Szukaj na tym blogu

24 lipca 2017

Filipinka.


3. Wyruchać ją.

Stawiałem opór, nawet przed samym sobą, bo tak wypadało. Stawiałem opór, bo to było niesłychanie podniecające.
Zatrzymała wzrok na moich oczach.
-Spójrz na mnie! - powiedziała.
-Przecież patrzę.
-Nie tak!
-A jak?!
-Patrzysz jak przyjaciel.
-No, - zgodziłem się.
-Patrz, jak facet!
Moje serce pracowało jak samochód na wysokich obrotach.
-Słucham?! - spytałem z niedowierzaniem.
-Jak ogier! - dodała z naciskiem.
Próbowałem uspokoić oddech.
-Jak co???
-Moja cipka… - zaczęła.
Najnormalniej w świecie się bałem.
-Słuchaj…
-… jest zawsze gorąca… - nie dała mi skończyć.
-… może… - wciąż chciałem zmienić temat.
-… spragniona… - mówiła z naciskiem.
-… porozmawiamy? - dokończyłem swoje zdanie.
-… i mokra, - dodała.
Wreszcie zamilkła. Przykuła mnie swoim spojrzeniem.
-Chcesz rozmawiać?! - spytała.
Na jej twarzy wciąż malował się ten sam, zatroskany uśmiech. Jej oczy wydawały się bardziej skośne, niż zwykle. Wrzała.
-Nooo…
Skrzywiła się kwaśno.
-Potrzebuję porządnego rżnięcia! - prawie krzyknęła.
Pochyliła się i oparła dłońmi o poduszki. Trzęsłem się. Próbowałem się jakoś z tego wywinąć.
-Przestań!
Jej bluzka zjechała z jej ramion odsłaniając piękny kark. Była tak blisko, tak bardzo pragnąłem, by mnie posiadła, kurczę, a jednak się bałem.
-Słucham? - spytała z niedowierzaniem.
Schowała głowę w ramionach.
-Przestań tak mówić, - protestowałem.
-Dlaczego?
-Bo… - zacząłem.
“Boże, po co to wszystko!” - pomyślałem.
Prowadziła mnie, a ja posłusznie podążałem za jej wskazówkami.
-Bo?
-Bo… to sprawa między wami.
Spojrzała na mnie z pytaniem w oczach.
-Między wami?! - powtórzyła.
-No… znaczy między małżonkami… - wyjaśniłem.
-A ty? - ciągnęła mnie za język, jakbym o czymś zapomniał.
Postanowiłem jeszcze trochę się poopierać.
-Ja? Co “ja”?
Patrzyła na mnie, jakby chodziło o sprawę życia i śmierci.
-Nie pomożesz mi?!
-Jak? - spytałem z dobrze udawaną bezradnością.
-Znam cię tak długo…  
-No, niby tak, - przyznałem z uśmiechem.
Na jej twarzy pojawił się grymas rozmarzenia.
-Prawie całą wieczność.
-Bez przesady.
-Zawsze mi pomagałeś?
-Niby tak…
-Więc…? - zawiesiła głos.
Ciągle na mnie patrzyła.
-Tak…? - odpowiedziałem takim samym tonem.
Wyprostowała się.
-Jesteś moim przyjacielem… - zaczęła z innej strony.
-Jestem? - przyznałem niepewnie.
Przełożyła nadgarstki przez duży dekolt i, od tej chwili, bluzka znajdowała się na jej brzuchu. Jej piersi zakrywał jedynie biały, koronkowy biustonosz. Krew, tak mocno, pulsowała w moich skroniach, że gdzieś w głębi siebie słyszałem szum oceanu.
-A nie jesteś?
Bałem się do tego w tej chwili przyznać.
-No chyba tak.
Uniosła tyłek do góry. Grzech stał się moją obsesją, grzech z nią.
-Przyjaciele mówią sobie o wszystkim, - prowadziła mnie, jak ucznia za rękę.
-Tak, ale to jest bardzo intymne. Trochę mnie krępuje, - próbowałem się tłumaczyć mając nadzieję, że w dalszej części rozmowa przybierze inny wymiar.
Tymczasem ona rozsunęła szeroko kolana. Kołatały się we mnie sprzeczne myśli i odczucia.
-Przestań. Komu mam się wyżalić jak nie tobie?! -wyrzuciła prawie z płaczem.
Próbowałem utrzymać ostatnie szańce.
-Słuchaj…
-Tak?
-Najpierw mówisz, bym nie patrzył na ciebie jak przyjaciel, a teraz…
Ku mojemu zaskoczeniu uśmiechnęła się.
-Nie ma w tym jakiejś sprzeczności? - dopytywałem.
Na jej twarzy malował się, ledwie zauważalny, wyraz przebiegłości.
-A jest?!
Odczekałem chwilę i zacząłem poważnie.
-Nie wiem, wydaje mi się…
-Nie. Niech ci się nie wydaje, - przerwała mi.
Długą chwilę patrzyłem w milczeniu.
-Jesteś taki… szarmancki…
Drżałem. Położyła rozpostarte dłonie między udami.
-… przystojny…
Czułem, że moje ciało oblewa pot.
-… młody…
Moje serce coraz bardziej łomotało.
-Przestań! - błagałem.
Pochyliła się do przodu. Jej duże cycki zdawały się swobodnie wyjeżdżać spod luźnego stanika. W pewnym momencie zobaczyłem połowę brodawek. Wyruchać ją, to było takie proste, takie zwykłe, takie normalne, a jednak niezwykle trudne.
-… pełen wigoru…
-Przestań!
Welcome to Pattaya thai bargirl...waiting for more white cock

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...