Szukaj na tym blogu

8 grudnia 2022

Spotkaliśmy się tylko raz.

3. Twoje gęste włosy rozwiewał wiatr. 


Och Karolino, byłaś taka śliczna! Twoje gęste włosy rozwiewał wiatr. Przechyliłaś delikatnie głowę na jeden bok i mierzyliśmy się wzrokiem. Nie mogliśmy się doczekać tego, co za chwilę miało się stać. Twoja lewa dłoń jeszcze raz wylądowała na dekolcie. Kciukiem pociągnęłaś go do dołu i zatrzymałaś się dopiero w okolicy pępka. Krawędź dekoltu przecięła w połowie twoje brodawki. Połowa Twoich piersi była odsłonięta. Patrzyłem na Twoje nagie ramiona i miałem ochotę Cię przytulić. Pragnąłem cię całym sobą, każdą komórką mojego ciała, całym swoim jestestwem. 

Wkrótce wyszłaś na środek chodnika, odwróciłaś się plecami do ulicy i przykucnęłaś. Bawiłaś się ze mną, jak z ogniem igrałaś z moim podnieceniem. Rozsunęłaś delikatnie kolana i pokazałaś mi jeszcze raz swoją niesamowitą brzoskwinkę. Była dokładnie wygolona. Twój wzgórek był nieco ciemniejszy od reszty ciała. Rozchylił się na boki, ukazując swoje słodkie upojne wnętrze. Gdzieś nieco powyżej majaczyła niesamowita wisienka. 

Mój żołnierz stał już przepisowo na baczność. Pulsował i drżał, domagając się swojej porcji przyjemności, a Ty jak gdyby nigdy nic bawiłaś się ze mną dalej. Uwolniłaś całe swoje piersi. Odsłoniłaś je przed światem, chowając z obydwu stron za ramionami. Byłaś niesamowita. Na twojej twarzy wciąż gościł ten sam ciepły, niewinny uśmiech. Gdzieś w oddali słychać było gwar rozmów z jakiejś restauracji. Co chwilę przejeżdżał jakiś samochód. 

Rozglądałem się nerwowo w obawie, że ktoś przejdzie tą stroną chodnika. Nikt jednak nie szedł. Zastanawiałem się, ile czasu jeszcze zdołam to wytrzymać. Wiedziałem, że w którymś momencie, po prostu, chwycę cię za rękę, zaciągnę do jakiejś toalety i wyrzucę z siebie całą żądzę.

Wcale nie było o to trudno. Było tak upalnie, a ja byłem tak bardzo podniecony, że ledwie trzymałem się w posadach. Wokół było tyle zaułków, w których można to było zrobić i ja to wiedziałem. Ty też to wiedziałaś. Dlatego ta gra była tak bardzo podniecająca. Skorzystać, czy nie skorzystać? To było pytanie. 

Po chwili ktoś jednak nadszedł. Szybko podniosłaś się i poprawiłaś. Zaczęłaś udawać, że nic się nie stało, a gdy przechodzień zniknął za rogiem, wróciłaś do przerwanej gry. Ukucnęłaś. Tym razem tuż obok betonowych, dużych donic, w których rosły żółte i niebieskie kwiatki. Te kwiaty nieco zasłaniały twój zgrabny tyłek przed zachłannym, niechcianym wzrokiem innych osobników płci męskiej. Tak, jak poprzednio wyrzuciłaś swoje piersi poza sukienkę. Pochyliłaś głowę na prawy bok, a dłonią rozgarnęłaś bujne włosy. Były jak długa, ciemna rzeka.

Patrzyłaś na mnie a ja na ciebie. Na Twoich policzkach pojawiły się delikatne, słodkie rumieńce. Wiedziałem, jak bardzo chcesz się w tej chwili ze mną kochać. Patrzyłem. Mój wzrok był rozbiegany. Moje oczy przeskakiwały między Twoją młodą, delikatną twarzą, cudownymi, podniecającym balonami, oraz oszałamiającą, niewiarygodnie podniecającą norką. Moja wyobraźnia szalała.

Z jednej strony chciałem cię całować. Chciałem całować Twoje usta, Twoje policzki, chciałem całować Twoje oczy, kiedy je tak mrużyłaś. Chciałem całować Twój nos i czoło. Pragnąłem też bawić się Twoimi piersiami. Chciałem wziąć je w dłonie i poczuć ich ciężar. Chciałem poczuć ich sprężystość i ciepło. Chciałem też zanurzyć z nich swoją twarz. Chciałem też je całować, muskać ustami i lizać.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...