Szukaj na tym blogu

9 sierpnia 2024

Ostatnie wakacje.

250. Będzie bolało, Julian.


Kiedy pierwsze doświadczenie intensywnego bólu i pieczenia minęło, stwierdziłem, że jednak żyję i nic strasznego się nie stało. Choć piekło i bolało jak cholera, miałem wrażenie, że mój pępek płonie, to jednak strach przed tym, co się ma stać, był dużo większy niż samo doświadczenie, przez które zwycięsko przeszedłem. Poza tym wyrzut adrenaliny i dopaminy do mojego mózgu sprawił, że czułem się jak na dopalaczach. Nie mogłem poradzić sobie z własnymi emocjami. Podniecenie i ekscytacja rozsadzały mnie od środka.

Uniosłem głowę, by spojrzeć na miejsce zbrodni, na mój obolały pępek. Choć to był dopiero początek, już puchł, poczerwieniał i znacznie zwiększył swoje rozmiary. Wyglądał teraz jak wielki bąbel po oparzeniu. Pulsował bólem, ale też intensywnym, słodkim, głębokim podnieceniem.

Amelia, klęcząc w połowie moich kolan i trzymając w dłoni następny, świeży kawałek pokrzywy, uśmiechnęła się jedną stroną ust, a później mruknęła z zadowoleniem:

-No, no, jestem bardzo zadowolona. Widzę, jak rośnie ten twój pępuszek. Jest coraz większy. Czujesz to? Czujesz, jak grzeje ta pokrzywa? Czujesz, jak parzy?

Nie krzyczałem już na nią, nie złorzeczyłem. Byłem raczej pogodzony z własnym losem i choć wiedziałem, że bólu znacznie będzie więcej, czekałem na niego z niecierpliwością. To było wyzwanie, przed którym nie mogłem się oprzeć, przez które pragnąłem przejść. Świadomość tego, co może się stać, rozsadzała mi mózg. 

Zanim dotknęła kolejnym, najeżonym białymi, ostrymi włoskami kawałkiem pokrzywy, wysunęła palec wskazujący i rozmasowała obolały, opuchnięty pępek. Właśnie czegoś takiego się spodziewałem, a jednocześnie byłem kompletnie zaskoczony.

Z wrażenia łapczywie wciągnąłem powietrze do płuc i przymknąłem powieki. Zakręciło mi się w głowie. Doświadczenie, mimo ogromnego bólu, było niesłychanie przyjemne. Rwące szarpanie i płonące pieczenie mieszały się ze słodkimi skurczami całego mojego podbrzusza. Rozkosz mieszała się z cierpieniem. 

-Spokojnie, - odezwała się, a jej głosy był precyzyjny i ostry jak nóż chirurgiczny, - będzie tego znacznie więcej, uwierz mi. Zużyjemy wszystkie kawałeczki, które się tutaj znajdują. Będzie bolało, Julian.

W tej chwili zagłębiłem się we własne najgłębsze doznania. Intensywny ból, który był jak pożar domu, szybko przygasł i zmienił się w pulsujące pieczenie. Piekło na moim brzuchu zmieniało się stopniowo w mrowienie, które rozprzestrzeniało się po całym ciele, jakby każda komórka była wyjęta żywcem z ognia. Zaraz potem, to intensywne, słodkie mrowienie przekształciło się w nieodparte, przenikliwe swędzenie, które wdzierało się do każdego zakamarka mojej skóry. Swędzenie było tak mocne, że miałem nieodparte pragnienie drapania się tam, gdzie czułem je najbardziej. Niestety moje ręce były skrępowane, a ja nie mogłem zaspokoić tej niewyobrażalnej potrzeby. Mogłem tylko czekać, patrząc na Amelię błagalnym wzrokiem, by to ona przerwała ten traumatyczny stan. No ale ona, tylko masowała mój pępek, niczym bezlitosny strażnik, dla którego to przyjemna igraszka.

Ciężko oddychałem, jakbym próbował połknąć całe powietrze jednym haustem. Świszczało mi w płucach, a serce łomotało w klatce piersiowej, w pogoni za nowym niesamowitym doświadczeniem. Było jak niepokorne konie galopujące w stronę horyzontu. Starałem się uspokoić, zapanować nad emocjami, choć było to zadanie niezwykle trudne w obliczu tak niezwykłych i przytłaczających doznań.

Najtrudniejsze doświadczenie było jeszcze przede mną. Dotychczasowe cierpienie, jakie mi zafundowała, wydawało mi się zaledwie preludium przed czymś znacznie okropniejszym, co miało nadejść. Było to jak mrugnięcie okiem przed burzą, która zbierała się na horyzoncie mojej wytrzymałości. Dopiero teraz zacząłem sobie uświadamiać, ile człowiek jest w stanie znieść. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...