Szukaj na tym blogu

1 lipca 2017

Filipinka.


26. Szczytujesz.

Kiedy wreszcie wepchnęła go do końca, malutki, niepozorny ogonek, drobniutkim jerzykiem na swojej powierzchni rozgniótł się na jej napęczniałej łechtaczce. Tymczasem kolce na jego głównej powierzchni, wciskamy się w nią dokładnie z drugiej strony. Rovena uruchomiła pokrętło, a z urządzenia wydobyło się jednostajne, charakterystyczne buczenie. Dziewczyna westchnęła głęboko i od razu przymknęła powieki. Mały wyrostek, niczym wygięty kciuk, raz, po raz nurzał się w jej czarnym, gęstym zaroście.
-No, nie wiem, czy ta zabawka mnie dobije, czy nie, ale nie odpuszczę tej zabawy, - jęknęła półprzytomnie.
Tym razem nie wytrzymałem i wybuchnąłem gromkim śmiechem.
-Poważnie?! Myślisz że to coś zrobi ci krzywdę?
-Och kurwa, nie wiem, ale wydaje mi się, że rozjedzie moją cipeczkę jak autobus szkolny żabę Na środku ulicy!
Śmiałem się jeszcze głośniej.
-No, no… to rzeczywiście prawdziwy terminator, - odezwałem się, mając niezły ubaw.
Dosłownie w kilkanaście sekund Później moja pani wyrzuciła z siebie przeciągły i głębokie westchnienie:
-Ooooooooch, ja pierdolę!
Obserwowałem ją z prawdziwą troską. Wszystko co widziałem, bardzo mi podobało
No tak, ale uważaj…  słyszałem, że takie zabawy potrafią uzależnić, - powiedziałem już bardziej normalnym tonem.
Teraz poczułem się już bardziej komfortowo. Czułem się jak mały chłopczyk na bujnej łące, odkrywający świat. Wygodnie ułożyłem się na brzuchu, swoją głowę podpadłem na rękach i obserwowałem. Przed moimi oczami, w odległości zaledwie kilkunastu centymetrów, działy się prawdziwe cuda.
-Uzależnia, mówisz?! - stęknęła ciężko.
Uśmiałem się.
-No… tak słyszałem, ale nie wiem czy to prawda.
Intensywne, przyjemne brzęczenie rozbrzmiewało tuż koło mojego ucha. Tymczasem dziewczyna, swoje w niesamowite krocze wsunęła już drugą rękę i rozwarła szerzej cipkę. W chwilę później wykrzywia twarz w kwaśnym uśmiechu.
-Jeżeli tak, to już jestem uzależniona, ale chuj z tym.
Zmrużyłem oczy i przyglądałem się uważnie.
-Wiesz, tego ci nie powiem, chociaż, na twoim miejscu, byłbym nieco bardziej ostrożny.
Całe jej upojne krocze opływało już sokami i pachniało. Ten zapach był trudny do opisania. To było niebo i piekło w jednym.
-Mmmmmmm…. - mruczała, jak kotka.
Teraz byłem już podniecony na maksa.
-Dobrze ci? - zadałem retoryczne pytanie.
-Oooo taaaaak… dobrze! Kurwa zajebiście! Ja pierdolę!
Patrzyłem.
-Szczytujesz? - zadałem jeszcze jedno głupie pytanie.
Zamiast potwierdzenia usłyszałem:
-Och, oooch, Najświętsza Panienko, moja łechtaczka!!!
Po raz kolejny roześmiałem się w głos. Mimo niesamowitego podniecenia, czułem się jak na najlepszej komedii.
-Ale się do ciebie przyssał. Zaraz pofruniesz w kosmos.
Miałem niesamowitą okazję podglądania jej prywatnego orgazmu.
-Och, och, ooooooooch!!! - jęczała coraz głośniej.
-No, no… dziewczyno, już po tobie. Przygotuj się na odlot.
Pozbyłem już się wszelkich obaw w stosunku do niej. Zachowywałem się bardzo swobodnie. Znowu nad nią stanąłem. Nie zwracała już uwagi na takie szczegóły. Wysoko uniosła nogi i rozłożyła je na boki.
-Oooooch, oooooch!!! - jęczała szczytując.
Byłem bardzo zadowolony z siebie. Cieszyłem się, że mam okazję doświadczyć tego razem z nią.
-Och, jaka wspaniała panorama, - zachwycałem się.
Wibrator, pozbawiony kontroli i puszczony w samopas, bezbłędnie wykonywał swoją pracę. Kępa ciemnych włosów sterczała wysoko do góry. Rowena uśmiechała się do mnie. Zdawała się być całkowicie pochłonięta przez swoje pożądanie.
-Och. moja cipka, moja cipka! - powtarzała bez przerwy.
W jej uśmiechu widać było ten wysiłek wynikający z ogromnego podniecenia. Chłonąłem upojne opary z jej wnętrza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...