4. Cała dla ciebie.
Zdaje się, że i te jej słowa zmieniły dokładnie wszystko. Moja dłoń mimowolnie powędrowała w kierunku rozporka i pogładziła wybrzuszenie. Teraz myślałem już bardzo logicznie i konkretnie. Starałem się obliczyć, jak daleko jesteśmy od najbliższych ludzi. Interesowało mnie jak dużo mamy czasu, jak szybko może ktoś się tutaj pojawić. Chodziło też nie tylko o czas, ale też o to, na ile możemy sobie w tej sytuacji pozwolić.
Posesja za jej plecami i zdawała się nie być opuszczona. Od dłuższego czasu nikogo tutaj nie widziałem. Mimo to, pewności do końca mieć nie mogłem. Czy mogłem jednak wyliczyć to w ryzyko tej gorącej chwili?
Oparła nogi o swoje kolana. Tak pochylona patrzyła na mnie. Czekała na moją decyzję. Czułem się tak, jakbym był nad granicą przepaści. Mogłem zaryzykować wszystko i skoczyć na głęboką wodę, bądź też wycofać się z podwiniętym ogonem, unikając niepotrzebnego ryzyka.
Była bardziej szalona, niż mi się na początku wydawało. Nie dała mi się zbyt długo zastanawiać. Chwyciła swoją sukienkę i uniosła do góry. Dopiero teraz w pełnej okazałości zobaczyłem jej cipkę. Od razu zakręciło mi się w głowie. To był cudowny, wręcz nieziemski widok. Drżałem na całym na całym ciele, nie mogąc zapanować nad własnym pożądaniem. Jej cipeczka była jak świeży, cudowny kwiat: zamknięta, z grupą szramą na środku, dokładnie wygolona.
Nie wiedziałem, czy mam patrzeć, tak po prostu, czy też odwrócić wzrok. Bardzo chciałem jej dotknąć i pieścić jej młode ciało, ale stałem tak i dygotałem tylko. Z każdą kolejną chwilą wszystko zdawało się być coraz bardziej trudne.
Ta dziewczyna była niesamowita. Nie pozostawiła mnie na zbyt długo samego. Najprawdopodobniej, od samego początku, dokładnie przemyślała każdą minutę naszego spotkania. Już po chwili, jednym ruchem uwolniła swoje cycki. Nie bawiła się w rozpinanie biustonosza i, po prostu, wyciągnęła je na wierzch. Były większe i cięższe, niż mi się na początku zdawało, ale mimo to wciąż bardzo piękne. Miały naturalny, podłużny, workowaty kształt.
Cycki, wielkie, miękkie cyce tuż przed moją twarzą! Penis domagał się natychmiastowego zaspokojenia. Lubiłem takie piersi. Zdawało się, jakby były napełnione wodą. Na ich szczytach znajdowały się duże, ale jasne koła brodawek, oraz niewielkie, dość płaskie sutki.
-Och Helenko, - westchnąłem cicho.
Milczała. Była jak nimfa wodna, jak rusałka z dzikiego lasu: niewinna, a jednocześnie grzeszna.
-Wyluzuj, po prostu, przestań myśleć, - szepnęła w moją stronę.
Uchyliła usta swoim w słodkim uśmiechu, ukazując rząd białych zdrowych zębów. Jezu, jakaż ona była piękna! Miałem ochotę wsunąć między nie swój wielki, szorstki język i poczuć nim wszystko, co tam w środku ma. Jej oczy były szkliste, lśniły pobudzeniem. Patrzyła na mnie śmiało, bez skrępowania, bez wstydu.
-Popatrz, taka jestem, cała dla ciebie, - usłyszałem jej miękki, ciepły głos.
Mimo, iż byłem coraz bardziej podniecony, czułem się coraz bardziej niezręcznie, czułem się skrępowany. Jej twarz zdawała się trwać nieruchomo, oczy wpatrywały się we mnie spokojnie, kąciki ust drgały nerwowo, a nozdrza poruszały się w szybkim, nerwowym oddechu.
-Czy zdajesz sobie sprawę, co właśnie zrobiłaś? - zapytałem, będąc w totalnym szoku.
Zdawało mi się, że moje słowa mają jeszcze jakikolwiek sens. Mimo to, w tej sytuacji, wydawały się puste jak wydmuszki Wielkanocnych jajek.
-No jasne, - odpowiedziała spokojnie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz