Szukaj na tym blogu

17 lipca 2017

Filipinka.


10. Ruchać, jak należy.

Minimalnie zwolniła uścisk. Pewnie trzymając podstawę fiuta, metodycznie pchałem się do środka. Mimo wszystko, jej pośladki były tak duże i tak obfite, że same w sobie tworzyły szczelinę trudną do przebrnięcia. Trzymając się za koszulkę lekko drżała.
Na głębokości trzech czwartych ponownie natrafiłem na bardzo silny opór. Mocniej chwyciłem moją kiełbasę i nieznacznie poruszyłem nią do góry i do dołu. W odpowiedzi, jakby myśląc, że to coś pomoże zaczęła wiercić tyłkiem. Rezultat był taki, że jej cipa ponownie mocno się zacisnęła, a ja o mało całkiem z niej nie wypadłem.
Uderzyłem biodrami, starając się utrzymać pozycję i nieopatrznie puściłem lancę. Prawie w tej samej chwili dosłownie mnie z siebie wypluła.
-Uch! -westchnąłem, kiedy ujrzałem lśniący łeb.
Chwyciłem go szybko i znowu wepchnąłem się do środka. Kiedy dotarłem do tego, co poprzednio miejsca, jeszcze raz uderzyłem w tą samą barierę.
-Och! - odezwała się.
Wycofałem się i pchnąłem jeszcze raz. Skutecznie.
-Uf! - sapnąłem.
Cofnąłem i znowu pchnąłem. Było cudownie: ciasno, mokro, gorąco.
-Mmmmmm! - mruknęła.
Cofnąłem i pchnąłem.
-Aaaach!
Cofnąłem, pchnąłem.
-Muuuch!
Sam zsunąłem jej koszulkę, zasłaniając jej psitkę i część mojego fiuta. Tak wyglądała, o ile to tak można nazwać, bardziej romantycznie. Mnie na pewno mocniej podniecała.
Nareszcie mogłem ruchać, jak należy. Z cipy zaczęły dochodzić odgłosy mokrego mlaskania i zrobiła się niego wygodniejsza.
Do przodu, do tyłu, do przodu, do tyłu… - wykonywałem niezbyt głębokie ale pełne ruchy.
-A-ach!
Raz - raz, raz - raz…
Odbijała się od moich bioder. Opuściła się niżej i prawie leżała między moimi udami. Założyłem ręce za głowę i starałem się nadać mojemu ciału falujący rytm.
-Mmmmmmh!
Raz - dwa, raz - dwa… mój kutas wyginał się przy każdym ruchu. Przysunąłem się jeszcze bliżej, prawie wlazłem na jej pośladki.
-Che-chu, che-chu… - dyszałem.
-Mmmmmmeh! - pomrukiwała.
Wcisnęła poduszkę głęboko pod siebie. Znowu zrobiła się ciaśniejsza, fiut prawie się łamał.
-Ha, aaaaa!
Poprawiłem pozycję, wyprostowałem moje narzędzie. Zaciśniętymi udami przytrzymywałem ją, by nie uciekała mi na boki.
-A-ha!
Chlap, chlap, chlap… - rozchodziły się odgłosy.
-Mmmmmm!
Przyspieszyłem.
Raz-raz, raz-raz…
Chlap, chlap, chlap…
-Hah, hah, hah!!! - pojękiwała co raz głośniej.
Jedną ręką trzymała się za wezgłowie łóżka, drugą wsunęła pod siebie. Podpierała się brodą o poduszkę. Koszulka jednym ramiączkiem zsunęła się z jej ciała.
-Aaaaach, ach, ach!!! - krzyczała już całkiem głośno.
Waliłem coraz szybciej, coraz głębiej, coraz mocniej. Nie zważałem na nic, nie zważałem na to, że jestem w cudzym domu i rżnę cudzą żonę, nie zważałem na to, że tam na dole śpi jej mąż i w każdej chwili może się obudzić. Po prostu było niesamowicie i za żadną cenę nie chciałem tego przerwać. W głowie mi się kręciło, a po całym moim ciele biegały ciarki. Trzymałem ją za biodro i ruchałem.
-Aaaa, ach, aaaa, a-a-ah!!!
Łup, łup, łup…
Dobijałem już do samego dna, udami ściskałem jej pośladki, przestawałem kontrolować to, co się dzieje.
-A-ah, u-uh, uuu!!!
Łup, łup, łup…
Mimo, że była bardzo ciasna, mój chuj wyrobił sobie w niej dosyć szeroką autostradę, wjeżdżał jak do garażu, odbijał się od tylnej ściany i uciekał. Po drodze tylko czuł pulsujące pierścienie mięśni.
Łup, łup, łup…
-Aaaaaach, aaaaaaa!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...