2. Zakryj się.
Owszem, była moją koleżanką, spotykaliśmy się dość często, jednak nigdy nie doszło między nami do niczego więcej. Zdawałem sobie jednak sprawę, że się jej bardzo podobam i że czasami chciałaby zbliżyć się do mnie. Nigdy na to jednak nie pozwoliłem. Dlaczego? Po prostu zdawało mi się, że jest zbyt młoda jak dla mnie. Tak było do tego dnia.
W tym momencie, wszystko się zmieniło.Czas jakby się zatrzymał. Każda sekunda zdawała się być minutą, każda minuta godziną, godzina dniem. Nie wiedziałem, jak się mam zachować: mruknąć coś pod nosem, powiedzieć, a może ją skarcić, albo obrócić wszystko w żart. Czy też może udać, że nic się nie stało, że niczego nie widziałem. O tak, to może byłoby najlepsze wyjście. Nie zrobiłem jednak i nic. Byłem coraz bardziej podniecony. Z jednej strony czułem się bardzo głupio i wręcz niepewnie, a z drugiej, miałem ochotę rozpiąć rozporek i wjechać w tą jej ciasną cipkę twardym kutasem.
Jeżeli chodzi o seks, zawsze miałem pełno dylematów. Teraz wszystko przybrało zupełnie inne kształty. Mogłem to zrobić. Chciałem tego. To byłoby bardzo proste. Wokół nie było żywego ducha, słyszałem tylko szum wiatru w koronach drzew. Poza tym, był piękny słoneczny dzień, gorąco, w sam raz na romantyczne spotkanie i ostry seks.
Po tym pierwszym, bardzo intensywnym wrażeniu, dość długo nie mogłem dojść do siebie. Zdaje się, że chyba o to właśnie jej chodziło. Podniosła się. Chwyciła swoją sukienkę w dłoń, zebrała do przodu, dając mi wyraźnie do zrozumienia, że niczego się nie wstydzi, niczego nie żałuje, niczego nie chce zmieniać, naprawiać, że tak po prostu miało być.
Mój szok i moje podniecenie rosło z każdą chwilą. Czułem się jak młody byk, wypuszczony na arenę, napakowany testosteronem. Chciałem tylko jednego.
Odwróciła głowę w moją stronę, spojrzała na mnie swoimi wielkimi brązowymi oczami, w których wyuzdanie mieszało się z dziewczęcą niewinnością. Co ona sobie myślała? Jak sobie wyobrażała dalszy przebieg tej zabawy?
-Co tak na mnie patrzysz, nie widziałeś kobiecego tyłka? - odezwała się prowokacyjnie.
Moje serce waliło jak oszalałe, a penis w spodniach o mało nie rozerwał z korka.
-Eeeee… och! - wyrwało się z mojego gardła.
Wciąż jednak miałem nadzieję, że to tylko jakaś pomyłka, że jakoś uda mi się wyjść z tej sytuacji bez dalszych komplikacji.
-Chcesz mnie? Chcesz mnie wziąć tutaj? - spytała wprost.
Myślałem że spuszczę się w gacie.
-Boże, Helenka... nie... tak, tak... Co ty robisz? Tak nie wolno! Przecież jesteśmy w miejscu publicznym, - dukałem, jak uczniak.
Była to tylko jednak oliwa na żar tej sytuacji. Uśmiechnęła się nieznacznie. Kąciki ust pojechały delikatnie do góry. Była urocza. Pachniała słodkimi perfumami, czułem bijące od niej ciepło. Pragnąłem jej. Pragnąłem chociaż jej pocałunku, chociaż tego, by wtopić moje palce w jej długie gęste włosy, by przytulić się do niej i poczuć jej ciepło.
Uśmiechała się tak niewinnie, tak słodko, tak ciepło, że trudno było mi to wytrzymać. Moje serce łomotało tak mocno i bałem się, że za moment wyskoczy z klatki piersiowej.
-Helenko, Boże dziewczyno, co ty robisz?! Zakryj się, proszę cię, bo dłużej już nie wytrzymam, - zawołałem z przejęciem.
Myślicie, że w jakikolwiek sposób przyjęła się moim zawodzeniem?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz