Szukaj na tym blogu

14 czerwca 2017

Helenka.


11. Wszedłem w jej cipkę.

W tym momencie całkowicie straciłem poczucie rzeczywistości, kompletnie przestałem panować nad swoimi reakcjami. I nie chodzi tylko o to, że byłem bardzo podniecony i bliski wytrysku. Ta dziewczyna działała na mnie w sposób wyjątkowy, niemalże czarodziejski. Zatracałem się całkowicie w jej drobnym cudownym ciele.
Jeszcze mocniej spletliśmy się ze sobą. Uniosłem swoje kolano do góry razem z jej udem, jeszcze bardziej rozsuwając jej nogi. W ten sposób miałem jeszcze lepszy do niej dostęp, penetrowałem ją jeszcze głębiej, jeszcze dokładniej. Wchodziłem i wychodziłem bardzo powoli. Nie spieszyłem się. Gęste nasienie zbierało się już w moich jądrach. Czekało tylko, aby pod wielkim ciśnieniem się stamtąd wydostać.
Po chwili uniosłem ją delikatnie do góry i ostrożnie położyłem na swoim tułowiu. Leżała tak na mnie jak drobna laleczka, a mój kutas siedział między jej szeroko rozłożonymi nogami. Siedział w jej ciasnej gorącej i wilgotnej norce.
W następnym momencie, moje palce wylądowały na jej szparce, rozszerzając ją delikatnie na boki i przyciskając łechtaczkę. Poruszałem nimi do góry czy do dołu bez pośpiechu, rytmicznie i z wyczuciem. Czułem narastający ucisk w moich jajach, napięcie, którego nie mogłem powstrzymać, którego chciałem się pozbyć. Czułem jak jej pizdeczka pulsuje i szarpie się przy każdym moim ruchu. Leżała na mnie, a ja trzymałem ją za piersi i przyciskałem do siebie.
Po kilku minutach byłem już tylko o jednym, wielkim podnieceniem. Nie potrafiłem normalnie oceniać otaczającej nas rzeczywistości. Jej cipka zaczęła zaciskać się tak mocno, że myślałem, iż postradam zmysły. Wszedłem w nią do samego końca, bardzo, bardzo głęboko, aż poczułem ból rozgniecionych jąder. Cofnąłem się delikatnie i znów dobiłem do końca. Jej cudowna psitka tańczyła, szarpała się w spazmach rozkoszy.
Trzymałem ją już tylko za jeden bok moje, palce wciskały się w jej ciało. Odwróciła głowę w moją stronę, uchyliła szeroko usta i dyszała, jakby za chwilę miała skonać. Przywarłem do jej policzka tak, jakbym chciał przekazać jej wszystkie swoje myśli, wszystkie swoje uczucia, doznania i wrażenia, ale wiedziałem, że jest to niepotrzebne, wiedziałem, że ona w tej chwili czuje się tak samo, jak ja. Zresztą, czy był jakikolwiek sposób, aby to ocenić?
Ta dziewczyna była jednym wielkim cudem. Mógłbym kochać się z nią bez końca i pewnie robiłbym to każdego dnia, przy każdej okazji, gdyby tylko była ze mną.
W którymś momencie, po prostu, odwróciła się na brzuch. Szeroko rozstawiła swoje uda wpuszczając mój tors między nie. Z lubością położyłem się na jej plecach. Bez ociągania wszedłem w jej cipkę. Jęknęła tylko cicho i z przejęciem. Uniosła głowę, próbując spojrzeć w moją twarz. Pochyliłem się nad jej uchem i szepnąłem:
- Boże... dziewczyno, jakaż ty jesteś wspaniała, cudowna... tak bardzo jest mi z tobą dobrze.
Dyszała tylko ciężko. Mój policzek przykleił się do jej, wilgotnej od potu, skóry. Poruszałem się w niej spokojnie, płynnie i rytmicznie.
To, co się działo tego dnia, jest trudne do opisania. Każda chwila spędzona z nią była wyjątkowa. Każda minuta była inna, zaskakująca, niepodobna do poprzednich. Cudownie było dzielić z nią ten grzech na pół. Tak wspaniale było się z nią kochać.
W następnej minucie podnieśliśmy się do pozycji klęczącej. Najwspanialsze było to, że nawet na sekundę nie opuściłem jej słodkiego wnętrza. Klęczała przede mną, a mój penis znajdował się w jej cipeczce. Jej pośladki rozgniatały się o moje podbrzusze. Chwyciłem ją na przedramiona i uniosłem jej tułów do góry. Wygięła się w łuk, chwytając mnie dłońmi za biodra. Tak spleceni kochaliśmy się namiętnie.

KONIEC


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...