7. Umyję ci plecy.
Zdecydowanym ruchem chwyciłem ją za ramiona i odwróciłem tyłem do siebie. Nim zdążyła się zorientować, zmusiłem ją, by pochyliła się do przodu i ramionami oparła o ścianę. W międzyczasie nogą, jak policjant, rozsunąłem jej kostki. Teraz wreszcie byłem sobą.
Ustawiłem się w odpowiedniej pozycji między jej nogami, przykucnąłem nieco, chwyciłem kutasa i nakierowałem w jej cipkę. Była rozgrzana, napęczniała i na dodatek szeroko rozchylona. Kiedy wsunąłem swoją głowicę do środka, poczułem błogie, ogarniające mnie gorąco. Nie czekałem na dalszą zachętę. Jednym, zdecydowanym pchnięciem wszedłem w nią do samego końca.
Odpowiedziała głębokim westchnieniem i napięciem całego swojego ciała. W następnej chwili cofnąłem nieco biodra i jeszcze raz popchnąłem. Usłyszałem tylko jeszcze jedno głębokie westchnienie. Nie zamierzałem w tym momencie odpuszczać. Cofnąłem się, i jeszcze raz popchnąłem.
-Kurwa, Janusz, co ty ze mną robisz?! Zabiję cię! - syknęła, przez zaciśnięte zęby.
Tą uwagę puściłem mimo uszu. Oparłem dłonie na jej zgrabnych biodrach i rozpocząłem rytmiczną pracę swoim tyłkiem. To była prawdziwa dyskoteka. Raz, dwa, raz, dwa… do przodu, do tyłu, do przodu, do tyłu… - łomotałem jak szalony. Przyjemność, jakiej doznawałem była cudowna. Wchodziłem i wychodziłem, wchodziłem i wychodziłem… szybko, gwałtownie, bez wytchnienia. Przestałem zwracać uwagę na wszystko, co działo się dookoła. Byłem tak napalony, że myślałem, iż cały świat należy do mnie. Łazienka wypełniła się mokrymi, głośnymi uderzeniami mojego podbrzusza, o jej pośladki. Moje jaja rozhuśtały się tak bardzo, że raz uderzały w jej podbrzusze, raz o mój tyłek. Chciałem jeszcze i jeszcze, więcej i więcej.
-Och, och, och… - wyrzucała siebie słodkie, coraz głośniejsze dźwięki.
Jako, że byłem młodym, niedoświadczonym kochankiem, nie umiałem jeszcze zapanować całkowicie nad reakcjami swojego ciała. Obawiałem się, że w każdej chwili mogę się spuścić prosto w jej cipkę. Czułem, że rozpływam się w tym słodkim, ogarniającym całe moje istnienie, stanie. Błogie dreszcze przepływamy przez całą moją slwetkę. Czułem je wszędzie, poczynając od czubka głowy, a kończąc na palcach stóp. Zrobiło mi się słodko i przyjemnie. Całe to napięcie zbierało się i kumulowało gdzieś w moim kroczu. Miałem wrażenie, że za chwilę nastąpi potężna eksplozja.
W tym samym momencie, stała się rzecz straszna, katastrofalna wręcz. Z głośnym zgrzytem, drzwi łazienki otworzyły się. Jejku, rety, co tu robić?! Nie dało się już zatrzymać tego amoku seksualnego. Pierwszą myślą, jaka przeszła mi przez głowę, było to, że to Danusia, wróciła, aby coś jeszcze umyć. To rozwiązanie dawało jeszcze jakieś nadzieje.
Niestety, jedno spojrzenie na Iwonę wystarczyło, aby zorientować się, że to jednak ktoś inny. W jej oczach zobaczyłem prawdziwe przerażenie.
Nagle zamarła. Później bezgłośnie przyłożyła palec wskazujący do swoich ust. Milcząc, patrzyła na mnie wielkimi oczami. Chciałem coś szepnąć. Chciałem coś powiedzieć. Ona jednak przyłożyła dłoń do mojej twarzy. Palcem drugiej ręki po groziła mi. Starała się pokazać, że tam jest ktoś, kto pod żadnym pozorem, nie powinien wiedzieć, że tutaj jestem.
Nawet w tym momencie nie miałem bladego pojęcia, kto znajduje się po drugiej stronie. Chociaż, dla swojego dobra, powinienem był wiedzieć. Po chwili usłyszałem męski, dobrze znany głos:
-Cześć Iwonko. Widzę, że się kąpiesz. Jeśli chcesz umyję ci plecy, he, he, he… co ty na to?
“O jasna cholera wpierdoliłem się po same uszy”, - pomyślałem w tym momencie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz