą pałę, która chowała się w niej niczym w słodkim bajorku. Była dla mnie spełnieniem i zapowiedzią raju.
Znów świat miał się skończyć. Dyszałem ciężko, próbując zachować resztki świadomości. Wcześniejszy wytrysk i orgazm sprawił, że zdawało mi się, iż nie mam już sił na kolejny wystrzał, ale to było tylko złudzenie. Moje ciało wiedziało lepiej ode mnie. Ono domagało się więcej. Choć padałem ze zmęczenia, wiedziałem, że muszę tego dokonać.
Opadła do końca, dociskając swoją cipkę do moich jajek i rozgniatając ją na nich. Znów poszybowałem w kosmos. Z sykiem wypuściłem powietrze z płuc i postradałem zmysły. Znów byłem w niebie i w piekle jednocześnie.
Kiedy mnie tak dosiadała, nie podniosła się od razu i nie rozpoczęła miarowej, równej akcji poruszania się na moim penisie, tak jak mógłbym sobie to wyobrażać, lecz bardzo ostrożnie poprawiła pozycję tak, że wbiłem się w nią jeszcze głębiej. Przy czym bardzo uważnie lustrowała moją twarz, tak żeby wczuć się w moje doznania. A później zaczęła zaciskać mięśnie swojej cipki, tak mocno, że zacząłem doświadczać intensywnych konwulsji rozkoszy, nad którymi nie byłem w stanie zapanować.
-Och, Grace, Grace, - dyszałem cicho, a ona delikatnie poruszała się na boki, przyprawiając mnie o intensywne zawroty głowy.
Byłem wykończony. Miałem wrażenie, że pozbyłem się całego nasienia z moich jąder, całej energii życiowej. Nie umiałem określić tego precyzyjnie. Czułem coś w rodzaju zaciskającej się pętli na samym dole mojego penisa, tuż pod workiem mosznowym. Miałem wrażenie, że wskazówka poziomu płynu opadła do samego końca i nie ma już nawet rezerwy. A jednak to, co robiła, nie pozwalało mi spocząć na laurach. To wcale nie miał być koniec.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz