9. Szczyt niebiańskiej rozkoszy.
Zamknęła oczy, oparła się plecami o ścianę i uchyliła usta. Głęboko dyszała. Bez przerwy ciągnęła mnie do siebie. Wpychała mojego fiuta w swoją ciasną, wilgotną i gorącą pizdeczkę. W końcu pomogłem jej w tym, dość trudnym, zadaniu. Wykonałem biodrami ruch do przodu i płynnie nadziałem ją na swój gorący rożen. Teraz była już całkowicie moja.
Przez całe moje ciało przebiegł wir wrzącego pożądania. Trudno było się mi powstrzymać przed szybko napływającym orgazm. Ledwie tylko wniknąłem w nią do samego końca, a już jej cipeczka zaczęła kurczyć się w gwałtownych, niesamowicie silnych spazmach rozkoszy. Myślałem, że oszaleję.
-Kurwa, kurwa, kurwa, - powtarzałem czując, że nie będę w stanie wykonać, jednego, chociażby najmniejszego, ruchu.
Trzymała mnie do samego końca, aż do momentu, kiedy nie było już miejsca na jej dłoń. Wydawało mi się, że wszedłem w jej cipeczkę już bardzo głęboko, ale dopiero teraz wpakowałem się w nią po same jaja. Kiedy przybrałem pozycję wyprostowaną, automatycznie uniosłem ją na swoich biodrach.
-Kurwa, kurw,a kurwa, - wyrzucałem ze swoich płuc drżące westchnienia.
Powoli próbowałem się wycofać. Powiem szczerze, że było to bardzo trudne. Odsuwałem biodra centymetr po centymetrze. W końcu wysunąłem się do połowy. Po tym ruchu, znowu gwałtownie wszedłem jeszcze raz i znów gwałtownie wszedłem.
-O ja pierdolę, o ja pierdolę, za chwilę się spuszczę! - jęczałem głośno.
Nie mam bladego pojęcia, ile to wszystko mogło trwać. Może minutę, może dwie, a może pięć. W każdym bądź razie nie dłużej. Tak mi się zdaje. Byłem tak podniecony, że nie rejestrowałem tego typu szczegółów. W pewnym momencie zrozumiałem, że jeżeli czegoś nie zrobię, orgazm i tak nastąpi, tyle tylko, że bez mojej kontroli. Jednym z gwałtownym ruchem, odwróciłem jej drobną postać tyłem do siebie.
Właściwie wciąż byliśmy w podobnej, co wcześniej, pozycji. Iwona stała na jednej nodze.Tą drugą podtrzymywałem w kolanie. Aby zapobiec upadkowi chwyciła mnie za kark i trzymała mocno. Po chwili wolną dłonią chwyciła rurkę od natrysku, aby jeszcze lepiej utrzymać równowagę. Wszedłem w jej słodką cipeczkę między pośladkami, w ogóle nie trzymając w dłoni fiuta. Był tak gruby i sztywny, że nie było powodu, aby to robić.
Można powiedzieć, że bardzo precyzyjnie trafiłem w sam środek. Wszedł mocno i zdecydowanie, rozpychając jej ciasne podwoje. Usłyszałem tylko głośne mlaśnięcie, jak przy wilgotnym pocałunku. Teraz ugiąłem nogi w kolanach, aby lepiej przygotować się do swojego zadania. Ciężki wór huśtał się między moimi udami. Muszę przyznać, że było to bardzo podniecające.
Wreszcie dopasowałem się do niej całkowicie. Iwona stała na jednej nodze i trzymała mnie za szyję. Cały czas patrzyła mi w oczy.
-Och Janusz, janusz, kurwa ruchaj mnie, ruchaj mocno, bo nie wytrzymam!!! - jęczała głośno, dochodząc do słodkiego orgazmu.
Wchodziłem i wychodziłem… mój kutas poruszał się w niej gładko, płynnie i bez oporów. Do tyłu i do przodu, do tyłu i do przodu… Dyszała coraz ciężej. Jej oddech był coraz głębszy, coraz bardziej świszczący, coraz bardziej słyszalny w całej łazience. Co chwilę kręciła swoim tyłeczkiem na prawo i lewo, do góry i do dołu, doprowadzając mnie tym samym na sam szczyt niebiańskiej rozkoszy. I raz i dwa i raz i dwa… poruszałem się w jej słodkiej cipeczce jak maszyna.
-Ach, uuuaaach, - wzdychała głęboko, uśmiechając się słodko w moim kierunku.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz