Szukaj na tym blogu

8 kwietnia 2026

Zapach rozkoszy

11. Ogromny, lecz nie za duży


Nie mogąc się już doczekać, uniosła wzrok powoli, unosząc głowę z lekkim drżeniem szyi, jakby każdy mięsień w niej walczył z ciężarem oczekiwania. Intensywność feromonów nasiliła się jeszcze bardziej w tej chwili, rozlewając się wokół niej gęstszą, cieplejszą mgłą, wnikającą w nozdrza, w skórę, w sam rdzeń jej istoty, odbierając resztki samostanowienia, które jeszcze tliły się gdzieś w tyle umysłu. Zapach stał się nie do wytrzymania – głęboki, cielesny, z nutą soli i słodkiej wilgoci, która sprawiała, że głowa kręciła się lekko, że myśli rozpływały się w gorącej mgle, zostawiając jedynie pragnienie, czyste i absolutne. Była już całkowicie w jego posiadaniu, poddana bez reszty, a jednak najlepsze dopiero miało nadejść – czuła to w pulsowaniu między udami, w drżeniu piersi, w sposobie, w jaki ciało jej pochylało się ku niemu mimowolnie, jakby niewidzialna nić ciągnęła ją bliżej, głębiej, w otchłań, z której nie chciała wracać.

Skinął głową – drobnym, niemal niedostrzegalnym ruchem, lecz w jego spojrzeniu było łaskawe przyzwolenie, ciepłe i władcze, jak dar od kogoś, kto wie, że trzyma w dłoniach wszystko. Czuła się obdarowana, wyróżniona ponad miarę, jakby dostała najwspanialszy prezent, jaki życie mogło ofiarować – serce jej zadrżało w odpowiedzi, ciepło rozlało się po brzuchu falą wdzięczności pomieszanej z pożądaniem, a w umyśle przemknęła myśl, niedowierzająca i upajająca zarazem: „Czy to możliwe, że zaraz będę miała w sobie, we własnej buzi, takiego wielkiego, gorącego, twardego?” Pragnienie to było tak silne, że znowu chciała rzucić się na niego, oplatając ramionami, biorąc wszystko naraz, nie czekając dłużej, nie mogąc znieść tej słodkiej tortury oczekiwania.

– Powoli – powiedział cicho, głosem niskim i spokojnym, który przeszył ją na wylot, zatrzymując w pół ruchu, w pół oddechu. To wystarczyło – jedno słowo, ciepłe i nieznoszące sprzeciwu, sprawiło, że ciało jej posłuchało natychmiast, mięśnie rozluźniły się lekko, choć drżenie pozostało, pulsujące w rytm serca.

Uśmiechnęła się serdecznie i gorąco, wargi rozciągnęły się w uśmiechu pełnym poddania i zachwytu, oczy błyszczały w półmroku, a w myśli jej przemknęło: „Och, jaki on był piękny i władczy, jak bóg zstępujący do śmiertelniczki, jak ktoś, kto wie dokładnie, co robi z moją duszą i ciałem”. Rumieniec na policzkach pogłębił się, oddech stał się westchnieniem, a wilgoć między udami przypomniała o sobie ciepłym spłynięciem, jakby ciało świętowało to przyzwolenie, tę łaskę.

Otworzyła buzię szerzej, wargi rozchyliły się wilgotne i drżące, język wysunął się lekko, gotowy, zaproszony – jak się okazało, za mało, bo gdy zbliżył się, poczuła zaskoczenie, lekkie i rozkoszne: „Ojej, był aż tak wielki?” Tak, ogromny, lecz nie za duży, w sam raz, by wypełnić, by rozciągnąć, by zagościć tam na dole później, choć o tym nawet nie śmiała marzyć głośno, tylko myśl przemknęła jak błyskawica, wywołując nowy dreszcz w brzuchu, nową falę ciepła.

Teraz otworzyła usta bardzo szeroko, jak u dentysty, wargi napięte lekko, policzki zapadnięte od wysiłku, oddech gorący i płytki, a w myśli jej zabrzmiało błaganie, ciche i gorące: „Och, chodź do mnie, wypełnij mnie, daj mi siebie”. On zbliżał się powoli, centymetr po centymetrze, ciepło jego skóry biło ku niej, zapach intensyfikował się, pulsowanie było widoczne, kuszące.

Ocierając się o zęby delikatnie, bardzo powoli wsunął się w jej usta – duży, kształtny i twardy, wypełniający ciepłem, gładkością, pulsowaniem, które czuła na języku natychmiast. Wargi jej zamknęły się wokół niego ostrożnie, zacisnęły powoli, a ona poczuła się prawdziwie spełniona – zepsuta do szpiku kości, grzeszna w każdym calu, lecz spełniona w sposób, którego nigdy nie znała, ciepło rozlewające się po ustach, po gardle, po całym ciele, drżenie w udach, wilgoć spływająca obficiej, a w umyśle tylko jedno: więcej, głębiej, na zawsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

13. Pełna jego męskości Trzymał ją za potylicę – dłoń jego, ciepła i pewna, palce wplatające się głęboko we włosy u nasady głowy, nie ściska...