9. Na krawędzi jej portalu.
-Mmmmmm, mmmmm, mmmmm… - mruczałem, szarpiąc się z opornym narzędziem.
-Mh, mh, mh… - postękiwała zmysłowo, poruszając pośladkami.
Po kilku nieudanych próbach udało się nadać mojemu drążkowi odpowiedni poziom. Kręciła biodrami, a ja, małymi kroczkami, centymetr po centymetrze, zbliżałem się do tunelu.
-Och Rowena! - jęknąłem, będąc już na granicy obłędu.
W odpowiedzi, jeszcze intensywniej poruszyła swoim zadkiem. Myślałem, że zwariuję, każdy jej ruch przyprawiał mnie o silny zawrót głowy.
-No dalej. Atakuj, - usłyszałem cichy szept.
Miała na sobie delikatną, satynową koszulkę, która, w tej chwili, zakrywała znaczną część jej oszałamiających pośladków. Musiała ją włożyć zaraz po tym, jak tutaj weszła.
Położyłem dłoń na fioletowym materiale i, mieląc go, odgarnąłem nerwowo do góry. Jej dupcia była, jak wielka piłka lekarska z cudownie zaciśniętą szparą po środku. Miałem wrażenie, że za chwilę zwariuję i zacznę krzyczeć z radości.
-Zaraz. Zaraz ci zapakuję… zobaczysz… - postękiwałem nad jej plecami.
-Och, tak, tak… wsadź mi go… tylko głęboko… - odpowiedziała takim samym tonem.
Puściłem materiał, by poprawić pozycję i się przysunąć. Niespodziewanie zjechał do samego dołu, całkowicie zasłaniając jej cudowną szparkę. Prawie odruchowo wyciągnęła rękę, chwyciła niesforną koszulkę i podciągnęła z powrotem do góry.
Niesamowita dziewczyna, niepowtarzalna akcja, czułem się jak w raju. Mój kutas znajdował się dwadzieścia centymetrów od jej pizdy. Ściskałem go z całych sił i naginałem do dołu. Fioletowy, szarpiący się w bolesnych skurczach, szybko zbliżał się na spotkanie miękkich, wilgotnych i niesłychanie gorących warg jej cipy.
W końcu dotknął wewnętrznej strony pośladka i sunął, jak klucz po palcu do otworu. Zatrzymał się rozgniatając jej bułeczkę, jakby pytał, czy może wejść. Nie było odpowiedzi, więc zdecydował.
Podciągnęła koszulkę, która, wykorzystując moment nieuwagi znowu zjechała, a ja swoim grubym zaganiaczem wdzierałem się już między jej pośladki. Kiedy poczuła, że jestem na krawędzi jej portalu, szarpnęła się i mocno go zacisnęła.
-Aaaach! - jęknąłem, gdy poczułem zwierające się mięśnie.
Po chwili, sapiąc i stękając pchałem się dalej, ale coś mnie powstrzymywało. Mimo, zdawałoby się, tak ogromnych rozmiarów, jej szparka była niesamowicie ciasna. W którymś momencie natrafiłem na przeszkodę nie do przebycia i, najnormalniej w świecie musiałem się wycofać.
Przegrupowałem siły i z nową energią zaatakowałem po raz drugi. Jedno energiczne pchnięcie i znalazłem się dokładnie tam, gdzie trzeba. Puściłem fiuta i sam odgarnąłem delikatny materiał koszulki.
Niesamowita rozkosz. Siedziałem w niej, a ona z całych sił zaciskała swoje uda. Z resztą, ja sam je dociskałem chcąc utrzymać pionową postawę. Jeszcze nigdy tak się nie kochałem, bałem się, że nie będę w stanie wykonać najmniejszego ruchu.
Siedziałem do połowy, ale była tak ciasna, że nie mogłem wedrzeć się ani milimetra dalej.
-O, ja pierdolę! - jęknąłem, jakby ktoś dźgnął mnie nożem.
Jeszcze raz musiałem się wycofać, nabrać rozpędu i rozbić łeb na tej samej przeszkodzie.
-Och, och pchaj, pchaj! - postękiwała półprzytomnie, licząc na to, że za moment zacznę ją miarowo pieprzyć.
-Kurwa mać, kobieto, co ty tam masz?! - syknąłem przez zaciśnięte zęby.
-Och, to stara, wschodnia metoda…
-Stara… co?
-Metoda, tak żeby było ci dobrze…
-O ja pierdolę!
-Dobrze ci, dobrze?
-Och kurwa, dobrze, jak cholera dobrze, tylko wpuść mnie dalej! Błagam!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz