Szukaj na tym blogu

8 lipca 2017

Filipinka.


19. Jak starą kurwę.

Jakby na życzenie mocniej rozciągała pośladki. Płatki jej różyczki bardziej się rozchyliły.
-Nie czuję nic więcej…
-Och, no już!
Kędzierzawe włosy uniosły się jak świeża trawa.
-Jesteś tylko ty… tylko ty i ona!
Niebiańsko oszałamiający zapach nasilił tak bardzo, iż miałem trudności z jego zaakceptowaniem. Jej kakaowe oczko było całkowicie skryte w głębokim leju.  
-Wyliżesz? - zadała retoryczne pytanie.  
Usiadłem na końcu łóżka. Ona też się uniosła, ale nie do pozycji pionowej. Postanowiłem jednak odpowiedzieć.
-A może?  
Palcami zagarnęła wargi większe, tuż przy wewnętrznych, mniejszych. Pociągnęła tak, że utworzyły delikatny pąk.
-Może się wystraszy? - mówiła jakby nie do mnie.
-A może wyrucha? - droczyłem się.
Patrzyła na mnie spokojnie i poważnie.
-Och! - westchnęła w końcu.
-Może wsadzi kutasa? - dogadywałem tym samym tonem.
Teraz już cały pokój wypełniony był tylko jej wonią.
-Och, no co ty?! - udawała zgorszoną.
-Może zerżnie, jak starą kurwę?! - zaostrzyłem grę.
Miałem wrażenie, że jestem w raju.
-No, tylko popatrz.
Przysunąłem się i znowu opadłem na odległość kilkunastu centymetrów.
-Patrzę i co?
Uśmiechnęła się.
-Jestem ciasna jak dziewica.
Kanał jej cipki wypełniał już biały mętny roztwór.
-Ciasna, słodka… i cholernie podniecająca! - wymieniałem.
Widziałem, jak się kurczy i pulsuje.
-Och! - westchnęła.
-Och! - odpowiedziałem.
-Chyba przestaję nad sobą panować?
-Ja też.
Zachowywałem się, jak lunatyk. Niemal instynktownie fascynowały mnie te wewnętrzne, ciemnoróżowe fałdki, zagłębienia i zakamarki. Niemalże widziałem, jak unoszą się nad nimi obłoczki pary.
-No bliżej!
-Jeszcze?!
-Nie bój się tak!
Prawie dotykałem jej językiem. Uśmiechała się. Położyła palce na wewnętrznych płatkach i rozchyliła je na boki.
-Nie boję.
-Nie?!
-Nie boję się ciebie.
-Co ty powiesz, a już myślałam…
-Nie boję się ciebie, ani jej, tylko… siebie.
Kolejne warstwy układały się w coraz mniejsze kręgi przechodzące w otworek. Wyglądały, jak fale na gładkiej tafli wody po wrzuceniu doń kamienia. Dziurka także miała kręgi i użebrowania. Mleczny płyn raz cofał się raz wypływał.
Spojrzała na mnie zdziwiona.
-Naprawdę?!
-Nie mam pojęcia, co mogę ci zrobić.
Zaciągałem się jej wonią jak papierosem.
-Och! - westchnęła cicho.
-Nie.
-Tak, tak, prawie cię czuję… samczyku!
-Boże! - jęknąłem.
Jakby mi nie dowierzała.
-No, co?!
Jednak wrażeń było zbyt wiele.
-Co za nora, co za zapach!
-Podoba ci się?!
Znowu cofnąłem się na koniec łóżka. Ułożyła się na jednym boku, wystawiając w moją stronę goły tyłek.
-Czuję, jak sperma gotuje się w moich jajach! - jęknąłem.
-Naprawdę?!
-Przestań, proszę.
-Nie wierzę?!
Podparła się na prawej ręce, lewą położyła na pośladku i uniosła do góry. Majtki ciągle spoczywały na jej udzie. Bez przerwy chłonąłem jej woń.
-Och, rozczulasz mnie, - westchnęła z podnieceniem.   Powoli się przysuwałem. Mocniej zacisnęła garstkę na swojej dupeczce.
-Boisz się pizdy, czy co?!
-Pizdy?!
-Uhu…
-Nie. Nie boję się.
Jej norka zacisnęła się, tworząc szeroką szramę. Zapach stał się mniej intensywny. Może to dziwne, ale byłem nieco zawiedziony.
-W takim razie, swojego chuja, - powiedziała w końcu.
-Tak, - zgodziłem się.
-Aha! - zawiesiła głos.
-Wiem, że jak wejdę, to się od razu spuszczę.
Złożyła usta w dzióbek i, o mało, nie wybuchła śmiechem.
-Wystraszył się, biedaczek?
-Wystraszył? - spytałem zaskoczony.
Przesunęła palce głębiej, ułożyła je bliżej szparki, nacisnęła, zmuszając ją do ponownego otwarcia.
-Mmmm… - mruknęła znacząco.
-Nie, - odpowiedziałem spokojnie.
-A co?
-Nie chcę się skompromitować.
-Oooo!
-Chcę wyruchać cię tak, jak się należy.
-Uuuuuuu! - zrobiła wielkie oczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...