Szukaj na tym blogu

4 lipca 2017

Filipinka.


23. Jej pizda.

Obserwowałem, jak szeroko rozstawionymi palcami porusza tak, jakby chciała wyciągnąć coś ze swojej szparki.
-Patrz na mnie!
-Patrzę.
Jej twarz wykrzywiła w grymasie rozkoszy, a powieki mocno się zacisnęły.
-Lecę, och w kosmos! - westchnęła.
-Lecę z tobą! - odpowiedziałem.
Nagle przerwała.
-Widzisz, widzisz to?!
-Mmmmmm… - mruknąłem.
Uniosłem się i nieco oddaliłem.
-Co ty ze mną robisz?! - powiedziała z wyrzutem.
-Nie mam pojęcia, - powiedziałem bezradnie.  
Ułożyła się na plecach z głową podpartą o ścianę.
-Czy ty wiesz, jak na mnie działasz… chłopczyku?!
-Uf! Nie mam pojęcia.
Ugięte w kolanach, nogi uniosła tak wysoko, że oparły się o jej brzuch.
-Zgroza! - zaskrzeczała.
-Uhu, zgroza, - odpowiedziałem.
Opasując uda skierowała dłonie do swojej jaskini.
-Ale fajnie, co?! - spytała z zacięciem.
-He, he… jeszcze jak! - śmiałem się pod nosem.
Położyła palce na jej brzegach i pociągnęła na boki.
-Podoba ci się… co?! - spytała prowokacyjnie.
-Noooo!
Jej pizda rozwarła się na kształt łezki.
-Ty też jesteś nieźle zboczony, co?!
-Jestem.
 Była bardzo mokra.
-Uwielbiam być przez ciebie sprowadzany do grzechu.
Bardzo chciałem pochylić się i zawisnąć nad nią nosem.
-Zepsuj mnie… całkiem… do reszty, - prosiłem.
Opadłem w jej stronę i podparłem na łokciach.
-Chcę zachowywać się jak dzikus, - jęknąłem.
-Naprawdę?!
Tak?  Zepsuj mnie do reszty!
Jej cipeczka rozchyliła się jeszcze szerzej, ukazując swoje delikatne serduszko. Zachłysnąłem się.  Spojrzałem na jej twarz, zacisnęła zęby z sykiem wypuszczając powietrze.
-Iiiiiii… teraz! - usłyszałem jej napięty głos.
Nie bardzo wiedziałem, o co chodzi.
-Eee… że co?
-Nurkuj! - nakazała.
-No… ja… - odpowiedziałem niepewnie.
-No mały, nurkuj we mnie! - zachęciła jeszcze raz.
Wiedziałem, że muszę to zrobić.
-Uuuuuf… tak, tak… - Westchnąłem z ociąganiem.
-Śmiało nie krępuj się! - prowokowała.
-Oooooch! - jeszcze raz wyrzuciłem z siebie.
Teraz to ona nie wiedziała, o co chodzi.
-No, co?!
-Jaka wspaniała pizda! - Jęknąłem z zachwytem.
Uniosłem się wyżej i jeszcze raz trochę odsunąłem. Spokojnie patrzyła w drugi koniec pokoju, jakby dając mi czas, bym mógł nacieszyć oczy jej skarbem i zrobić to, o co prosiła, a ja chłonąłem całymi płucami jej aromatyczne wysiewy.
-Och, och… - wzdychała pełna podniecenia.
-Masz prawdziwy skarb, - odezwałem się w końcu tonem konesera.
W końcu złączyła uda i splotła ramiona pod kolanami.
-Moja cipeczka ciebie potrzebuje, - zachęcała do bardziej intensywnych pieszczot.
-Wiem, - odezwałem się cicho.
-No… nie daj się prosić.
-Dobrze, ale…
-No chodź, chodź do mnie!
Jej słodka pipka, niczym oślizgły małż, zamknęła się ponownie. Cudownie wystawała spomiędzy jej pośladków. Podobna była do bułeczki z gęstym budyniem. Na górze częściowo pokryta czarną czupryną zarostu, na dole natomiast, odchodziła od niej ciemniejsza pręga, która sięgała aż do kakaowego oczka.
-Chwileczkę. Już.
Byłem w jej całkowitej mocy. Nie mogłem przestać zachwycać się tym aromatem. Jej pełne, ciemno karminowe usta, były zamknięte. Patrzyła na mnie przez wąskie szparki powiek. Jej nozdrza poruszały się w rytm ciężkiego oddechu.
-Zwariuję przez ciebie chłoptasiu, - wyrzucała z siebie drżąc.  
-Spokojnie, może nie, - starałem się rozładować atmosferę.
Usadowiłem się na wprost jej krocza i, tak jak poprzednio, opadłem twarzą na prześcieradło. Teraz chwyciła każdą nogę osobno i szerzej, niż poprzednio, się rozkraczyła. Jej pizda zareagowała mocnym wypiętrzeniem i rozchyleniem swoich podwoi.
-No, tego nie możesz przepuścić.
Wokół krawędzi zebrał się już biały śluz. Wyglądała jak lukrowane ciastko. Och, jak ona pachniała.
-Tylko na nią popatrz. Patrz na nią. Patrz!
-Patrzę, patrzę…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...