14. Tak wygląda moja psitka.
-W takim razie patrz.
-Patrzę.
-Tak wyglądam.
-Och! Chyba tak? Tak mi się wydaje.
-Jesteś bezwstydny.
-Może. Nie przerywaj!
-Ale, nie odwracasz wzroku?
-Skądże?! Nie odwracam.
-Jesteś zepsuty?
-Hmm… no tak. Jestem zepsuty.
-I bezwstydny.
-Jak najbardziej, bezwstydny.
-Zboczek z ciebie. Nie krępujesz się?
-Nie. No, a dlaczego? Nie chcę patrzeć gdzie indziej.
Odsunąłem się delikatnie na jeden bok, śledziła mnie wzrokiem. Złożyła usta w uroczą trąbkę i puściła w moją stronę głośnego buziaczka. Szarpała za zwinięty sznureczek drażniąc swoją łechtaczkę. Jak narkoman, zachłannie wdychałem jej zapach.
-Och, ty mój zwierzaczku! Nawet nie wiesz, w co się pakujesz. Biedaku…
Zadrżałem.
-Oj, chyba wiem.
Wróciłem do poprzedniej pozycji. Leżałem prostopadle do jej ciała.
Roześmiała się.
-Wiesz?
-Chyba tak? No, chyba, że planujesz coś wyjątkowo paskudnego.
Puściła majtki, odwinęła je a następnie powoli zsuwała ze swoich pośladków, w całej okazałości prezentując pięknie wypiętrzoną pizdę. Drugą ręką podciągnęła spódnicę wysoko na brzuch.
-W takim razie… - zaczęła.
Wiedziałem, co będzie za chwilę.
-Jestem gotowy!
Jej głowa pochyliła się do przodu, a włosy opadły do dołu, zakrywając część twarzy. Pachniała tak oszałamiająco, tak słodko, że trudno było mi nad sobą zapanować.
-Podoba ci się moja pizdeczka? Podoba ci się, powiedz?! Chcesz więcej?! Chcesz tak patrzeć?
Z niecierpliwością oczekiwałem na każdą kolejną scenę.
-Och tak, tak… jaka ona cudowna!
Potrząsnęła czołem odgarniając czuprynę. Jeszcze szerzej otworzyła oczy. Bardzo uważnie mi się przyglądała. Krok po kroku zsuwała majtki coraz niżej i niżej. W pewnym momencie, przez niewielkie okienko z boku zobaczyłem napęczniałe płatki jej cipeczki.
-Proszę bardzo. Oto ona, moja mała koteczka!
-Och! - westchnąłem głęboko.
-Czujesz ją? - spytała.
-Czuję, - odpowiedziałem.
-Czujesz? - powtórzyła.
-Och… aż za dobrze, ale… - brakowało mi tchu.
-Tak?!
To cudowne, chcę jeszcze!
Uniosłem się trochę wyżej, aby móc przyjrzeć się jej jeszcze bardziej dokładnie. Chciałem jeszcze intensywniej poczuć jej zapach. Ze swojego zarostu zrobiła zabawnego irokeza i roześmiała się w głos.
-Na pewno chciałbyś zanurzyć tu swój pyszczek, zwierzaczku, co?!
-Och Rowena!
-Chcesz? Powiedz.
-Jeśli tylko mi na to pozwolisz…
-Zwierzaczku ty mój… jesteś taki zepsuty.
-Och, moja ty napalona samiczko!
Zostawiła majtki na kolanach, jedną dłonią wciąż trzymała swoją spódnicę a drugą wcisnęła pod brodę.
-Zwierzaku!
-Samiczko!
Złączyła uda. Teraz dopiero miałem okazję, w pełnej krasie, podziwiać jej kępę. Wcale nie była taka chaotyczna i zaniedbana, jak mi się na początku zdawało. Włosy, co prawda, były długie i gęste, ale uformowane w idealny trójkąt pozostawiając pachwiny w nieskazitelnej czystości. Pachniała seksem.
-Tak wygląda moja psitka, - powiedziała z satysfakcją.
-Och, to cud natury! - zachwyciłem się.
-Patrz i podziwiaj, kowboju.
Drżałem coraz mocniej.
-Zajebista!
-Prawda?! Jest niesamowita.
-Hmmm… niesamowita i wspaniała. Twoja egzotyczna brocha, rozkłada mnie na łopatki!
-Och tak, brocha. Piździsko, nie?!
-Rasowe piździsko. Prawdziwy, dziki okaz! Zwala z nóg.
Stanęła na jednej stopie, drugą wysunęła do przodu. Opuściła jedną dłoń i bawiła się swoim zarostem, rozczesując i plącząc długie włosy. Chociaż już się nie uśmiechała, to wciąż uważnie mi się przyglądała.
-Przysuń się bliżej. Patrz!
-Och! Onieśmielasz mnie.
-No chodź, potworku!
-Rozbrajasz mnie, ty dzika suczko.
-Ja?! Ciebie?!
-Mógłbym tak cały czas.
-Co?
-Patrzeć.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz