20. Może wolisz od dupci?
Różyczka uchyliła się nieznacznie, tworząc maleńkie oczko. Dziewczyna obserwowała mnie uważnie. Znowu poczułem ten intensywny aromat.
-Hej!
-No!
-Moja cipka nie taka znowu straszna!
-Przecież widzę…
-Ha! - żachnęła się.
-No, a mój chuj nie taki mocny…
-Ha, ha, ha!
Uniosłem się wyżej. Jej buzia ponownie rozjarzyła się serdecznym uśmiechem. Trzymała muszelkę mocno, nie dopuszczając, by się zamknęła, a ta parowała czystym podnieceniem.
-Jeszcze się zastanawia…
-Ale…
-No chodź do mnie!
-Łatwo ci mówić.
-Co?!
-Ledwie powstrzymuję wytrysk.
Rozkraczyła się, unosząc jedną nogę wysoko do góry i przytrzymując ją ręką. Jej spódnica zawinęła się na brzuchu. Zająłem pozycję od frontu. W całej okazałości widziałem czarną kępę, a pod nią różową napęczniałą bułę. Pachniała, jak młoda jałówka.
-No, śmiało! - zachęcała.
Wstała, odwróciła się do mnie tyłem i opadła na kolana wypinając w moją stronę swój ponętny tyłek.
-Och! - westchnąłem.
-Zbliż tutaj swoją buzię, - prosiła.
Położyła dłoń na pośladku i pociągnęła na bok. Jej cipka utworzyła niewielką szczelinę.
-Jak cudownie pachniesz?
Nie mogłem złapać tchu.
-A może… - zaczęła.
Pochyliła się bardziej opadając głową na poduszkę.
-Może wolisz tak? - dokończyła.
Ciągle trzymała się za pośladek, otwierając swoją muszelkę.
-Może wolisz od dupci?
Jej nogi były złączone toteż i pizdeczka nie bardzo miała ochotę się rozchylić i ukazać swoje wnętrze.
-Co? Jak myślisz? - bez przerwy prowokowała.
-Też fajnie, - mruknąłem.
Mimo wszystko, czułem ją, czułem ją w całej okazałości.
-Hej popatrz, jest taka okrągła, - zachęcała.
Górną połową ciała oklapła na posłanie.
-Nie przejmuj się, - westchnęła widząc moje zmieszanie.
Jej dupa była, jak stóg siana: okrągła, wielka, pachnąca i gotowa przesłonić wszystko inne.
-Dobrze ci mówić, - westchnąłem.
-Dla mnie to też jest debiut, - uspokoiła mnie.
-Żeby tylko za wcześnie się nie spuścić… - jęknąłem z obawą.
Szeroko rozstawione nogi zapraszały, by usadowić się między nimi.
-Pakuj się, nie patrzę!
-Och!
-No pakuj tego, swojego, twardego drąga!
Przyciągnęła poduszkę i położyła ją sobie pod głowę.
-Ooooooch…. taka dupa! - jęknąłem.
Przesunąłem się na bok.
-No to pchaj tam swojego kutasa!
-Och, och… taka dupa tylko do mojej dyspozycji!
Uniosłem się wyżej tak, że widziałem krzywiznę jej pleców.
-Nie gadaj, tylko go włóż.
-Och, ale czy poradzę?!
Znalazłem się trochę bliżej jej jaskini. Była zamknięta, a płatki sklejone. Zapach był bardziej kwaśny i ostry. Kępa czarnych włosów, ostrym szpicem, wskazywała materac.
-No, na co czekasz?!
Dygotałem.
-Boże!
-Zobacz, jestem gotowa.
-Och!
-Nie podglądam. Nic nie widzę.
Dyszałem.
-Chwyć kutasa.
Znowu się cofnąłem.
-Wyceluj.
Opadłem nisko.
-Wepchnij!
Z tej perspektywy jej cipa wydawała się bardziej apetyczna.
-To takie proste, - niemal błagała.
Wielkie wargi zmarszczyły się, jakby za chwilę miały zamiar się schować. Pachniały jak tysiąc rajskich kwiatów.
-Oooooch… jakaż ona podniecająca! - westchnąłem.
Jej pośladki tworzyły dwa łukowate wzniesienia, a spódnica zadarła się pod same cycki.
-No, wyruchaj mnie wreszcie!!! - wydarła się.
-Och, och, och!!!
-Ruchaj chłopie!
-Oooooch…
-Przecież wystawiam ci psitę!
Trzęsłem się i dyszałem.
-Ale cipa!
-Wiesz co, jakbym nie wiedziała?! - żachnęła się.
-Boże, a jak się spuszczę?!
-To świetnie.
-Jak spuszczę się zanim wejdę?!
Wstała, odwróciła się do mnie przodem, uklękła a następnie usiadła na swoich stopach.
-No to co?!
-Przecież…
-No, co jest z tobą, misiaczku?!
-Ale…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz