Szukaj na tym blogu

27 kwietnia 2026

Zapach rozkoszy

30. Nie tutaj. Nie dziś


Alex nie cofnął się – stał spokojnie, pozwalając jej na ten dotyk, na to ciepło palców sunących po jego skórze, na oddech gorący muskający kark, na zapach jej podniecenia, który otulał go całego, słodki i natarczywy. Przez chwilę pozwolił – pozwolił, by palce jej badały linię mięśni, by paznokcie muskały lekko, by jej piersi, unoszące się szybko, ocierały się o jego tors przez materiał, by wilgoć jej oddechu osiadała na jego skórze. W jego oczach błysnęło coś złotego, drapieżnego – pokusa była prawdziwa, kilka gotowych, rozgrzanych ciał w zasięgu, energia życiowa aż gęsta w powietrzu, pulsująca w oddechach, w spojrzeniach, w drżeniu, które czuł pod palcami dziewczyn w pokoju. Lecz on był koneserem, nie głodnym wilkiem rzucającym się na stado – czekał, smakował, wybierał, a w umyśle jego przemykało coś chłodnego, obliczonego, jakby ważył wartość tej chwili, tej ofiary, tej energii, która mogła być jego.

Uniósł powoli dłoń i złapał jej nadgarstek – nie mocno, lecz stanowczo, palce pewne, ciepłe, zaciskające się wokół kości z tą subtelną siłą, która nie pozwalała na ruch. Potem musnął opuszkami jej policzek, szyję, linię obojczyka – ledwie dotyk, delikatny jak pajęczyna, jak muśnięcie wiatru, lecz wystarczający, by fala ciepła rozlała się po jej ciele błyskawicznie: sutki napięły się boleśnie pod bluzką, wilgoć zalała uda gorącym strumieniem, oddech uwiązł w gardle na chwilę, biodra drgnęły mimowolnie do przodu, szukając bliskości, a w oczach jej błysnęło zaskoczenie pomieszane z głębszym poddaniem, jakby ten dotyk obiecywał więcej, o wiele więcej, niż sama śmiała prosić.

Zuza jęknęła cicho, dźwięk wyszedł z gardła głęboki i bezwładny, jakby samo powietrze w korytarzu stało się zbyt ciężkie, by powstrzymać to westchnienie – oczy jej zamknęły się powoli, rzęsy drżały na policzkach, a ciało przylgnęło bliżej, próbując przyciągnąć go całym ciężarem podniecenia, usta szukające jego ust z desperacją, która nie znała już wstydu. Wilgoć między udami pulsowała gorącem, biodra poruszały się mimowolnie, szukając tarcia, ciepła, które obiecywał jego dotyk, zapach jego skóry – intensywny, pierwotny, z nutą soli i czegoś głębszego – wdzierał się w nozdrza, sprawiając, że głowa kręciła się lekko, że myśli tonęły w słodkiej mgle, gdzie istniał tylko on, tylko ta bliskość, tylko pragnienie więcej.

Lecz Alex cofnął się o krok – powoli, z troskliwym, niemal smutnym uśmiechem na ustach, który nie zdradzał pośpiechu, tylko pewność kogoś, kto wie dokładnie, co robi. Oczy jego, zielone z złotawym błyskiem, przesunęły się po jej twarzy, po rumieńcach, po drżeniu warg, jakby smakował tę chwilę odmowy, jakby wiedział, że to tylko potęguje głód. 

– Nie tutaj. Nie dziś – powiedział głosem niskim, ciepłym, otulającym jak nocne powietrze, wibrującym w jej piersi, w brzuchu, w udach. – Jesteś piękna w swej dzikości, Zuza. Ale ja nie biorę tego, co oferowane zbyt łatwo. Chcę, żebyś błagała… naprawdę błagała.

Puścił jej nadgarstek delikatnie, palce jego sunęły po skórze ostatni raz, pozostawiając echo ciepła, które paliło długo potem, jakby odcisk dłoni został na zawsze. Zostawił ją tam – opartą o ścianę, drżącą całą, ciało ciężkie od podniecenia, usta rozchylone w niedokończonym westchnieniu, biodra wciąż szukające bliskości, którą właśnie odmówiono, wilgoć spływająca po udach gorąco, zapach jego skóry wiszący w powietrzu, natarczywy i nieuchwytny. Myśli jej wirowały w chaosie: 

„Dlaczego nie teraz, dlaczego zostawił mnie tak, dlaczego chcę go jeszcze bardziej?”, a ciało drżało w tej słodkiej torturze odmowy, która tylko potęgowała pragnienie, sprawiając, że wróciła do pokoju kilka minut później, kroki chwiejne, oczy błyszczące, policzki gorące, już wiedząc, że będzie myśleć o nim całą noc, że zapach jego skóry wróci w snach, że tęsknota będzie palić głębiej niż kiedykolwiek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

58. Z echem tego dotyku Z drugiego końca autobusu patrzył na nią mężczyzna. Wysoki, o idealnie wyrzeźbionym ciele, które czarna koszul...