Szukaj na tym blogu

22 czerwca 2017

Filipinka.


35. Nie omieszkam wpaść jeszcze.

Patrzyłem. Okolice jej cipki lśniły od soków. Ich woń odbierała mi rozum.
-Och, jak mi dobrze! Oooooooch, cudownie!
Dygotałem. Nie potrafiłem tego opanować.
-Pierwszy raz widzę taki ogromny krater! Twoja czeluść, to czysta rozkosz.
Kurczyła się w sobie, zwijała w spazmach. Przeżywała gigantyczny orgazm.
-Och, och, jak mi dobrze! Och jak wspaniale! - jęczała.
Byłem tak podniecony, że przestawałem nad sobą panować.
-Widzę… och widzę ją… och do samego dna! Och kurwa, ja nie mogę!
-Aaaaaaach!!! - darła się na całe gardło.
-Dobrze ci? - spytałem.
-Zajebiście!!! - wyrzuciła z siebie przez zaciśnięte szczęki.
-Dobrze?! - powtórzyłem.
-Cholera, dobrze! Kurwa, po prostu nie mogę uwierzyć!
Przyłożyłem twarz do plastikowego narzędzia. Gapiłem się w głęboki lej. Wewnętrzne mięśnie szarpały się w coraz mocniejszych skurczach. Wykonałem bardzo głęboki wdech i zastygłem w bezruchu.
-Patrzysz?
-Noooo!
-Patrz!
-Nic innego nie robię.
-Nie przerywaj!
-Nawet nie śmiem.
-Niesamowite, co?!
-Ja pierdolę, wręcz powalające.
-Ogarniasz to?!
-No, kurwa, ogarniam!
-Wiesz?! Wiesz już?!
-Co?
-No…
-A… już wiem. Wiem, co czeka mojego fiuta!
Nagle wyjęła urządzenie. Leżała na plecach z szeroko rozłożonymi nogami. Palcami obydwu rąk rozchylała swoją szparkę. Górne płatki oklapły i złożyły się, tworząc coś w rodzaju firanki. Cipka zacisnęła się w kształt trójkąta, pozostał tylko wąziutki kanalik. Odsunąłem się z mocno bijącym sercem. Jej zapach czułem gdzieś głęboko w płucach. Obserwowała mnie spod zmrużonych powiek. Jej usta wydawały się jeszcze pełniejsze, ciemniejsze, mocniej wybarwione. Piersi zmniejszyły się, jakby ktoś spuścił z nich część powietrza.
-Och, teraz widziałeś już wszystko, kociaku!
-No, chyba tak.
-Co ty na to? Zadowolony?!
-Ja pierdolę! Kurwa, pewnie! Rovena, ty ledwie żyjesz.
Nie wytrzymałem i powoli wracałem w okolice jej cipki. Mocniej pociągnęła za płatki. Szczelina wejściowa rozchyliła się w kształt litery V.  
-Jesteś… jak dzika tygrysica. Aż boję się pomyśleć, co mogłabyś ze mną zrobić.
-Dobrze czaisz bazę, kolego, - odezwała się trochę spokojniejszym głosem.
Nie spuszczała ze mnie wzroku. Wiedziałem, że jak następnym razem mnie dorwie, to wyjdę na czworakach z jej sypialni albo w ogóle.
-Twój chłop cię nie docenia, - stwierdziłem poważnie.
-To prawda, a ty? - odpowiedziała ze smutkiem w głosie.
-Po co pytasz?! Przecież wiesz.
Jeszcze raz, bardzo głęboko wciągnąłem powietrze do płuc.  
-Widziałeś moją pizdę, dokładnie, bardzo dokładnie i to od środka.
-Widziałem.
-Podobało ci się?
-No pewnie.
-Naprawdę?!
-Pewnie. Nie zapomnę tego widoku do końca życia.
Byłem coraz bliżej i bliżej. Rozwierała swoją szparkę coraz mocniej. Była cała mokra, intensywnie pachniała i tak bardzo mnie podniecała.
-Chcesz jeszcze? - spytała po dłuższej chwili.
-Nie wiem, czy dam radę, - odezwałem się cicho.
-Tylko zobacz, co się z nią stało!
Jeszcze raz spojrzałem.
-Ślimaczek, taki mokry ślimaczek… hę! - uśmiechnąłem się.
Zamknęła oczy i również się uśmiechnęła. Uniosłem się trochę do góry. Jej jaskinia ziała już pełną czeluścią. Uchyliłem usta i wdychałem jej aromaty, jak czysty tlen.
-Ale miałam zabawę! To było… zajebiste! - powiedziała w końcu.
-No, nie da się ukryć! - zgodziłem się.
Opadłem i zbliżyłem się jeszcze. Jej cipeczka wybarwiła się na intensywny czerwony kolor. Wąchałem. Po chwili zanurkowałem całą twarzą i nie mogłem się oderwać. Pochłaniało mnie gorące, aromatyczne bajorko.  
-Och, musimy to jeszcze powtórzyć! - powiedziała, kiedy z mokrą twarzą się wynurzyłem.
-Nie omieszkam, nie omieszkam do ciebie wpaść jeszcze kiedyś.

KONIEC

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...