14. Zbliżający się orgazm.
Zwolniłem. Wykonywałem głębsze i pełniejsze ruchy. Dobijałem penisem do samego końca. Rozgniatałem jaja o jej jędrne, krągłe pośladki. Przyciskałem jej piersi do posłania. Dłońmi trzymałem ją gdzieś w okolicy szyi. Odruchowo chwyciła mnie za nadgarstek i próbowała kontrolować moje ruchy. Widziałem, że brakuje jej powietrza. Później jedną dłoń wsunąłem pod jej szyję. W ten sposób, spleceni niczym dwa węże, dawaliśmy upust swojej dzikiej namiętności.
-Hhhh-a-hhhh… - wyrzucała z siebie.
-O-ooooo-oh… -wtórowałem jej.
Nasze westchnienia i krzyki tworzyły wspólny koncert. Wkładałem w tą pracę coraz większy wysiłek, starałem się coraz bardziej. Bardzo chciałem już skończyć. Niestety, nie mogłem. W żaden sposób nie potrafiłem. Nie umiem powiedzieć, co się wtedy ze mną stało. Mój kutas pulsował, był gruby i twardy jak stal, wrzało we mnie podniecenie, wirowało mi w głowie, a jednak, przez tak długi okres czasu, nie mogłem doznać ulgi. Waliłem więc w nią jak w dechę z nadzieją, że w końcu moja męczarnia dobiegnie końca.
W końcu, wykończony, ponownie musiałem przerwać.
-Chodź do mnie, - zwróciłem się do niej.
Nie czekając na reakcję, chwyciłem ją w pół i przetoczyłem na swoje ciało. Nie wiedziała co się dzieje. Westchnęła zadowolona, czując bezwład.
-Ooo!!! - krzyknęła w pewnym momencie.
-Kurwa, - zakląłem z zaskoczenia.
Rozłożyła się na moim torsie, jak żaba: płasko z szeroko rozstawionymi nogami. Chwytając kutasa w dłoń, wszedłem w nią jednym, sprawnym pchnięciem.
Niestety, w tej pozycji nie mogliśmy wykonać żadnego ruchu, który byłby dla nas satysfakcjonujący. Dlatego musiałem ją nieco wyprostować.
Podparta w biodrach, unosiła się i opadała, unosiła się i opadała… Jęczała przy tym i piszczała, a co chwilę, wydawała z siebie dużo głośniejszy krzyk. Przy okazji palcami masowała swoją cipkę. Później wkaładała je sobie do ust.
-Y, y, y… o-oooh! - wydobywało się z jej krtani.
Podskakiwała na mnie niczym piłka. Wgniatała moje biodra w materac. Krzyczała tak, jakby ktoś ją bił, jakby co chwilę dostawała ostrym pejczem. Jej dupka była tak ciasna, że wiłem się z rozkoszy, jęczałem, dyszałem, próbując złapać rytm.
Zabawa jednak trwała w najlepsze, ona nie zamierzała jej przetrwać. Ani wcześniej, ani później nie miałem tak niesamowitego seksu. Moja fujara zdawała się być niezmordowana. Każde uderzenie jej bioder sprawiało, że odlatywałem w kosmos. Ciemniało mi w oczach, traciłem poczucie rzeczywistości.
“Boże, mała skończ, skończ to wreszcie, proszę proszę cię!” - kołatało się w mojej głowie. Wreszcie wykończona, zatrzymała się i opadła plecami na mój tors. Próżne były jednak moje nadzieje, że wreszcie zakończymy tą grę. Nie minęła sekunda, a ona znów podjęła walkę. Jej ruchy może nie były tak gwałtowne, jednak i tak o mało nie wyzionąłem ducha.
-Ooohh, jeszcze! - westchnąłem.
-Uhu… - mruknęła w odpowiedzi.
Znów na mnie podskakiwała, znów klapały jej pośladki. Tym razem czułem potężny, powoli zbliżający się orgazm. Wiedziałem, że dłużej już nie wytrzymam, zastanawiałem się tylko, w jaki sposób zakończyć tą zabawę.
-O-o-ooo!!! krzyczała.
-Oooooooh… - dyszałem.
Jej dupa zaczęła kurczyć się w szaleńczym, trudnym do opisania tempie . A ona jeszcze jakby na dodatek zaciskała ją swoją siłą woli.
Przestała i zeszła ze mnie. Patrzyłem na swojego sinego już kutasa.
-Ooooo taaaak!!! A niech to jasna cholera! - zakląłem, sycząc przez zęby.
Wiedziałem, że mam bardzo mało czasu.
-No dobra, chodź tu szybko, szybko, - ponagliłem ją.
Podniosłem się i stanąłem na podłodze tuż obok łóżka. Ona, na czworakach, szła w moim kierunku. Splunęła na mojego fiuta. Tańcząc obok niego twarzą, chwyciła dłonią za samą żołądź, a po chwili poczułem na niej jej słodkie niebiańskie usteczka. Zacisnęły się tak bardzo, że w brzuchu pojawiły się motylki i wirowanie pod czaszką.
-O tak! - jęknąłem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz