Szukaj na tym blogu

10 lipca 2017

Filipinka.


17. Niewinny jak przedszkolak.

-Jesteś taki rozkoszny.
Uśmiechnąłem się krzywo.
-Och, i zajebiście podniecony! - dodałem.
Stanąłem tuż za nią, wyłuskałem ze spodni kutasa, mocno chwyciłem w garść i szybko wepchnąłem w jej gorącą szparkę.
-Oooooooooch!!! - jęknęła.
-Cicho bądź! - warknąłem.
-Oooooch! - odezwała się jeszcze raz.
-No co?!
-Och, kowboju! Zakręciło mi się w głowie!
-Rusałko, ty moja! Chcę cię tak mocno wyruchać!
Wykonałem pierwsze pchnięcie. Było bosko.
-Aaaaaach!!! - jęknęła.
Wysunąłem się ostrożnie. Zwarła się na mnie jak imadło.  Prawie straciłem przytomność. Jak ryba wyjęta z wody zachłannie łapałem powietrze. Po chwili pchnąłem drugi raz. Wrażenie było jeszcze bardziej przejmujące.
-Oooooooch dalej, no dawaj!!! - denerwowała się, chcąc intensywniejszych doznań.
Drżąc, wysuwałem się powoli.
-Boże, co za cipa?! - zaskomlałem jak wystraszony szczeniak.
-Dawaj! Ruchaj mnie, no już!!! - ponaglała.
Wsuwałem się po raz kolejny. Coraz bardziej obawiałem się, że się spuszczę.
-Uf, uf, uf… - sapałem.
-No pierdol mnie, nie bądź taki nieśmiały!
-Uf, uf… kiedy…  uf…
-No, terminatorze, ruszaj dupą!
-Uf…
-No ruszaj tą cholerną dupą!!!
-Booooooże!!! - zawyłem i wyszedłem.
Trzęsłem się jak galareta.
-Co z tobą?!
-Przepraszam, nie dam rady.
-No co ty?! Przestań się wygłupiać!
-Nie mogę. Spuszczę się.
-Ha, ha, ha… no to co?!
-Kurwa, będzie po zabawie!
-I co z tego?! Masz z tym jakiś problem?
-Nie chcę tak.
Uśmiechnęła się słodko i pogłaskała mnie po twarzy. Wydawało mi się, że za chwilę padnę z wrażenia.
-Dzieciaku, - powiedziała z politowaniem.
Odwróciła się przodem, usiadła, a po chwili oparła o ścianę. Prawą nogę ugięła w kolanie, postawiła na stopie, lewą starała się podciągnąć pod pośladek.
-Och, och, och… - dyszałem jeszcze, nie mogąc się uspokoić.
-Tylko się nie spinaj, wyluzuj kowboju… rozumiesz?!
Jedną rękę położyła na kolanie, a drugą swobodnie na posłaniu. Czerwone majtki znajdowały się już na udzie. Jej spódnica była zadarta do góry, a zarośnięta cipka odsłonięta i bezwstydnie wystawiona w moją stronę. Niestety prawie całkowicie nikła pod gęstym, kędzierzawym zarostem.
-Hhhhhhh, hhhhhhhh… - dyszałem, trzęsąc się na całym ciele.
-Jesteś za bardzo spięty, - westchnęła.
-Hhhhhhh, no, hhhhhh… - łapałem powietrze.
Na twarzy mojej kochanki malował się serdeczny, ukazujący wszystkie zęby, rozbrajający uśmiech. Jej zmrużone oczy były jeszcze bardziej skośne, a źrenice błyszczały wszystkimi gwiazdami. 
Dyszałem. Za wszelką cenę próbowałem uspokoić rozszalałe zmysły.
-Musisz się jeszcze wiele nauczyć… ogierze, - uspokoiła mnie.
-Hhhhhh, hhhhhhhh, och… tak…
-Już dobrze, dobrze…
-Wiem, wiem… kiedy patrzę na twoją pizdeczkę… - Nie mogłem złapać tchu.
Roześmiała się.
-Zabawny jesteś. Z jednej strony jesteś niesamowicie zboczony, pozbawiony skrupułów, a z drugiej niewinny jak przedszkolak.
Przysunąłem się o pół metra. Przestała się uśmiechać, szeroko otworzyła oczy i uważnie na mnie spojrzała, a ja gapiłem się na jej cipkę.  
-Wiesz co?! - mruknąłem.
Milczała. Generalnie była kompletnie ubrana. Zwykła bawełniana koszulka z krótkim rękawem, grubo tkana spódnica, czarne pończochy w sumie nic szczególnego, gdyby nie brak majtek.
-No, co?! - odezwała się w końcu.
Siedziała tak sobie, z odsłoniętą brochą i patrzyła na mnie, a ja się podniecałem. Cały jej dół brzucha był odsłonięty i pozostawiony na pastwę moich pożądliwych oczu i zachłannych nozdrzy. Wiedziała, że to lubię i pozwalała mi na to.
-Zwalasz mnie z nóg, - wyjaśniłem po dłuższej chwili.
Patrzyłem na jej kudłatą cipkę, wyobrażając sobie, co mogę z nią zrobić, jak dotykać, jak pieścić, jak się nią bawić, by sprawiła mi jak najwięcej radości, a kutas w moich spodniach o mało nie oszalał. Ona o tym wiedziała, jakby celowo chciała doprowadzić go do ostateczności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...