5. Moje pożądanie wzięło górę nad moim umysłem.
Teraz miałem już na ciebie tak wielką ochotę, że byłem gotów wziąć cię nawet na ulicy. Po prostu moje pożądanie wzięło górę nad moim umysłem i nie byłem w stanie nic z tym zrobić. Miałem ochotę podejść do ciebie, wziąć cię za ramiona, unieść do góry, a później zaciągnąć w kępę krzewów, które znajdowały się przed nami, między kolejnymi pasami jezdni. Tam ściągnąć z ciebie tę kusą sukienkę i wziąć cię na wszystkie możliwe sposoby.
Pragnienie seksu z tobą było tak silne, że ta fantazja stała się realnym planem. Przestało mnie obchodzić to, że wokół kręciło się pełno policji i strażników miejskich. Nie ważne było dla mnie to, że mogłem dostać mandat, a nawet wylądować w więzieniu. Po prostu chciałem się z tobą kochać.
Po kilku minutach podeszłaś do mnie bardzo blisko. Zatrzymałaś tak blisko, że czułem dotyk Twoich piersi na mojej klatce. Objąłem Cię na wysokości bioder i spojrzałem w Twoje duże, ciemne oczy. Miałaś serdeczny uśmiech na ustach. Twoje źrenice płonęły pożądaniem. Twoje oczy mówiły, że chcesz, bym cię wziął teraz i tutaj. Czułem, że za chwilę zrobisz coś jeszcze bardziej szalonego.
Moje przeczucie nie myliło mnie. Pozostawiłaś mnie w miejscu, w którym się znajdowałem. Odwróciłaś się tyłem i ruszyłaś w kierunku ulicy. Poruszałaś się tak, jakbyś za chwilę miała przejść na drugą stronę. Idąc, ściągałaś swoją sukienkę.
Stało się to, co miało się stać. Byłaś kompletnie naga. Jedynym Twoim odzieniem były długie, czarne włosy opadające do połowy pleców. Twoje ciało było mniej opalone w miejscach, gdzie normalnie powinny znajdować się w majtki i biustonosz.
Nie zatrzymałaś się. Szłaś śmiało przed siebie, nie zważając na spojrzenia i szok w oczach innych ludzi. Musiałaś zdawać sobie sprawę z tego, że ktoś twojej firmy mógł cię w tej chwili dostrzec przez okno. Ja tymczasem patrzyłem na twoje jędrne pośladki i podniecałem się jeszcze bardziej.
Po chwili odwróciłaś się i szłaś już w moją stronę. Byłaś piękna. Byłaś wysoką szczupłą dziewczyną. Miałaś szerokie biodra, zgrabne uda. Twoje piersi były dość duże, ładne, dobrze wykształcone, jędrne. Patrzyłem na ciebie i nie mogłem uwierzyć, że właśnie to zrobiłaś. To było szalone.
Wyszłaś na środek chodnika, opadłaś w przysiadzie, ale tym razem wiedząc, że ktoś zbliża się zza moich pleców, zasłoniłaś przód swojego ciała sukienką. Uśmiechnęłaś się do mnie trochę zawstydzona, ale nic więcej nie zrobiłaś.
To cud, że jeszcze do tej pory nie zostałaś aresztowana. Może dlatego, że był weekend, mniejszy ruch, a strażnikom miejskim i policjantom upał dawał się na tyle we znaki, że nie chciało im się opuszczać swoich klimatyzowanych samochodów i podejmować żadnej interwencji.
Po chwili jakiś przechodzień zdegustowany pokręcił głową i zniknął za rogiem. Wyczuwając odpowiedni moment, schowałaś się za krzewami i już bez skrępowania zaprezentowałaś mi wszystkie swoje wdzięki. Byłem w coraz większym szoku.
Zaplotłaś ramiona na swoich piersiach i ścisnęłaś je między nimi tak mocno, iż miałem wrażenie, że za chwilę pękną. Patrzyłaś na mnie porozumiewawczo. Patrzyłaś na mnie z pożądaniem. Patrzyłaś na mnie z prośbą w oczach o dobry seks. Mój penis wołał, że chce, bardzo chce.
Za twoimi plecami rosła grupa gęstych nieprzezroczystych krzewów. Wiedziałem, że jest to doskonałe schronienie przed niepożądanymi spojrzeniami. Wystarczyło tylko wejść i zrobić co trzeba. Boże, to było takie realne!
W tej chwili uświadomiłem sobie, że jeszcze nigdy nie uprawiałem seksu w środku miasta. Wiedziałem też, że bardzo chcę to zrobić. Chciałem to zrobić właśnie teraz i właśnie z tobą.
KONIEC
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz