13. Bawiąc się swoim kutasem.
Teraz klęczała przede mną opierając się cyckami o mokrą posadzkę i wypinając w moją stronę swoje pośladki, między którymi majestatycznie, ślimacząc się i błyszcząc w sokach i opływającej wodzie, połyskiwała jej niesamowita cipka z wystającymi płatkami. Klęczałem tuż za nią na ugiętych kolanach, a ona trzymała mnie za chuja u samej podstawy i ciągnęła do siebie. Masakrowała przy tym swoje wargi sromowe. Uderzała moim fiutem jak buławą, jak policyjną pałką w swoją słodką, gorącą, spragnioną, cipkę. Sprawiała, że traciłem przytomność z podniecenia.
-Uuuch, ach, uch, ach… - wydobywały się z jej gardła ciche, lecz głębokie westchnienia.
Raz, za razem płatki jej różyczki rozjeżdżały się na boki pod naciskiem mojego kutasa, mojej wielkiej, żylastej pały, która ślizgała się raz w jedną, raz drugą stronę.
-Ooo taaak jeszcze jeszcze… - szeptała cicho i wymownie.
Mokre odgłosy rozbrzmiewały w całej łazience. Nie dało się ich pomylić z niczym innym. Było już niesamowicie słodko.
W tej chwili nie chodziło już o jakiś bardzo gwałtowny seks. Byłem już tak podniecony, że w tym momencie, zarówno mnie jak i jej chodziło tylko o sam wytrysk. Bawiła się moim fiutem, bawiła się moim podnieceniem, moim pożądaniem.
Teraz przytrzymała mojego chuja i opadła cipką nieco niżej, a jego głowica weszła do środka. Nie dużo, jedynie na sam brzeg, do przedsionka. Mimo wszystko wyrwało to moją świadomość z posad rzeczywistości. Zakręciło mi się w głowie, poczułem, że odpływam. Mój fiut siedział samym łbem, właściwie nawet jego połową, w jej, niesamowicie ciasnej, pulsującej i kurczącej się cipeczce. Trzymała go tam przez dłuższą chwilę.
Wkrótce z niej wyszedłem. Właściwie to ona wyciągnęła mojego go, ale taki sposób, że przejechała przez całą długość swojej szparki, raz w jedną teraz w drugą stronę. Bezceremonialnie rozgniatała ją moim wielkim ogierem. Dyszała przy tym ciężko.
Teraz znów kilka razy uderzyła: klap, klap, klap… przerwa i kilka nieco mocniejszych, bardziej zdecydowanych ruchów. Mój kutas, za każdym razem, chował się w jej słodki cipeczce. Było bardzo mokro, ale nie od wody, której i tak było bardzo dużo, tylko od jej soków. Płynęły obfitymi strumieniami z jej niesamowitej pizdeczki.
Jeszcze trochę… na prawo i lewo, później do środka i na zewnątrz… klap, klap, klap…
-Ooooch, oooch, uuaaachh… och, ooch, - wydobywało się z jej gardła.
Napiąłem wszystkie mięśnie, zamknąłem oczy i skupiłem się tylko na tych doznaniach. Po chwili leżałem już na podłodze wzdłuż kabiny, a ona siedziała na mnie tyłem. Widziałem tylko jej pośladki. Trzymam swojego rączego mustanga między nimi, a ona raz je zaciskała, drugi raz rozwierała, jeszcze bardziej doprowadzając mnie do nieprzytomności.
Co jakiś czas mój fiut wynikał w jej słodką cipeczkę. Ja sam jeszcze poruszałem skórą do dołu i do góry, chcąc przyspieszyć cały proces. Słodki gorący, orgazm parł na mnie z całej siły ze wszystkich stron. W pewnym momencie myślałem nawet, że wejdę w jej dupkę, w jej słodką, niesamowitą dupeczkę, w to jej kakaowe oczko, ale nie doszło do tego. Ślizgałem się tylko: raz w cipce, drugi raz w tym rowku, a ona tylko głośno jęczała.
Wreszcie musiał nastąpić ten moment. Wszystko trwało i tak już zbyt długo. Byłem nieprzytomny z pożądania. Pragnienie seksualnego zaspokojenia nie pozwalało mi skupić myśli. Leżała teraz przede mną na posadzce, z szeroko rozłożonymi nogami, a ja bawiąc się swoim kutasem, trzymałem go nad jej napęczniałą, opuchniętą, różową brzoskwinką. Chodziło mi już tylko o jedno, o wystrysk, o zalanie jej cipeczki, moim nasieniem.
(mh=Q-I6s-3bTzrVMvJW)original_164920341.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz