10. Ruchać, jak należy.
Minimalnie zwolniła uścisk. Pewnie trzymając podstawę fiuta, metodycznie pchałem się do środka. Mimo wszystko, jej pośladki były tak duże i tak obfite, że same w sobie tworzyły szczelinę trudną do przebrnięcia. Trzymając się za koszulkę lekko drżała.
Na głębokości trzech czwartych ponownie natrafiłem na bardzo silny opór. Mocniej chwyciłem moją kiełbasę i nieznacznie poruszyłem nią do góry i do dołu. W odpowiedzi, jakby myśląc, że to coś pomoże zaczęła wiercić tyłkiem. Rezultat był taki, że jej cipa ponownie mocno się zacisnęła, a ja o mało całkiem z niej nie wypadłem.
Uderzyłem biodrami, starając się utrzymać pozycję i nieopatrznie puściłem lancę. Prawie w tej samej chwili dosłownie mnie z siebie wypluła.
-Uch! -westchnąłem, kiedy ujrzałem lśniący łeb.
Chwyciłem go szybko i znowu wepchnąłem się do środka. Kiedy dotarłem do tego, co poprzednio miejsca, jeszcze raz uderzyłem w tą samą barierę.
-Och! - odezwała się.
Wycofałem się i pchnąłem jeszcze raz. Skutecznie.
-Uf! - sapnąłem.
Cofnąłem i znowu pchnąłem. Było cudownie: ciasno, mokro, gorąco.
-Mmmmmm! - mruknęła.
Cofnąłem i pchnąłem.
-Aaaach!
Cofnąłem, pchnąłem.
-Muuuch!
Sam zsunąłem jej koszulkę, zasłaniając jej psitkę i część mojego fiuta. Tak wyglądała, o ile to tak można nazwać, bardziej romantycznie. Mnie na pewno mocniej podniecała.
Nareszcie mogłem ruchać, jak należy. Z cipy zaczęły dochodzić odgłosy mokrego mlaskania i zrobiła się niego wygodniejsza.
Do przodu, do tyłu, do przodu, do tyłu… - wykonywałem niezbyt głębokie ale pełne ruchy.
-A-ach!
Raz - raz, raz - raz…
Odbijała się od moich bioder. Opuściła się niżej i prawie leżała między moimi udami. Założyłem ręce za głowę i starałem się nadać mojemu ciału falujący rytm.
-Mmmmmmh!
Raz - dwa, raz - dwa… mój kutas wyginał się przy każdym ruchu. Przysunąłem się jeszcze bliżej, prawie wlazłem na jej pośladki.
-Che-chu, che-chu… - dyszałem.
-Mmmmmmeh! - pomrukiwała.
Wcisnęła poduszkę głęboko pod siebie. Znowu zrobiła się ciaśniejsza, fiut prawie się łamał.
-Ha, aaaaa!
Poprawiłem pozycję, wyprostowałem moje narzędzie. Zaciśniętymi udami przytrzymywałem ją, by nie uciekała mi na boki.
-A-ha!
Chlap, chlap, chlap… - rozchodziły się odgłosy.
-Mmmmmm!
Przyspieszyłem.
Raz-raz, raz-raz…
Chlap, chlap, chlap…
-Hah, hah, hah!!! - pojękiwała co raz głośniej.
Jedną ręką trzymała się za wezgłowie łóżka, drugą wsunęła pod siebie. Podpierała się brodą o poduszkę. Koszulka jednym ramiączkiem zsunęła się z jej ciała.
-Aaaaach, ach, ach!!! - krzyczała już całkiem głośno.
Waliłem coraz szybciej, coraz głębiej, coraz mocniej. Nie zważałem na nic, nie zważałem na to, że jestem w cudzym domu i rżnę cudzą żonę, nie zważałem na to, że tam na dole śpi jej mąż i w każdej chwili może się obudzić. Po prostu było niesamowicie i za żadną cenę nie chciałem tego przerwać. W głowie mi się kręciło, a po całym moim ciele biegały ciarki. Trzymałem ją za biodro i ruchałem.
-Aaaa, ach, aaaa, a-a-ah!!!
Łup, łup, łup…
Dobijałem już do samego dna, udami ściskałem jej pośladki, przestawałem kontrolować to, co się dzieje.
-A-ah, u-uh, uuu!!!
Łup, łup, łup…
Mimo, że była bardzo ciasna, mój chuj wyrobił sobie w niej dosyć szeroką autostradę, wjeżdżał jak do garażu, odbijał się od tylnej ściany i uciekał. Po drodze tylko czuł pulsujące pierścienie mięśni.
Łup, łup, łup…
-Aaaaaach, aaaaaaa!!!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz