Szukaj na tym blogu

28 sierpnia 2024

Ostatnie wakacje.

269. Dlaczego wciąż mam w sobie tyle energii?


Nie wiem, co wydarzyło się później. Moje myśli były niczym rozbryzgane fale na wzburzonym morzu, chaotyczne i niekontrolowane. Nie potrafiłem skupić się na niczym innym, jak tylko na ich obecności, na ich kuszących sylwetkach i zniewalających spojrzeniach.

W pewnym momencie, gdy tak stałem, szarpiąc się z własnymi myślami, poczułem na sobie przenikliwe spojrzenie Amelii. Jej wzrok niczym laser wbił się w moje oczy, jakby chciał zgłębić najgłębsze zakamarki mojej duszy i wyczytać z nich wszystkie sekrety. Może rzeczywiście tak było.

-No, idziesz do tej łazienki, czy nie? - spytała w końcu, a jej głos niczym delikatny dzwonek wyrwał mnie z transu.

Chociaż jeszcze przed chwilą byłem duchem nieobecny, w porę zreflektowałem się i rzuciłem do niej:

-O tak, tak, prawda, łazienka, już idę. Muszę umyć ręce.

Moje słowa niczym krople deszczu spadały na gorącą ziemię, nie oddając w pełni tego, co działo się w moim wnętrzu. Zaraz później zniknąłem za drzwiami niewielkiej, skromnej łazienki wujka Romualda. Tam, w czterech ścianach, mogłem wreszcie dać upust swoim emocjom. Ogień pożądania trawił mnie od środka, a moje serce waliło w piersi niczym młot kowala.

Patrząc w lustro, widziałem w nim nie tylko swoje odbicie, ale również obraz tych dwóch cudownych laseczek, ich uśmiechów, ich spojrzeń, ich kuszących powabnych ciał, ich jędrnych sterczących cycuszków i soczystych cipeczek. Czułem, jak tracę kontrolę nad sobą, jak staję się niczym marionetka poruszana niewidzialnymi nićmi pożądania.

Czy powinienem ulec tym zwierzęcym instynktom? Czy dać się ponieść fali namiętności, ryzykując utratę twarzy? Te pytania niczym natrętne muchy krążyły w mojej głowie, nie dając mi spokoju.

Wiedziałem, że muszę podjąć decyzję, ale wybór był niezwykle trudny. Walka między pożądaniem a obowiązkiem rozgrywała się w moim sercu niczym gladiatorzy na arenie.

Czas płynął niczym leniwa rzeka, a ja wciąż tkwiłem w łazience, uwięziony w sidłach własnych pragnień. Nie wiedziałem, jak długo tam przebywałem, ale w końcu nadszedł czas, by stawić czoła rzeczywistości.

Wziąłem głęboki oddech, spojrzałem w lustro i powiedziałem do siebie: "Musisz się opanować, Julian. Nie możesz dać się ponieść tym prymitywnym emocjom. Pamiętaj o dobrym wychowaniu i o tym, co wypada."

No ale kiedy stanąłem przed lustrem, los zdecydował za mnie. Odkręciłem wodę, ale nie zacząłem myć rąk, tylko spojrzałem w dół. To był mój błąd. Nie mogłem uwierzyć, że to, co widzę, dzieje się naprawdę. Wielki gruby penis napierał od środka na dres, tworząc pokaźny namiot. Byłem w szoku, zaskoczony jeszcze bardziej niż wtedy, kiedy zobaczyłem, jak ubrane są Amelia i Grace. 

Dotarło do mnie, że przecież ja także nie mam na sobie bielizny. Pod tym dresem był tylko mój potężny sterczący fiut. Prężył się tam wielki, żylasty kutas i domagał się kolejnego i to natychmiastowego spełnienia. Jego nie interesowały żadne kompromisy. 

"Boże, co się ze mną dzieje?!” - myślałem przerażony, - “Przecież to nie jest normalne, żeby kutas tak mocno stał. Żeby cały czas i tu po tylu numerkach, gdzie za każdym razem spuszczałem się obfitą ilością gęstej i gorącej spermy, wyglądał jak kij bejsbolowy. Przecież, to nienaturalne. Przecież tyle razy tryskałem czy to wprost do cipki, czy na cycki, czy też na buzie. Za każdym razem wyrzuciłem potężne ilości mojego nasienia. Dlaczego wciąż mam w sobie tyle energii? Przecież powinienem być już wykończony, a nie jestem?!" 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...