11. Cudownie całowała.
Moje krocze lądowało na jej dupie, jak na poduszkach powietrznych: miękko i głęboko w nie wpadało. Cudownie było czuć jej uda na swoich pośladkach.
Łup, łup, łup…
-A-aha, aaa!!!
Gruby fiut miarowo wchodził w wąską pizdę.
Łup, łup, łup…
-U-uch, o-ooooch!
Mój tłok pokrył się gęstą, białą pianą. Było coraz przyjemniej.
Łup, łup, łup…
-A-ah!!!
Nagle, dosłownie w ciągu jednej sekundy, wyrwała się i powaliła mnie na łóżko. Nim upłynęła następna, już na mnie siedziała. W ciągu kolejnej nadziała się na mojego drąga.
-Och! - westchnąłem, próbując otrząsnąć się z szoku.
Pochyliła się i szybko zaczęła poruszać swoim tyłkiem. Objąłem ją ramionami, docisnąłem do siebie. Sztywny i gruby kutas sterczał do góry niczym średniowieczny pal, na który nadziewano skazańców.
Chlap, chlap, chlap…
-Uuuuuch, uuuuu, ooooooch, ooooo! - pojękiwała.
Czułem, jak obficie płyną z niej soki.
-Uuuuuuu!
Zwolniła: uniosła się nieco i mocniej nadziewała. Potwornie zawirowało mi w głowie.
-Eeeeeee! - stęknąłem.
Jej cipa wpadła w miarowe, równe pulsowanie. Próbowałem nie zamykać oczu, ale było to niesłychanie trudne.
-U-uuuu… - jęczała cicho.
To był szczyt: i mój i jej.
-Eeeeech! - stęknąłem.
Uniosła tyłek, uwalniając mojego zaganiacza. Chwyciłem go w dłoń opierając o jej pośladki. Nic więcej nie było mi trzeba. Byłem szczęśliwy.
-Oooooo… - jęknęła.
Później ścisnąłem mojego chuja i dwa razy poruszyłem skórą. Zobaczyłem gwiazdki, naprężyłem się i trysnąłem. Raz na prawy raz na lewy pośladek. Nasienie nie spadło.
-O-och! - stęknąłem.
Poruszałem dalej.
-Eeeeeech! - westchnąłem, czując następną falę.
Przykleiła się do mnie.
-A-ach! - postękiwała mi do ucha.
Czułem jak moje jaja ściąga jakaś niewidzialna siła.
Bluzg…
-Łeeeech!
Cudownie wirowało mi w głowie.
-Mmmmmch! - mruczała.
Ściskałem i ciągnąłem od nasady aż po sam koniec. Chciałem pozbyć się wszystkiego. Kolejne porcje wyskakiwały na jej tyłek.
-Łech!
Tak bosko było opryskać jej dupę.
-Ech!
Waliłem konia wyrzucając ostatnie krople. Pocałowała mnie słodko i powoli zaczęła się unosić.
-A-a-aaaach!
Przytrzymałem ją jeszcze przez chwilę. Była gorąca, otulała mnie swoim miękkim ciałem. Resztki nasienia wypływały leniwie i rozmazywały się po całym trzonie. To było boskie pierdolenie, pierdolenie żony kolegi mojego ojca.
-Mmmmmooooch! - westchnąłem przeciągle.
Odpowiedziało mi jej ciche mruczenie.
-Hhhhhhe!
Waliłem, waliłem… coraz słabiej, coraz wolniej.
Raz… raz… raz…
Pocałowała mnie w ucho. Uniosła się, spojrzała mi głęboko w oczy i przykleiła się do moich ust. Objąłem ją ramieniem i docisnąłem jej piersi do swojej klatki. Teraz byłem pewny, że przyjdę do niej jeszcze raz i później jeszcze raz.
Ciężko oddychałem. Moja dłoń poruszała się już niemal automatycznie tak, jakby miała problemy z zatrzymaniem się.
Po krótkiej przerwie znowu zaczęła mnie całować. Jej usta były mokre i gorące tak samo, jaj jej psitka. Wiedziałem, że nie tylko o sam seks jej chodziło. Tej kobiecie, po prostu, brakowało zwykłej czułości i bliskości.
Mlask, mlask, mlask… rozchodziły się odgłosy naszych słodkich pocałunków. Odrywała się ode mnie i przyklejała, odrywała i przyklejała… Za każdym razem jej język lądował głęboko w moich ustach.
Wykonałem jeszcze dwa ruchy i, przy akompaniamencie odgłosów jej cmoknięć, puściłem fiuta. Swoje dłonie mocno zaplotłem na jej krzyżu, a moja laga swobodnie opadła na jedną stronę, przejmująco ocierając się o jej udo.
Zatopiła swoje usta w moich wargach bardzo głęboko i z trudem oderwała się od nich. Była jak wilgotna przyssawka, tak cudownie całowała.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz