33. Dziwne urządzenie.
-Weź ją.
-Co?!
-Cipkę weź!
-Och, naprawdę.
-Tak. Jest do twojej dyspozycji.
-Hmm… i mogę zrobić z nią co tylko zechcę?!
-Jezu! Przecież mówię!
-Hmm…
Usadowiłem się na wprost i nie mogłem oderwać oczu od jej cudownej kudłatej małpki między jej nogami. Rovena była niesamowita. Rozwierała uda tak szeroko, jak tylko mogła. Paski papierowej taśmy nie wytrzymywały napięcia i rwały się. Z każdą minutą jej słodka szparka rozchylała się jeszcze bardziej. Dziewczyna szeroko otworzyła usta, zrobiła wielkie oczy i drżała. Czułem niesamowitą rozkosz z samego tylko wąchania.
-Oooooch! - westchnęła przeciągle.
-Co znowu?! - zapytałem.
-Chyba będę miała kolejny orgazm!
-No wiesz?! - zdziwiłem się.
-Ooooch, oooooch!!! - jęczała półprzytomnie.
-Kobieto, jesteś niezaspokojona! Ile razy można?!
Znów opadłem na wysokość jej norki. Dopiero teraz zamknęła usta. Przy okazji zsunęła powieki i ciężko oddychała. Próbowała się uspokoić.
-Yyyyyyych, yyyyyyych, yyyyyych!!! - wyrzucała z siebie.
-No, już dobrze, już dobrze… - uspokajałem.
Jej pipka rozłożyła się maksymalnie pokazując całe swoje wspaniałe wnętrze. Wdychałem słodki, cukierkowy zapach.
-Yyyyyyyyyy… taaaaaak… już!!! - rozlegały się głośne westchnienia i jęki.
-Och, już? - spytałem, niedowierzając.
-Aaaaaaaaach! Już, już, już!!! - krzyczała głośno.
-Och Rovena, cudownie na ciebie patrzeć.
Osunąłem się już całkiem nisko, poniżej krawędzi fotela. Prężyła się ze wszystkich sił. Niektóre plastry oderwały się całkowicie, pozostałe tak mocno rozchylały jej szparkę, że wyłoniły się wszystkie fioletowe żyłki. Zwijając się z rozkoszy, uniosła do góry biodra. Wykonałem jeszcze jeden, pełny oszołomienia oddech.
-Tak, tak, tak!!! - krzyczała.
-Wspaniałe, cudownie, rewelacja, - mruczałem.
-Och, och, oooooo!!! - wzdychała.
-Boże, co za pizda! - jęknąłem, pełnym podziwu głosem.
Nagle, w ciągu kilku sekund, gwałtownymi szarpnięciami oderwała taśmę. Pochyliła się. Tym razem z szuflady wyciągnęła dziwne urządzenie. Wyglądało jak przezroczyste plastikowe nożyczki, lub też szczypce. Z tym, że ich zadaniem nie miało być ściskanie, lecz rozwieranie. Składało się z dwóch rurek, chociaż nie, może raczej podłużnie przeciętych połówek rurek i rączek. Teraz już wiem, co to jest i do czego służy, ale wtedy byłem kompletnie zielony.
-No wiesz co?! Coraz bardziej mnie zaskakujesz! - otworzyłem ze zdziwienia usta.
Położyła się i szeroko rozłożyła nogi. Wzięła to coś i włożyła w swoją gorącą pizdeczkę.
-Lubię torturować się!
-No widzę, ale cóż to za dziwadło?
-Ach, no tak. Ty nie wiesz. To służy do… no wiesz, do patrzenia.
-Aha… Co?! Do czego?!
-No… do patrzenia, he, he, he…
-No, no… Co ty nie powiesz. Gdzie?
-No… tam, tam, - wskazała palcem na swoje krocze.
Krzyżując ręce na brzuchu, popchnęła maszynkę do końca, pozostawiając na wierzchu jedynie uchwyt. Jeszcze raz głęboko się zaciągałem. Wlazłem na łóżko i stanąłem nad nią. Przymknęła powieki, ciężko oddychała i drżała.
-Och, och, och… - dyszała, - Tak bardzo mi z tobą dobrze.
-Wiem, - uśmiechnąłem się, - ale to?!
-Och, nie denerwuj się. Wystarczy, że będziesz patrzył. Moja cipka wariuje!
-Hmm… tak?!
-Uch, uch, uch… tak, tak…
Spojrzałem na wybrzuszenie moich spodni.
-Czy wiesz, co dzieje z moim kutasem?! Ledwo powstrzymuję wytrysk.
Mimo to, odsunąłem się do tyłu i patrzyłem. Patrzyłem, jak majstruje w swojej dziurce. Po chwili zaczęła naciskać na rączki. Zabawka zaczęła rozszerzać się, rozciągając i napinając płatki.
-Wiem przecież. Po to to robię.
Jeszcze raz głębokość zaciągnąłem.
-Jesteś niepoprawna!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz