5. Młoda różyczka.
To było niesamowite. Wszystko przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Męczyłem się w coraz większym podnieceniu, walczyłem ze sobą, ze swoim skrępowaniem. Kochać się z nią, czy nie? Wziąć ją w swoje ramiona, czy zostawić w spokoju? To było w tej chwili moje być, albo nie być. Była taka młoda, niewinna, nie mogłem tego zrobić. Jednak wiedziałem, że za chwilę nie będzie już odwrotu.
Stała przede mną już prawie naga. W zasadzie w tej chwili mogłaby na sobie nie mieć już nic. Zwinięta w okolicy pępka sukienka odsłaniała zarówno piersi jak i jej cudowną pizdeczkę. Za jej plecami znajdowało się stalowe ogrodzenie z grubej kratownicy, po którym bujnie pięła się dzika winorośl. Na podwórku za płotem nie było widać żadnego ruchu, sytuacja zdawała się być wręcz idealna. Los nam sprzyjał, tylko, czy mogłem?
Nie był to jednak koniec tego przedstawienia. Myślałem, że śnię. Usiadła na betonie, plecami oparła się o ogrodzenie, jedną nogę uniosła do góry, a drugą postawiła na podłożu. Rozsunęła szeroko uda, a moim oczom ukazał się najcudowniejszy się widok na świecie. Jej pipka rozwarła się na boki, ukazując swoje różowe, pomarszczone wnętrze.
-Boże, Helenko! - odezwałem się po raz kolejny.
Moje kolana zrobiły się miękkie jak z waty. Zakręciło mi się w głowie, czułem, że tracę równowagę. Tymczasem ona, jak zawodowa kusicielka, prowadziła mnie na manowce, coraz dalej i dalej. Pochyliła nieco głowę i tak wpatrywała się, niby, w moją twarz, ale ciągle miałem wrażenie, że jej wzrok bez przerwy błądzi w okolicach mojego wybrzuszenia w kroku.
Jak mogła się tak patrzeć na mojego pulsującego fiuta?! To nic, że był pod materiałem spodni. Ona wiedziała, co kryje się pod spodem. Ona chciała to stamtąd wydostać. Ona nie zamierzała teraz się wycofać.
-Jejku kochany, widzę jaki jesteś podniecony. No wypuść tego swojego wielkiego ogiera i daj mu pohasać w tym parku. Niech poczuje trochę świeżego powietrza, - produkowała coraz bardziej.
Teraz nie wydawała się już być małą dziewczynką, lecz z demonem seksu i wyuzdania. Nie mogłem uwierzyć, że słyszę te słowa. To było wprost niewiarygodne. To wszystko mówiła dziewczyna tak młoda, tak delikatna, tak piękna, że całe moje istnienie drżało w posadach. Znałem ją dobrze, zawsze była grzeczna i poprawna. Nigdy jej tak nie widziałem.
-Och dziewczyno, co ty ze mną robisz?!
Spodziewałem się jakiejś reakcji z jej strony. Właściwie, nie wiem na co czekałem.
-Spokojnie, nie krępuj się. Jestem bardzo podniecona. Moja cipeczka jest wilgotna i gotowa, - uderzyła mnie kolejnym stwierdzeniem.
Po chwili, Jakby na potwierdzenie jej słów, jej dłoń powędrowała w kierunku, cudownej brzoskwinki, rozchylając ją jeszcze szerzej. Łup, łup, łup, łup… czułem jak moje serce pomału nie dostaje zawału. Moim oczom ukazała się przepiękna, młoda różyczka. Po jej środku znajdował się ciasny, mokry kanalik, w sam raz dla mojego, spragnionego szalonej miłości, kutasa.
Oszalałem na jej punkcie. W tej chwili stałem się zupełnie kimś innym, działałem jak automat. Byłem pod wpływem olbrzymiego podniecenia, napięcia i niecodziennej, nietypowej sytuacji. Wszystko działo się jak w zwolnionym tempie. Przeżywałem każdą chwilę, każdy, najdrobniejszy moment tego wszystkiego, co się działo, sto razy silniej, niż normalnie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz