Szukaj na tym blogu

7 grudnia 2022

Spotkaliśmy się tylko raz.

2. Niby publiczne, a jednak intymne. 


To było przyjemne miejsce. Niby publiczne, a jednak w jakiś sposób niesłychanie intymne. Widziałem tu sporo drzew oraz kwiaty posadzone w betonowych doniczkach.

Opuściłaś już dół sukienki, więc moje serce nieco zwolniło. Nie na długo jednak. To była gra, gdzie krok po kroku byłem prowadzony przez erotyczne meandry. Każdy gest miał znaczenie. 

Dosłownie chwilę później chwyciłaś materiał sukienki w okolicach dekoltu i pociągnęłaś go do dołu. Teraz byłem naprawdę pod wrażeniem.

-Och, - westchnąłem głośno. 

Obydwie twoje piersi znalazły się na wierzchu, a ty śmiałaś się radośnie jak dziecko. Obserwowałaś moje zmieszanie, moje wciąż narastające podniecenie i śmiałaś się w radosny, szczery sposób. Uniosłaś ręce do góry i założyłaś je za głowę. W ten sposób twoje piersi prezentowały się jeszcze bardziej okazale. W lewej dłoni trzymałaś dużego smartfona w różowej obudowie. To z niego przed chwilą do mnie zadzwoniłaś, bym odprowadził cię do domu.

Twoje cycuszki były wspaniałe, okrągłe, duże, ale nie ogromne. W miejscu, gdzie zwykle znajdował się biustonosz były jaśniejsze. Twoje cycusie ozdobione były bardzo dużymi, chropowatymi brodawkami. Niewielkie kółeczka miały kolor delikatnie różowy. Na ich środku znajdowały się malutkie, ledwie zaznaczone sutki.

Och co się wtedy ze mną działo. Kręciło mi się w głowie. Miałem ochotę dotknąć ich swoim językiem, a Ty o tym doskonale zdawałaś sobie z tego sprawę i bawiło cię to jeszcze bardziej. Specjalnie stanęłaś tyłem do ulicy. W ten sposób nikt, oprócz mnie, nie widział tego cudownego pokazu. Miałem niejasne podejrzenia, że wszystko wcześniej dokładnie zaplanowałaś. 

Jakby tego było mało, po chwili dałaś mi do zrozumienia, że w ogóle nie przejmujesz się tym, co dzieje się wokół ciebie. Ponownie wróciłaś pod szklane drzwi biurowca i, wsuwając palce za krawędzie sukienki, uniosłaś swoje cudowne piersi do góry. Teraz utworzyły idealne kule, napięły się i prężyły. Na ich powierzchni pojawiły się delikatne, niebieskie żyłki, które tak niesamowicie mnie podniecały. 

Nie wytrzymałem i powoli się do Ciebie zbliżyłem. Mój wzrok utkwiony był w tym wspaniałym cudzie natury, który mi przed chwilą zaprezentowałaś. Czułem delikatny zapach twoich perfum wymieszany z zapachem skóry. Bardzo specyficzny. Mam wrażenie, że czuję go nawet teraz. 

Po kilkunastu sekundach twoje cycki wypełniły one całe pole mojego widzenia. Wysunąłem język i delikatnie dotknąłem prawego sutka. Był ciepły, wilgotny i nieco słony. Po chwili znów się od ciebie odsunąłem i patrzyłem na twoją uśmiechniętą twarz. Drżałem z podniecenia. Patrzyłaś na mnie. Patrzyłaś w moje oczy. Uśmiechałaś się już tylko samymi kącikami ust. Czas płynął coraz wolniej, a ja byłem już całkowicie w Twoich sidłach. 

Ponownie się do Ciebie przysunąłem i patrzyłem na Ciebie. Patrzyłem na Twoją młodą, delikatną twarz. Patrzyłem na jej harmonijne kształty. Patrzyłem na delikatny, trójkątny owal Twojej brody. Patrzyłem na śliczne, pełne usta. Patrzyłem na malutki, piękny nosek. Patrzyłem na Twoje brązowe oczy w niepowtarzalnej, ciemnej oprawie. Patrzyłem na lekko wystające kości policzkowe i coś się ze mną stało. Nie byłem już sobą. Nie umiem tego wytłumaczyć. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...