Szukaj na tym blogu

28 października 2017

W PGR-erze.


23. Między jej udami.

W pewnym momencie nasze dłonie znalazły się między jej udami. Palcami lewej rozwarła płatki swojej różyczki, a prawą chwyciła mnie za palec wskazujący i włożyła do środka. Poczułem wilgoć i przyjemne ciepło. Powietrze wypełnił bardziej intensywny zapach jej kobiecości. Z niecierpliwością czekałem na to, co stanie się za chwilę. Byłem ciekawy, jaką strategię wybierze i co jeszcze mi pokaże.
W następnej chwili skierowała się wprost na swoją napęczniałą wisienkę. Prowadząc mnie ostrożnie niczym lekarz stetoskop, zaczęła poruszać się do góry i do dołu. Delikatnie masowała tą wrażliwą część ciała. Zaraz później usłyszałem jej ciche, przyjemne westchnienia. Wyraźnie czułem, jak napęczniały, opuchnięty ogonek co chwilę przemyka pod opuszkiem mojego palca. To było bardzo przyjemne, czułe i rozbrajające. Wodziła nim do góry i do dołu, a później zaczęła wykonywać malutkie kółeczka. Odgłosy jej przyjemności stały się jeszcze bardziej donośne.
Nie liczyłem czasu, ale myślę że trwało to jakieś trzy, może cztery minuty. W tym czasie jej oddech stał się szybki i urywany. Czułem, jak jej ciało drży, kurczy się i rozluźnia, pulsuje.
W pewnym momencie nie wytrzymała i przekręciła się bardziej na bok. Nogę, która była u góry, zgięła w kolanie i podciągnęła pod brzuch. Następnie poczułem, jak jej dłoń ląduje na moim penisie, ujmuje go pewnym chwytem, ściąga napletek do dołu i śmiało kieruje w swoje najczulsze miejsce.
Kiedy dotknęła tej miękkiej bułeczki, zawirowało mi w głowie. Odbierałem to jako coś niesłychanie przyjemnego i podniecającego. Nie mając jeszcze tak dużego doświadczenia z kobietami, byłem przekonany, że od razu włoży go do środka. Nic takiego się,, jednak, nie stało.
Przez długą chwilę dotykała swojego wzgórka w miejscu, gdzie wilgotne płatki wydostały się na zewnątrz. Myślałem, że zwariuję. Moje ciało domagało się kolejnych porcji rozkoszy. Moja partnerka wykazała się niezwykłą wyrozumiałością i nie zostawiła mnie w tej zabawie samego. Co jakiś czas, poruszała skórą do góry i do dołu, jeszcze bardziej wzmagając moje pożądanie. To było takie inne, niż to wszystko, czego doświadczyłem do tej pory. Czułem się tak pięknie opanowany przez moją kochankę, że czułem te motylki w brzuchu, o których ciągle mówią zakochani. Wbrew temu wszystkiemu, czego mogłem oczekiwać, brała mnie tak, jak sama tego chciała.
Wreszcie, kiedy uznała, że już mam dosyć, ostrożnie rozchyliła swą muszelkę i włożyła mojego napęczniałego, pulsującego i szarpiącego się z rozkoszy ptaka do środka. Jeszcze raz doznałem lekkiego rozczarowania.
Byłem święcie przekonany, że pozwoli mi wejść do samego końca, tak głęboko, jak tylko będę mógł. Bardzo tego pragnąłem. Miałem już nawet ochotę wykonać gwałtowny ruch biodrami i zaspokoić swoje, wciąż rosnące, pożądanie, jednak, jakimś cudem, powstrzymałem się, pozwalając jej kontynuować tą niezwykłą zabawę. Chociaż, muszę przy, że bardzo trudno było opanować ten odruch zwierzęcej kopulacji.
Mój fiut siedział w niej tylko samym czubkiem, a ona przesuwała nim do góry i do dołu. Rozprowadzała soki po całej powierzchni swojej brzoskwinki, szczególną troską otaczając łechtaczkę. Rozgniatała ją moim kutasem, zataczała nim kręgi. Chciałem krzyczeć z radości, ale nie mogłem. Po chwili wyjęła go całkowicie i zaczęła uderzać jak pałką w swoją spragnioną kobiecość.
Była niesamowita. Zaskoczyło mnie to, że ma więcej doświadczenia, niż mi się na początku wydawało. Chęć zrobienia tego po swojemu, w sposób gwałtowny i do końca była tak silna, że zagotowałem się w środku. Miałem ogromną ochotę, po prostu, ją wyruchać, tak, jak to robiłem z innymi laskami. Chciałem zaspokoić swoje pożądanie i mieć to już za sobą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...