272. Musiałem ją wyruchać.
Kiedy już ją zobaczyłem i uświadomiłem sobie, co się naprawdę dzieje, byłem naprawdę przegrany. Westchnąłem głęboko, naprężyłem się mocno, a z mojego prącia wystrzelił potężny strumień gęstej białej spermy wprost za okno, na tę jej uśmiechniętą buzię. Ona też była bardzo zaskoczona, kompletnie nie wiedziała, co ze sobą zrobić, a jednak się nie odsunęła. Szeroko otwarte usta sprawiły, że moje nasienie szybko znalazło się s środku.
-Och, Julian, - usłyszałem głębokie, lecz ciche westchnienie.
“I to byłoby wszystko”, - pomyślałem kompletnie zrezygnowany, ale niestety, bardzo zadowolony z tego co się stało.
Stałem jeszcze przez chwilę, kończąc dzieło mojego szatańskiego zepsucia, szarpałem mojego wacka tak, żeby pozbyć się całego zapasu spermy, tak, żeby nic już tam nie zostało. Siłą rzeczy ochlapałem też podłogę, szafkę pod oknem, parapet, a także kawałek szyby. Celem mojego ataku, przede wszystkim, była twarz Grace. To jej oczy, usta, a nawet włosy były na celowniku mojego fiuta. Zastanawiałem się, może to głupie, jak ona sobie teraz z tym wszystkim poradzi. Przecież była kompletnie zaznaczona moim pożądaniem.
Jej reakcja była trochę dziwna, ale w sumie przewidywalna. Patrzyła na mnie tak, jakby miała do mnie pretensję, a jednocześnie była bardzo zadowolona. Zrobiła słodko-kwaśną minę zepsutej nastolatki, a później otarła oczy i usta z lepkiej spermy i odezwała się:
-Człowieku, ale żeś narozrabiał. Takiego ogiera to ja jeszcze nie widziałam. Ile ty masz energii! Jesteś jak byk rozpłodowy. Nigdy nie masz dość? Ile jeszcze tego masz w swoich jajach?
Nie zalałem odpowiedzi. Stałem tak i tylko wzruszyłem ramionami. Choć bardzo chciałem, nie potrafiłem tego fenomenu wyjaśnić w żaden logiczny sposób.
Najdziwniejsze było to, że mój kutas wcale nie opadł. Wydawało mi się, że powinien zmniejszyć swoje rozmiary, ale on sterczał jak głupi i domagał się jeszcze więcej, więcej seksu, więcej ruchania. Czy byłem w stanie mu to zapewnić? Z coraz większym niedowierzaniem patrzyłem na moje narzędzie. Powoli stawałem się jego niewolnikiem, spełniałem jego zachcianki i nic nie mogłem an to poradzić. Zastanawiałem się, czy w ogóle jest możliwe, aby sprostać jego wymaganiom, a przede wszystkim czy powinienem to robić? Miałem wrażenie, że staję się jakimś monstrum. Tymczasem Grace wcale mi w tym nie pomagała.
Zachowywała się w sposób, który prowadził mnie na manowce. Powoli rozpięła swoje dżinsowe, obcisłe spodenki i pokazała mi delikatnie zarośniętą cipkę. Tak po prostu, jakby to była najzwyklejsza rzecz na świecie. Patrzyłem i drżałem z podniecenia. Jej soczysta pizdeczka była pokryta jasnym, kędzierzawym delikatnym włosiem.
Reakcja mojego organizmu była natychmiastowa i wybuchowa. Krew w moich żyłach od razu zawrzała, serce zaczęło łomotać, myśli znów zaczęły się kłębić i szybko popadałem w totalny amok umysłowy.
“Czy to się nigdy nie skończy?” – myślałem w coraz większym szoku.
-Och, Grace, proszę Cię, - westchnąłem głęboko, - nie rób tego. Już chyba dość, może nie powinniśmy.
Nie zrobiła nic, co mogłoby to postępujące szaleństwo zatrzymać. Brnęła w na oślep w stronę totalnego zepsucia, prowokowała i wiedziała, że szybko złamie mój opór.
Drżałem. Moje podniecenie było ogromne. Spojrzałem na mojego fiuta, a on jakby miał zamiar opaść. Trwało to tylko chwilę, bo kiedy wyczuł w pobliżu gotową na seks samiczkę, z ciekawością unosił swój łeb w poszukiwaniu nowej zdobyczy. Mój kutas przejął nade mną całkowitą kontrolę. Musiałem ją wyruchać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz