Szukaj na tym blogu

6 czerwca 2017

Helenka.


3. Porządny samiec.

-Co z tobą? Pokazałam ci kawałek tyłka, a ty już jęczysz  jak panienka na wydaniu, - rzuciła gdzieś w powietrze.
Płonąłem z pożądania. Trudno było mi zatrzymać tą lawinę.  
-Żartujesz?! Jestem jak wulkan, za chwilę wybuchnę, - warknąłem, dysząc jak lokomotywa.
Nie zamierzała się przed niczym cofać. Miała plan i zamierzała go zrealizować.
-Może to i dobrze. Poszukajmy odpowiedniego miejsca, - westchnęła.
Zebrałem się na ostatni wysiłek i odezwałem zdecydowanie:
- Helena, za chwilę możesz tego wszystkiego żałować. Czy zdajesz sobie sprawę, w co się pakujesz?
Uśmiechnęła się tylko. Czułem, że znajduję się na całkowicie przegranej pozycji.
-Tak. Wiem w co się pakuję i, raczej, nie będę tego żałować. Tak przy okazji, moim zdaniem, zanosi się na dobry seks.
Cóż miałem zrobić? Stałem przed nią i patrzyłem na jej tyłek, na zgrabne, gładkie pośladki. Penis w moich spodniach pulsował jak oszalały. Jeszcze tej chwili miałem nadzieję, że to wszystko jest jakimś żartem, że ona za chwilę, jednak, się zakryje i zacznie śmiać. Niestety, sytuacja zaczynała coraz bardziej się komplikować.
-No to co, zrobimy to tutaj, przy tej ciężkiej, metalowej bramie, czy może pójdziemy gdzieś w pobliże jakieś ławeczki? - zaproponowała zupełnie swobodnie.
Helenka była śliczną, delikatna, dziewczyną, o bardzo drobnej budowie ciała. Mimo to, była stosunkowo wysoka, co nadawało jej sylwetce lekkości, polotu i zwiewności.
Odwróciła się do mnie przodem i zrobiła kolejny krok. Delikatnie, bez pośpiechu rozsunęła połówki swojego dekoltu, odsłaniając jędrne piersi. Po chwili pochyliła się do przodu, przerzucając włosy przez jedno ramię. Wyglądała jak aniołek. Uśmiechnąłem się mimowolnie, ale bardzo szczerze.
-Podobają ci się? - spytała spokojnie.
Przez chwilę milczałem, próbując zapanować nad swoim oddechem. Tymczasem ona, bawiła się moim zmieszaniem. W jej oczach widać było flirt i przekomarzanie się. Chciałem ją posiąść jak jasna cholera. Nie wyobrażałem sobie, że teraz może stać się inaczej, ale, w jakiś sposób, może częściowo podświadomie, broniłem się przed tym. Właściwie, trudno jest mi określić, co się ze mną wtedy działo.
Jej cycuszki były dość duże, ale nie jakieś ogromne, częściowo skryte za białym, koronkowym biustonoszem. Chowały się za nim, mniej więcej, do połowy. Zdawały się być niesforne, niegrzeczne. Jakby same chciały się spod niego wydostać. W mojej głowie i ciele buzowało już tylko samo podniecenie.
Miałem wrażenie, że ten jej delikatny staniczek za chwilę pęknie na łączeniu po środku, a piersiątka uwolnione uwięzi rozbiegną się na boki i zaczną tańczyć na moich oczach. Wyobrażałem sobie, że kocham się z nią tutaj, w tym parku na wszystkie, możliwe sposoby. Powoli zaczynała stawać się moją obsesją.
-Helenko, Helenko…  - prawie błagałem.
Musiałem wyglądać bardzo śmiesznie, bo to, rzeczywiście, mógł być rewelacyjny seks. Mógł być, a ja głupi, przed nim się broniłem. Sam nie potrafiłem sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego?
-No, czemu jesteś taki speszony?! Daj spokój, jesteś dorosłym facetem, - skarciła mnie.
Rzeczywiście, byłem w dorosłym facetem, a zachowywałem się jak dzieciak. Jak wystraszony dzieciak.
-Jesteś śliczna, cudowna, onieśmielasz mnie swoją urodą, onieśmielasz rozumiesz?! - jęknąłem.
Ona sama wydawała się dużo bardziej dorosła, niż ja sam. Potrafiła przejąć inicjatywę i pokierować zdarzenia dobry, pomyślny sposób.
-Wyluzuj. Nie jestem ani z masła, ani cukru, nie rozpuszczę się w twoich objęciach. Śmiało możesz mnie teraz wziąć i przelecieć jak porządny samiec.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...