Szukaj na tym blogu

12 sierpnia 2024

Ostatnie wakacje.

253. W wilgotnym wnętrzu jej kobiecości.


Pragnąłem seksu. Byłem seksem. Nie umiałem myśleć o niczym więcej, jak tylko o seksie. Ja, mój poparzony pępek i penis w luźnych spodniach dresu tworzyliśmy jedną wspólną oś, łączącą nas ze wszechświatem.

W tym samym momencie Grace, która znajdowała się nieco z boku, spostrzegła namiot w dolnej części mojego ubrania. Wykrzywiła w jedną stronę swoje piękne wargi i uśmiechnęła się znacząco.

-Hmmm... no proszę, proszę, zdaje się, że mamy tu prawdziwą rakietę, - odezwała się głosem pełnym podziwu i zainteresowania.

Później spojrzała na siostrę i uśmiechnęła się także do niej.

-Zaczekaj chwilę, Amelia. Daj mu odsapnąć. Obejrzymy to sobie... Spójrzmy na to jego wielkie narzędzie. Jestem ciekawa, jak mu urosło.

Kiedy mój pępek płonął jeszcze jak wulkan, jak rozgrzane żelazo, kiedy czułem tylko intensywne pulsowanie, mrowienie, kiedy czułem tylko swędzenie wymieszane z piekielnym bólem i pieczeniem, obydwie działając zgodnie w jednym celu, chwyciły za spodnie mojego dresu i ostrożnie pociągnęły w stronę stóp, pozbawiając mnie odzienia, ale też resztek godności, które, jak mi się zdawało do tej pory, jeszcze miałem.

Kiedy tylko dres zsunął się do poziomu ud, odsłaniając moje wielkie narzędzie, ich spojrzenia skupiły się na nim, a ich oczy rozbłysły promienistym blaskiem zaciekawienia. Ich usta natomiast otworzyły się w szerokim, szczerym, pełnym fascynacji uśmiechu.

-Łał! Ależ on jest wyposażony! - westchnęła z zachwytem Grace, patrząc na to, co się pojawiło.

-Ojejku, wcześniej taki nie był, - dodała Amelia, nie mogąc uwierzyć w to, co widzi, unosząc brwi ze zdumienia.

Miałem wrażenie, że za chwilę mi go rozerwie. Nie był dotknięty parzącym zdradzieckim ziołem, a jednak płonął wraz z poparzonym pępkiem.

Był ogromny, gruby, opleciony siatką fioletowych żył, które wyglądały, jakby miały wybuchnąć każdej chwili. Na samym końcu opatrzony wielką buławą, głowicą niczym grzyb atomowy, emanującą intensywnym bólem i napięciem. Całość pokrywała gruba, opasująca go żyła, wyglądająca jakby była gotowa eksplodować w każdej chwili.

- Weź mnie, Grace, baw się nim, dotknij go, zrób cokolwiek, - błagałem, rzucając głową w prawo i w lewo jak narowisty koń, próbując uwolnić się z uporczywego więzienia. 

Moje ciało drżało, a w głowie wirujące myśli stawały się coraz bardziej chaotyczne. Jednak one dobrze wiedziały, że nie mogą podjąć żadnych działań w tym kierunku, bo zbyt szybko zakończyłyby całą zabawę. Musiały brnąć w to dalej, drażniąc mnie płomienistym piekłem do samego końca. Ich spojrzenia pełne podziwu i uwielbienia tylko podsycały mój ból, stanowiąc cichą zachętę do kontynuacji tortur.

Poprzestały tylko na spojrzeniach, które przypominały nieubłagany sąd, pełen oczekiwania na końcowy efekt, jakby miały zanurzyć się w moim cierpieniu, aby wyciągnąć z niego jak najwięcej przyjemności. 

Byłem już tak podniecony, że z trudem znosiłem napięcie seksualne. Mój penis potrzebował natychmiastowego rozładowania jądra, były wielkie, ciężkie, pełne nasienia. Worek obkurczył się maksymalnie, a mrowienie w kroczu sygnalizowało zbliżający się potężny orgazm.

Tymczasem Grace, chcąc jeszcze bardziej podkręcić atmosferę, uklękła i podciągnęła górną połowę swojego dresu, pokazując mi swoje piersi. W tej chwili były szczególnie duże, napęczniałe i jędrne, ze sterczącymi sztywnymi sutkami i ciemnymi brodawkami.

Kiedy patrzyłem na nią półprzytomnie, ona roześmiała się historycznie, jakby w triumfie nad tym, że pokonała mnie nie tylko fizycznie, ale też psychicznie. Potrzebowałem jej, potrzebowałem jej cipki do rozładowania mojego podniecenia.

Później, jakby chcąc dopełnić perfidii tego czynu, ściągnęła spodnie swojego dresu, pokazując mi swoją napęczniałą, zaczerwienioną cipeczkę. Jej pizdeczka była gotowa na mojego kutasa, na moją wielką pałę. Była gotowa do porządnego ruchania. Wiedziałem o tym i ona też o tym wiedziała.

Niestety w tej chwili nie było mi dane zamoczyć mojego fiuta w ciasnym, wilgotnym wnętrzu jej kobiecości. Musiałem obejść się smakiem i poprzestać na patrzeniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...