Szukaj na tym blogu

13 czerwca 2017

Helenka.


10. Posiać moje plemniki.

Drżąc na całym ciele, powoli zbliżyłem się do niej. Przez chwilę zastanawiałem się, jaką pozycję mam teraz wybrać. Następnie, jedną nogę ugiąłem w kolanie i oparłem na wersalce, a drugą, wyprostowaną, zostawiłem na podłodze. Znajdując się w takim właśnie ułożeniu, zarzuciłem jej zgrabną nogę na swoje ramię. W ten sposób, trzymając ją za piersi, wszedłem swoim penisem w jej ciasne i gorące wnętrze. Pochyliłem głowę i patrzyłem na mojego, sinego z pożądania, kutasa poruszającego się w jej soczystej brzoskwince.
Zamknęła oczy, pogrążając się we własnych doznaniach. Bez pośpiechu zacząłem poruszać biodrami. Czułem jak mój fallus przedziera się przez jej ciasne zakamarki. Czułem, jak wdziera się z nią do samego końca. Czułem, jak jego grube, napęczniałe żyły z trudem pchają się do środka. Wchodziłem głęboko, po same jaja. Ugniatałem jej piersi, a ona jęczała i dyszała z podniecenia.
-Och tak, tak, bierz mnie. Tak mi dobrze, och tak cudownie! - wyrzucała z siebie za każdym razem.
Była wspaniała, boska. Tak bardzo mnie podniecała. Boże, jak było mi z nią dobrze! Chciałem ją przytulić, znów przycisnąć do siebie, znów mieć blisko, bardzo blisko swojego ciała.
Po chwili znalazłem się za jej plecami. Na wąskim, ciasnym posłaniu musieliśmy leżeć bardzo blisko siebie, aby jedno z nas nie spadło na podłogę. Tak było dobrze, właśnie tego chciałem.
Zgięła nogi w kolanach i wypięła pośladki w moją stronę. Nawet nie wiedziałem, w którym momencie znalazłem się w jej wnętrzu. W tej chwili sam akt miłosny miał dużo mniejsze znaczenie niż ciepło, ta więź, która w wytworzyła się między nami.
Jej plecy mocno przywarły do mojego torsu. Czułem pośladki na swoim podbrzuszu. Odwróciła delikatnie głowę, jej policzek dotknął mojej twarzy. Czułem jej oddech. Dyszałem w jej usta. Tak było wspaniale, czule i anielsko. Jedyną rękę wsunąłem pod jej ciało i, rozkładając szeroko palce, przyciskałem do siebie. Drugą dłonią pieściłem jej piersi.
Tymczasem, jej drobna rączka wylądowała na moim pośladku. Gładziła go, pieściła i przyciskała do siebie, pomagając posuwistych ruchach. Nie musiałem nic mówić, nie było takiej potrzeby. Chciałem, aby ta chwila trwała wiecznie. To było niesamowite.
Spotkaliśmy się na mieście, zupełnie przypadkiem, a po chwili już kochaliśmy się w cudzym domu. Od tamtego dnia zacząłem wierzyć w to, że sny, nawet te erotyczne, mogą się spełnić. Było mi coraz lepiej, coraz mocniej szumiało mi w głowie. Zbliżał się jeszcze jeden, piękny, głęboki orgazm.
Helenka rozchyliła szeroko uda i jedną nogę zarzuciła na moje biodra. Moja dłoń powędrowała w okolicę jej cipki. Kiedy  palcami znalazłem łechtaczkę, zacząłem ją drażnić pieścić i ugniatać. Jednocześnie nie przerywałem pracy moimi biodrami.
Moja wspaniała kochanka zaczęła głośno wzdychać i jęczeć. Drugą ręką odszukałem jej drobną dłoń. Po chwili nasze palce splotły się w nerwowym, duszącym uścisku.
Wchodziłem w nią bardzo powoli, centymetr po centymetrze. Każdy, najmniejszy nawet ruch, przyprawiał mnie o silny zawrót głowy. Dyszałem w coraz większym podnieceniu. Wiedziałem, że za chwilę się w nią spuszczę. Chciałem tego. Tak bardzo mnie podniecało mnie to, że trysnę wprost z jej słodką cipeczkę. Nie przejmowałem się tym, że mogę zrobić jej dziecko. Jakież mogło mieć to w tej chwili znaczenie?
Powiem więcej. Niesamowicie podniecało mnie to, że mogę zostać przypadkowym ojcem. Drżałem na samą myśl, że mogę ją zapłodnić, posiać moje plemniki na jej młodym dziewczęcym wnętrzu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...