1. Jakże dobrze Cię pamiętam.
Och Karolino, jakże dobrze Cię pamiętam. Spotkaliśmy się tylko raz i to miał być zwykły flirt. Nic więcej. Spotkaliśmy się w przelocie gdzieś na rozstajach dróg. Naszym przeznaczeniem było rozstać się ni nigdy więcej się nie spotkać. Powiedz mi więc, dlaczego nie mogę cię zapomnieć? Dlaczego tak mocno wryłaś się w moją pamięć? Kiedy zamknę oczy, widzę Cię, czuję Twój zapach, słyszę Twój głos.
To był ten dzień. Stałaś przede mną i byłaś taka piękna. Od samego początku bardzo mnie podniecałaś. Kiedy na ciebie patrzyłem, robiło mi się gorąco, a moje serce biło tak mocno.
Fakt, to był bardzo upalny dzień. Z nieba lał się prawdziwy żar, ale moje reakcje nie były spowodowane tylko samym słońcem. O nie. Ty byłaś jak wulkan. Przed chwilą wyszłaś z biura. Miałaś za sobą męczący dzień, ale to nie przeszkodziło ci w takim zachowaniu. Za tobą znajdowały się oszklone drzwi trzynastopiętrowego biurowca. Uśmiechałaś się do mnie. Twój uśmiech był serdeczny, ciepły i miły. I wiedziałem, co chodzi ci po głowie. Tak mi się zdawało.
Byłaś wtedy bardzo młoda. Miałaś tylko dwadzieścia pięć lat. Cóż to jest? Miałaś brązowe oczy. O tak pamiętam to dokładnie. W tamtej chwili właśnie zmrużyłaś powieki. Delikatnie unosiłaś do góry swoje ciemne, gęste brwi. Twoje usta uchylały się w ciepłym uśmiechu, ukazując rząd białych, zdrowych zębów. Miałaś długie, ciemne, prawie czarne włosy. Były gęste i puszyste. Przerzuciłaś je do przodu przez prawe ramię. Sięgały nieco poniżej twoich piersi. Miałaś na sobie obcisłą sukienkę z dzianiny. Była biała, pokryta aplikacjami przypominającymi kwiaty. Twoja sukienka miała bardzo duży dekolt. O tak. Była zawieszona na twoich ramionach na cieniutkich paskach. No i to, co najważniejsze, nie miałaś na sobie stanika. Twoje duże, jędrne piersi do połowy były odkryte. Miałem wrażenie, że za chwilę moim oczom ukażą się Twoje sutki.
Wlepiłem wzrok w rowek między twoimi wspaniałymi cycusiami i podniecałem się coraz bardziej. Mam nieodpartą ochotę ich dotknąć. Naprawdę trudno było mi się opanować.
Po chwili znów patrzyłem na twoją twarz, a ty ciągle się do mnie uśmiechałaś. W Twoich oczach widziałem flirt. Nie dało się tego ukryć. Już w tej tym momencie byłem twój, choć może jeszcze nie zdawałem sobie z tego sprawy.
Nie minęła nawet jedna minuta, a ja znów patrzyłem w twój dekolt, a po chwili mój wzrok zjechał jeszcze niżej. Nie mogłem uwierzyć temu co widziałem. Dolna krawędź twojej obcisłej, elastycznej sukienki podciągnięta była wysoko do góry i odsłaniała nagą, dokładnie wydepilowaną cipeczkę. Moim ciałem szarpnął tak silny skurcz, że ledwie co ustałem na nogach.
Przyznam szczerze, że w pierwszej chwili nie zauważyłem tego cudownego widoku, gdyż odsłoniłaś bardzo niewielki fragment. Tyle tylko, aby ten erotyczny list został poprawnie odczytany przez adresata, do którego został skierowany. Trafiłaś w samo sedno.
Widziałem skromny, gładki trójkącik, przecięty pionowo niepozorną kreską. Trzymałaś dłonie na swoich udach, nie pozwalając opaść w sukience do dołu. Skóra na twoich pośladkach była gładka i delikatna. Brakowało mi tchu.
Oddaliłaś się od drzwi biura i wyszłaś na środek chodnika. Za Twoimi plecami była ruchliwa ulica i skwer. Wokół placu za tobą stało mnóstwo samochodów i kręcili się ludzie. Ty jednak sobie z tego nic nie robiłaś. Wręcz przeciwnie. Jakby cała ta ryzykowna sytuacja działała na Ciebie stymulująco. Wiedziałaś, że w tych warunkach nie będę w stanie ci się oprzeć. Wystarczyła tylko iskra.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz