13. Ładnie pachniesz.
Przechyliła głowę na drugą stronę i uniosła brodę. Dopiero teraz do moich nozdrzy dobiegł zapach jej rozgrzanego ciała.
-Chcę pokazać ci wszystko…
-Wszystko?
-Wszystko, co mam.
-Przecież…
-Wszystko, czym bozia mnie obdarzyła.
-Nie gadaj?! Już cały drżę!
Wplotła dłoń we włosy i, jakby od niechcenia, zaczęła się nimi bawić.
-Czy jesteś gotowy do tej podróży?
-No wiesz?! Jasne!
Wstała, odwróciła się tyłem i pochyliła w stronę ściany, wypinając w moim kierunku swój obfity tyłek. Jej krótka spódniczka, wykonana z luźno utkanego, miękkiego materiału automatycznie pojechała do góry, odsłaniając czerwone figi.
-Na pewno?
Pokiwałem głową.
-Jesteś kompletnie zwariowana.
-No przecież…
Mocno uginając, dociskała do siebie uda, a łydki rozstawiła w kształt trójkąta. Wszystko to miało jednoznaczną, erotyczną wymowę. Widać było, że jest niesłychanie pobudzona. Woń potu zaczęła mieszać się z zapachem cipki.
-Proszę, chodź ze mną.
-Słucham?
-Zapraszam do krainy mojego ciała.
Westchnąłem.
-Zapowiada się bardzo ciekawie.
Usiadłem na brzegu łóżka. Spoglądałem na nią od dołu.
-Patrz i delektuj się.
-Ładnie pachniesz…
Skinęła.
-Specjalnie dla ciebie.
-Och!
-Wiem, że to lubisz.
-Lubię.
-Wąchaj.
Chwyciła za gruby materiał miniówki i podciągnęła go do góry. Przez majtki prześwitywała jej cipa. Opinały ją elastycznym, mocnym uściskiem i wżynały się w rów.
-Och, Rowena!
Pochylała się nad moją twarzą i uśmiechała się trochę kwaśno, trochę słodko. Aromat kobiety nasilił się.
-Czy podoba ci się ten widok?
-Tak.
-Czy chciałbyś jeszcze więcej?
-Oczywiście.
-Dużo więcej…
-Boże! Dziewczyno!
-Co?
-Już nie mogę się doczekać.
Nieco szerzej rozstawiła swoje nogi.
-Tak mówisz?
-Och!
Dłonie zsunęła trochę niżej, położyła na majteczkach i paluszkami, delikatnie zaczęła ściągać dzianinę na jedną stronę stopniowo odsłaniając gęsty, kędzierzawy zarost. Powietrze zaczęło wypełniać się jej rozkosznymi feromonami.
-Podniecam cię?
Milczałem.
-Wiem.
Drżałem.
-Nie krępuj się to normalne.
-Ależ…
Uśmiechała się.
-Co mam co powiedzieć?
-Nic.
Przysunąłem się jeszcze bliżej, tak blisko, że siedziałem prawie między jej kolanami.
-Nic?
-Po prostu patrz.
Zadarłem głowę i spoglądałem pionowo do góry, mając perspektywę na całe krocze.
-Jesteś taka…
-Tak?
-Piękna…
Obydwiema dłońmi chwyciła za majtki, zwinęła je w wąski pasek i mocno podciągnęła do góry. Elastyczny materiał natychmiast werżnął się w jej szparkę. Po obu stronach piętrzyła się mięsista buła, porośnięta czarnym zarostem.
-Tak?
-… podniecająca…
-Mów.
-… oszałamiająca.
Zmrużyła oczy do wąskich szczelin, a na jej ustach wciąż trwał ten sam, słodko kwaśny uśmiech. Pachniała coraz intensywniej. Zakręciło mi się w głowie.
-Jesteś taki niewinny.
-Niewinny?
-Czysty.
-Chyba nie tak bardzo.
-Och, nie wiem, czy powinnam?
-Hm?
-Czy powinnam cię gorszyć?
-Chyba to przeżyję.
-Czy powinnam cię zepsuć?
-Śmiało.
Powiedz mi…
-Tak?
-Chcesz być zepsuty?
-Uhu.
-Chcesz zachowywać się jak zwierzę?
-Hm, to może być ciekawe.
-Jesteś pewny?!
Pokiwałem głową.
-Powiedz mi…
Patrzyłem.
-… bo za chwilę nie będzie odwrotu.
-Nie chcę odwrotu.
Uśmiechnęła się słodko.
-Na pewno?
-Chcę tylko tego jednego.
Zaczęła skręcać cienki pasek majteczek w jeszcze cieńszą linkę, która powoli, ale całkowicie grzęzła w jej cipie. Kiedy powrozik był już gotowy, mocno pociągnęła go do góry zmuszając, by jeszcze głębiej wszedł w szparę. Drugą dłonią rozczesywała włosy, ciągle mnie obserwując. Po chwili pochłonęła mnie chmura dusznych, podniecających oparów.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz