Szukaj na tym blogu

3 lipca 2017

Filipinka.


24. Nic nie zastąpi oryginału.

Złożyła usteczka w rybi pyszczek dając mi znać, że mogę ją wylizać. Pochyliłem głowę, wystawiłem język i dotknąłem. Od razu poczułem niesamowitą rozkosz.
-Boże, chyba jednak padnę na ten zawał!
Jej cipa była gorąca, jak piec hutniczy, słodka jak miód, po prostu boska. Wykonałem kilka pociągnięć, zbierając jej soki.
Niespodziewanie usiadła. Spokojnie założyła biustonosz i poprawiła majtki. Zapach rozchodził się akompaniamentem cudownych, coraz słabszych odcieni. Obawiałem się, że to już koniec zabawy. Siedziała z nogami podciągniętymi pod siebie i się uśmiechała. Patrzyłem i nie mogłem oderwać od niej oczu. Nawet w takiej wersji była niesłychanie podniecająca. Jej ciało zachwycało mnie regularnością swoich kształtów.
-Ach, ty mój ogierze!
-Dobrze ci było?
-Och… tak, tak!
-Jesteś naprawdę cudowna, dziewczyno.
-Tobie także niczego nie brakuje. Jest mi tak wspaniale.
Pochyliła się do tyłu i podparła na dłoniach. Po chwili wsunęła dłonie pod poduszkę i wyjęła spod niej wibrator.
-Popatrz.
Dech mi zaparło.
-Ja pierniczę, ale urządzenie! - wyraziłem swój zachwyt.
Był nieco większy od normalnego członka, tak mi się przynajmniej zdawało, jasnoróżowy, prawie kremowy. Najprawdopodobniej był nowy, bo od razu poczułem jego charakterystyczny silikonowy zapach.
-Widzisz to?! - powiedziała tak, jakby chciała podkreślić ważność tego przedmiotu.
-No pewnie!!
Ujęła go delikatnie w paluszki i, jak mikrofon, przysunęła do ust. Po chwili na jego czubku złożyła delikatny pocałunek.
-Nowiutki, - odezwała się z dumą.
Spojrzałem na nią trochę zdziwiony.
-Prosto ze sklepu?  
Z uśmiechem pokiwała głową. Przy okazji szerzej rozłożyła nogi, jakby przygotowując się do gorącej zabawy.  
-No. Fajny, nie?!!
Nie wiem dlaczego, ale poczułem zazdrość. Mimo wszystko, nie dałem tego po sobie odczuć.
-Rewelacyjny, zupełnie jak mój.  
Przyjrzała mi się uważnie.
-Nie… no może trochę inny… - powiedziała w końcu.
Opadła górną połową ciała na ścianę.  
-Chcesz sobie pomóc, czy mnie zastąpić? - spytałem niepewnie.
Rozstawiła uda pod kątem stu osiemdziesięciu stopni i wcisnęła zabawkę za majtki.
-Jeszcze nie wiem, - odpowiedziała z przekąsem.
Drugą ręką wodziła po brzuchu. Czułem zapach jej cipki i fallusa.
-Ach, ach, ach… - wzdychała.
Szybko pozbyła się majtek.
-No! - mruknąłem.
Osunęła się na łóżko.
-Ach, jak ja to uwielbiam!
Chwyciła dildo od strony sztucznych jajek, a żołądź przyłożyła do swojej wisienki.
-Chętnie sam bym ci go tam włożył, - mruknąłem.
Znowu tak słodko pachniała. Jej twarz wyrażała nie tylko podniecenie, ale też głęboki relaks.
-Jest niesamowity.
Jej dłoń zdawała się lekko drżeć.
-Nie potrzebuję twojej pomocy.
-Widzę.
-Za raz go sobie tam włożę.  
-Będzie idealnie pasował.
-Och już cała się trzęsę.
-Ta głowica…
-Co?
-Będzie się tam wdzierać i przeciskać…  
-No…
-Och!
Ułożyła się wygodnie z głową na poduszce.
Rozsunęła kolana tak szeroko, jak mogła, a ja wykorzystałem sytuację i zaciągnąłem się głęboko.
-Chyba wpadałem w nałóg, - westchnąłem.
W cipkę wsunęła łeb wibratora, drugi koniec oparła o prześcieradło i pchnęła biodrami nadziewając się na niego jeszcze głębiej. Po chwili puściła go, pozostawiając ciągle w tej pozycji. W kilka sekund później, chwyciła za kolana i zaczęła poruszać tyłeczkiem. Zamknęła oczy, całkowicie poddając się tej czynności.
-Noooo, - stęknęła, - to jest to, czego mi brakowało.
Patrzyłem na nią z podziwem.
-Wspaniale się prezentujesz.
-Uuuu… a jak się czuję!
Po kilku minutach jej dłonie na powrót powędrowały do szparki. Palcami wskazującymi dotknęła łebka łechtaczki, a pozostałymi rozwarła ją na całej długości.  
-Wszystko w porządku?
-Hm… tak, a co?
-Nie, nic… tak mocno w ciebie się wdziera.
-Och, zajebiście!
Roześmiałem się.
-Nic tego nie zastąpi… chyba, że…  twój… żywy!
Śmiałem się nadal.
-A jednak!
-No!
Byłem z siebie dumny.
-Nic nie zastąpi oryginału, co?! - powiedziałem z triumfem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...