Szukaj na tym blogu

6 lipca 2017

Filipinka.


21. Ciemne brodawki i sterczące sutki.

Spojrzała na mnie, zalotnie zmrużyła oczy i uśmiechnęła się. Kruczo czarne włosy opadły na jej twarz.
-Nie bądź taki nieśmiały, - powiedziała spokojnie.
-Ale widzisz, ja cały drżę, - rzekłem zgodnie z prawdą.
Chwyciła za bluzkę i pociągnęła do góry, odsłaniając piersi. One także pachniały, pachniały spoconą skórą. Jej słodkie balony przykryte były intensywnie różowym stanikiem. Zdawał się być nieco za mały w stosunku do ich rozmiarów, ale miałem podejrzenia, że wybrała go świadomie. Jego wcięty kształt odsłaniał całą wierzchnią część. Podniecały mnie tak bardzo, że od razu zapragnąłem ich dotknąć.
-Śmiało, przecież to nic trudnego, - wciąż zachęcała, widząc moje wahanie.
Chciałem popatrzeć na jej brzuszek, ale od dołu zasłonięty był wysoko podciągniętą spódnicą. Wciąż się uśmiechała.
-Och, ty mój słodziaku, - pokręciła głową z niedowierzaniem.
-Nie… nie mogę, - obierałem się.
-Wiesz… - zaczęła po krótkiej chwili.
-Co? - spytałem.
-Wiesz, jak bardzo mnie rozczuliłeś? - dokończyła wkrótce.
Byłem, jak galareta. Mój głos drżał.
-Jestem taki podniecony.
-No, śmiało!
Gwałciła mnie samymi oczami.
-Uwielbiam, kiedy tak na mnie patrzysz, - powiedziałem.
-Wiem, - zgodziła się.
Moje zawory bezpieczeństwa nie wytrzymywały. Piszczały skrajnym ciśnieniem, w każdej chwili gotowe wystrzelić.
-Uwielbiam, jak się tak do mnie uśmiechasz, - odezwałem się jeszcze raz.
Przeniosła ręce na stanik i pociągnęła go do góry. Od połowy zjechał z jej cycków. Przytrzymała go ramionami, więc nie odsłonił ich całkowicie. Zaplotła palce tuż pod swoją brodą i uśmiechała się od ucha do ucha. Cycusie rozgniatały się pod naporem jej rączek. Aromat cipki i piersi wymieszał się tworząc intrygującą kompozycję.
-Jak mam cię przekonać, dzieciaku… co?! - zdawała się zastanawiać, co dalej ze mną zrobić.
-Nie wiem, może twoje cycki mnie ośmielą? - stwierdziłem nieco przekornie.
Jeszcze szerzej rozsunęła nogi i opadła pizdeczką na pościel. Spódniczka zwinęła się między jej udami i brzuchem.
-Naprawdę?! - uśmiechnęła się zalotnie.
Wreszcie pociągnęła stanik do dołu, odsłaniając górę piersi. Wyłoniły się ciemne brodawki i sterczące sutki.
-Och, tak! - jęknąłem, nie mogąc oderwać oczu.
Położyła dłoń na koszulce i trzymała ją tak, aby nie zsunęła się do dołu.
-Lubisz takie?
Miałem ochotę wcisnąć tam swoją twarz i oddychać, czując jej bliskość.
-Kobiece piersi są dla mnie, jak afrodyzjak, - westchnąłem, mając coraz większą, coraz bardziej nieodpartą ochotę na kontakt z nimi.
Wsparła głowę na jednym ramieniu, mrużyła oczy i cały czas słodko się uśmiechała.
-No dobrze… - zawiesiła głos.
Teraz położyłem się na plecach tuż obok jej kolan, a ona pochyliła się nad moją twarzą.
-Chodź do mnie, - wyrzuciłem z siebie szeptem.
Swoje usta złożyła tak, iż miałem wrażenie, że za chwilę mnie pocałuje.
-Przytul się do moich cycków, malutki, - jej głos brzmiał tak ciepło i tak słodko, że zakręciło mi się w głowie.
Puściła stanik i obydwiema dłońmi oparła się o materac.
-Och, mogę? Naprawdę?!
Biustonosz podjechał nieco wyżej, ale zatrzymał się na sztywnych antenkach. Zdawało mi się, że czuję ich smak.
-Chcesz mnie? - zadała to jedno prowokacyjne pytanie.
W dalszej kolejności, jednym sprawnym ruchem, zdjęła z siebie ten stanik.
-Powiedz? - powtórzyła, kiedy nie usłyszała odpowiedzi.
-Tak! - wydobyło się z mojego gardła.
-Chcesz mnie? - zapytała jeszcze raz.
-Tak! - odpowiedziałem tak stanowczo, że prawie krzyknąłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

16. Rozkosz z przerażeniem Później, choć ona już nie zdawała sobie z tego sprawy w pełni, jej pączek – ten delikatny, ukryty skarb między ud...