1. Piękne i uwodzicielskie.
Zbliżał się koniec wakacji. Podczas ostatniego weekendu poznaliśmy dwie młode, seksowne laseczki: Kasię i Julkę. Obydwie były blondynkami (naturalnymi blondynkami, oczywiście). Obydwie były słodkie i apetyczne, niczym dżem truskawkowy. Obydwie chętne, napalone i gotowe na seks. Zaprosiłem je do nas. Wiedziały w czym rzecz. Doskonale zdawały sobie sprawę, do kogo przychodzą i w co się pakują. Nie protestowały. Powiem więcej, były bardzo zadowolone z takiego stanu rzeczy..
Kiedy weszły do salonu, od razu, bez ogródek powiedziałem:
-Zdejmijcie spodenki i pokażcie swoje tyłeczki. Chcę wiedzieć, jaki towar kupuję.
Uśmiechnęły się i kompletnie, bez żadnego oporu, czy skrępowania zsunęły swoje krótkie spodenki poniżej pośladków. W tym samym momencie do pokoju wszedł Krzysiek.
-No, co tu się dzieje?! Proszę, proszę nowy towar sprowadziłeś, - powiedział kręcąc głową.
Odwróciły buzie w jego stronę i przyglądały mu się z uśmiechem. Były bardzo do siebie podobne mimo, że nie były siostrami. Obydwie miały jasne, no może nie mleczne, ale dość jasne, włosy.
Kasia miała fryzurę do ramion, a Julka do połowy pleców. I jednej i drugiej te włoski układały się w piękne fale, chociaż u Kasi były nieco mniej poskręcane.
Obydwie miały jasne, prawie niebieskie oczy, małe noski i wąskie, zawsze uśmiechnięte usteczka. Jak to nastolatki, chichotały przy każdej, nadarzającej się okazji. Czasami, jak mi się często zdawało, zupełnie bez powodu.
Popatrzyły na Krzyśka ni to z ekscytacją, ni to z podnieceniem, a może nawet prosząco. Jako, że obydwie były bardzo drobne i szczupłe, sprawiały wrażenie takie, jakby obok mnie nie były dwie, tylko jedna. Gdybym chciał, mógłbym zagarnąć je i przycisnąć do siebie obydwie naraz i zrobiłbym to bez najmniejszego problemu. Były delikatne, wątłe, ale niezwykle piękne i uwodzicielskie.
-I co, jesteś gotowy, Krzychu na małe grzmocenie? Co kolego, towar chyba ci się podoba Nie?! - powiedziałem chwytając Julkę za pośladek.
Ta nawet nie drgnęła, nie próbowała się odsuwać, czy bronić, po prostu stała i przyjmowała mój dotyk bardzo spokojnie i, tak normalnie, jakbym był jej stałym partnerem, a nie gościem poznanym dwa dni temu w dyskotece.
Obydwie, oprócz tych dżinsowych szortów, miały na sobie kuse koszulki. Kasia włożyła taką, która nawet nie zakrywała pępka w kolorze różowym, ale z rękawkami, Julka natomiast wcisnęła nieco dłuższą, jednak tylko na ramiączkach. Pewnie dlatego, żeby pochwalić się pięknym tatuażem na lewej łopatce. Jej koszulka także była różowa, a przynajmniej tak mi się zdawało. Była bardziej rozmyta i jaśniejsza.
Dziewczynom podobała się nasza chata, a szczególnie salon, w którym się teraz znajdowaliśmy. Był bogato i gustownie urządzony. Pod jedną ze ścian znajdowała się ogromna, skórzana kanapa w kolorze brudnej bieli z mnóstwem miękkich poduszek i jaśków.
Właśnie przy tej kanapie staliśmy i na tej kanapie zamierzaliśmy kopulować jak zwierzęta. Było dość miejsca na dwie pary, dość miejsca na dwóch wielkich chłopów i dwie drobne, malutkie dziewczyny.
Staliśmy właśnie między kanapą, a niską ławą, zbudowaną z metalu i szkła. O tą ławę obawiałem się najbardziej. Znałem i siebie, i Krzyśka i wiedziałem, że czasami potrafimy się zapomnieć, a przy tych laseczkach wcale nie było o to takie trudne. Bałem się, że w którymś momencie ktoś z nas może się na niej znaleźć i, gdyby pękło szkło, nieszczęście byłoby gotowe. Miałem jednak nadzieję, że będziemy mieć dość rozsądku, by do takiej ostateczności nie dopuścić.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz