16. Słodki budyń.
Przestałem walić konia. Trzymałem go ukośnie, a ona delikatnie uniosła biodra. Nakierowałem łeb między jej pośladki. Teraz opadła jeszcze niżej. Puściłem dłoń. Byłem już w jej wnętrzu.
-Oooooooch! - westchnąłem.
Opadła.
-Uuuuch! - mruknęła tuż nad moim uchem.
Moje dłonie, z rozpostartymi palcami, wylądowały na jej jędrnych, obfitych pośladkach. Zwolniłem uścisk, układając ramiona wzdłuż ciała, a ona całym ciężarem opadła jeszcze niżej.
-O-o-ooooohhhh! - wydobyło się westchnienie z mojego gardła.
Opadła do samego dołu i od razu się uniosła.
-Uuuuuuhhhh… - dyszała.
Podjąłem akcję, unosząc i opuszczając biodra.
-Eh! - stęknęła.
Moje ruchy stawały się coraz szybsze, coraz bardziej gwałtowne. Od razu zaczęła jęczeć, stękać i wzdychać. Nie ruszała się, a ja pracowałem wytrwale. Czułem, jak jej pośladki trzęsą się niczym wielkie wory wypełnione wodą, odbijając się od moich bioder. Jej odgłosy stawały się coraz bardziej donośne, coraz bardziej przeciągłe. Starałem się bardzo, jednak wiedziałem, że tego orgazmu długo już nie powstrzymam. Ona także była już blisko szczytowania. Oboje chcieliśmy to wreszcie zakończyć.
Objąłem ją w biodrach dłońmi. Podskakiwała na mnie niczym piłka.
-Kurwa! - jęknęła.
Rozsunąłem szerzej uda. Wpadała między nie jak w gniazdo.
-A, a, a, a, a… - pojękiwała.
Przyspieszyłem, gnałem teraz na oślep, byłem na finiszu. W końcu z niej wypadłem. Odwróciła się, by pomóc wepchnąć kutasa z powrotem do środka.
-Aaaahhhh! - westchnęła.
-Ooooooh! - odpowiedziałem.
-Oooo ja pierdolę! - wyrzuciła z siebie.
Ta niewielka przerwa była potrzebna, gdyż dała nieco wytchnienia. Poruszałem się w niej nieco wolniej, płynniej, ale to i tak nie odsunęło wytrysku zbyt daleko. Byłem tuż tuż.
-Oh, mała zaraz się spuszczę, czujesz to?!
W odpowiedzi wyrzucała z siebie nieartykułowane dźwięki, westchnienia i jęki. Wtórowałem jej, czując, że dostaję coraz większych zawrotów głowy.
Wyprostowała się nieco, podparła dłoni mi o moją klatkę piersiową, wygięła plecy w pałąk i odbijała się od moich bioder, za każdym razem rozgniatając mój nabiał.
-Och, och, oj, oj, mała jak mi dobrze, oj… - miauczałem jak kot.
Teraz to ona pracowała, to ona jechała na mnie, jak na dzikim ogierze. Mogłem już tylko jęczeć i wzdychać. Nie byłem już w stanie tego powstrzymać.
-Tak, tak, tak… - wyrzucałem z siebie.
Pracowała.
-O jasna cholera! - zakląłem.
Nie przestawała.
-Ooooo… tak, tak!
To było kompletne szaleństwo. W jednej sekundzie znalazła się pode mną, a ja trzepałem gruchę ile sił w dłoni. Otworzyła szeroko usta, by przyjąć wszystko to, co się ze mnie wydobędzie. Patrzyła wprost w moje oczy.
-O mój Boże! - jęknąłem.
-Tak, chcę, - odezwała się. - Dasz mi to? Prosto na moją buzię? Dasz mi to?!
-Tak, tak... zaraz ci dam. Poczekaj chwilę... już zaraz poleci. Poczekaj chwilę.
Cisza. Sekundy, które zdawały ciągnąć się w nieskończoność. Słychać było tylko mój ciężki oddech. Ruszałem dłonią w szybkim tempie, starając się rozładować swoje napięcie.
Spuściłem się wprost otwarte usta. Przymknęła powieki i czekała. Oczywiście nie wszystko trafiło tam gdzie trzeba. Ochlapałem jej bluzkę, twarz, włosy i dekolt. Część nasienia poleciała także na skórzaną sofę. Sperma gęstymi, obfitymi kroplami spływała z jej brody. W końcu chwyciła moją brudną pytę twoje słodkie usteczka i dokładnie oblizała.
Po chwili to, co było w środku połknęła zebrała wszystko językiem ze swoich warg, jakby to był słodki aromatyczny budyń.
Na koniec jeszcze raz na mojego fiuta położyła swoje gorące usteczka i dokładnie wyczyściła. Mruczała przy tym w pełni usatysfakcjonowana.
KONIEC

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz