Szukaj na tym blogu

9 czerwca 2017

Helenka.


6. Lśniąca głowica.

Usiadła nieco inaczej, odwróciła się przodem w moją stronę, uniosła do góry kolana. Stopy wciąż trzymała na betonie. Jej dłonie, oplatając pośladki, powędrowały w kierunku ciasnej pizdeczki i rozwarły ją szeroko na boki. To był widok którego się nie zapomina, który zostaje w pamięci do końca życia. Dyszałem jak astmatyk. Wpatrywałem się w jej kwiatuszek, jakbym nigdy w życiu nie widział czegoś piękniejszego. W duchu błagałem o jeszcze.
Nie wiem dlaczego, ale, w tym momencie, byłem niesamowicie dobrym obserwatorem. Dostrzegłem trzy warstwy płatków. Najpierw były szerokie wargi, które znajdowały się pod jej palcami. Wewnątrz siedziały drobniejsze, cienkie mocno pomarszczone, u góry zaś, zwieńczone mięsistym zgrubieniem łechtaczki. W samym środku, najgłębiej było coś na kształt malutkiej, szeroko otwartej mordki. Jakby chciała powiedzieć: “oooo”, jakby wyrażała swoje wielkie zdziwienie.
-Boże, Boże, Boże, - powtarzałem nieprzytomnie.
Moja rusałka była jeszcze bardziej niewinna niż poprzednio. Pochyliła głowę do przodu Potrząsnęła nią, zrzucając część włosów na swoją twarz. Brakowało mi słów, określeń, by to wszystko opisać. Bardzo powoli rozpiąłem pasek, później guzik spodni. Pociągnąłem zamek rozporka do dołu i rozsunąłem materiał. Penis był tak gruby i tak napęczniały, że o mało nie rozerwał moich slipów.
-Ooooch… - westchnąłem.
Powoli pociągnąłem materiał do dołu, uwalniając grubą pałę.
-No wreszcie! Ile można czekać? Chodź tutaj do mnie, niech poczuję jego zapach, - powiedziała zniecierpliwionym, ale ciepłym głosem.
Spociłem się, czując niesamowite mrowienie między udami. Mój wielki twardy chuj zaczął parować z gorąca i podniecenia. Myślałem, że upadnę. To było niesamowite. Czułem się jak w bajce. Do dziś nie mogę uwierzyć w to, co się stało.
Dalej akcja potoczyła się już płynnie i bez najmniejszych zgrzytów. Co działo się samo, samo niczego nie planowaliśmy, żadne z nas do niczego się nie zmuszało. W tej chwili, naprawdę, trudno jest mi stwierdzić, ile w tym wszystkim było romantyzmu, niewinności, a ile dzikiego, wyuzdanego seksu.
Nie wiem jak to się stało, to było jakiś sen. Dosłownie chwilę później, byłem już tylko w samych slipach. Stałem oparty o to metalowe ogrodzenie i jęczałem z podniecenia. Ta piękna, młoda dziewczyna, klęczała między moimi, szeroko rozstawionymi, nogami i ciągnęła gacie do dołu. Jak tylko go uwolniła, chwyciła kutasa w prawą dłoń. Później uniosła głowę do góry i spojrzała w moje oczy. Nawet na moment nie odrywała wzroku. Nie mogłem opanować intensywnego drżenia wszystkich moich mięśni.
To był anioł. Brakowało jej tylko skrzydeł. Była, po prostu, śliczna. W jej spojrzeniu widać było podniecenie. Nie mógłbym złapać tchu, kiedy jej delikatna dziewczęca dłoń mocno zaciskała się na moim twardym korzeniu.
-Tylko spokojnie. Nie denerwuj się. Wszystko będzie okej. Zobaczysz, sprawię, że poszybujesz do nieba, - powiedziała tak cicho, że bardziej wyczytałem treść jej słów z ruchu warg, niż rzeczywiście je usłyszałem.
-Boże, Helenko, och, jaka jesteś śliczna, - westchnąłem, nie mogąc uwierzyć, że widzę ją przed sobą kompletnie nagą.
Nie potrzebowałem nic więcej, by już teraz znaleźć się w kosmosie. Wystarczyła mi tylko sama świadomość tego, co za chwilę miało się stać. Czekałem na to całym sobą, całą swoją duszą,  całym swoim istnieniem.
Pociągnęła napletek mojego penisa do dołu tak, że cała lśniąca głowica znalazła się na wierzchu. Uchyliła szeroko swoje śliczne usta, delikatnie wysunęła język, a po chwili ułożyła go na wierzchu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...